• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara

[25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#8
30.07.2023, 19:29  ✶  
W to, że Nordgersim nie miewał kaca, nie mogła uwierzyć, jedna prezentował się naprawdę dobrze. Pan młody zresztą też nie wyglądał na strudzonego poprzednim dniem, więc albo byli bardzo grzeczni, albo przyjaciółka oraz przyszła małżonka była tak straszna. Bo która Panna młoda chciałaby, aby jej mąż ledwo przetrwał największą zabawę ich życia, pierwszą wspólną? Przysłuchiwanie się rozmowie ojca z synem nie miało absolutnie żadnego sensu, bo Pandora i tak wiele zrozumieć nie mogła, gdy korzystali z języka Islandzkiego. Ku jej niezadowoleniu, czuła się trochę, jak podsłuchiwacz, bo wyłapywała każde angielskie słowo, które padało gdzieś w tłumie i mimowolnie, przysłuchiwała się rozmowie. Nie była jednak znudzona, nic z tych rzeczy — obserwowała wszystkich z zainteresowaniem, przyglądała się stołom oraz serwowanemu jedzeniu, a także samej konstrukcji budynku, gdzie odbywała się zabawa. Zarówno w Turcji, jak i w Anglii było przecież zupełnie inaczej. Ruchem dłoni zgarnęła ostrożnie pojedynczy kosmyk włosów tak, aby nie naruszyć przyozdobionego kwiatami warkocza, którego z taką pieczołowitością uplotła jej Ingrid. Merlin byłby świadkiem, że gdyby zrozumiała galopujące plany ojca Hjalmara, które dotyczyły olbrzymiego wesela i gromadki dzieci, najpewniej zakrztusiłaby się popijanym czasem miodem. Brzmiałby podobnie, do jej własnej matki, a to nigdy nie wróżyło niczego dobrego. Wszak Ayday gotowa była sprzedać ją niczym krowę na targu, byle przed trzydziestką i byle miała wnuka.
Prewettówna trochę się denerwowała, ale nie sprawiło to wcale, że miała jakikolwiek problem z rozmową lub poznawaniem jego rodziny. Uwielbiała ludzi, a zwłaszcza bliskich tych osób, które były dla niej ważne i którymi była zainteresowana. Posłała Pani Nordgersim szeroki uśmiech, uwydatniający dołeczki w policzkach, a także pogodne spojrzenie, widocznie zaskoczona, ale i miło zaskoczona jej słowami. - Bardzo dziękuje za propozycję, ale nie chciałabym sprawiać wam i Hjalmarowi żadnych problemów. - wyjaśniła grzecznie, nie wspominając słowem jednak o Ingrid, której mogłoby być trochę przykro, bo miała do niej trochę pytań, o czym lojalnie Pandorę uprzedziła. Zresztą, jej ulubiony Islandczyk nie byłby tym zachwycony, pewnie w ogóle przestałby się odzywać ze stresu, że Turczynka palnie coś głupiego lub zachowa się nieodpowiednio. Bo to, że teraz była grzeczna i ułożona, wcale nie znaczyło, że było tak każdego dnia. Chaos rządził się swoimi prawami. - Gdyby jednak Pani miała ochotę na herbatę, to przywiozłam naprawdę dobrą mieszankę od mojej mamy, ma subtelnie kwiatowy aromat. - dodała jeszcze, nie chcąc kobiecie sprawić żadnej przykrości, ale i nie chcąc budzić śpiącego Niedźwiedzia, bo wybuch nie był tu potrzebny. Gdy odezwał się Dagur, przeniosła na niego spojrzenie, nie wchodząc jednak w słowo. Musiała się trochę wychylić, aby wyjrzeć przez jego syna, który siedział pomiędzy nimi.
- Musi Pan być naprawdę niesamowity, Hjalmar zawsze z taką dumą o Panu opowiada. Chętnie zobaczyłabym Pańskie dzieła, jestem pewna, że przez dobrą jakość i włożone w nie serce, doskonale nadawałyby się do zaklinania. - przerwała pozwalając sobie przesunąć dłonie na kolana, aby wygładzić materiał lejącej się, ciemnoniebieskiej sukienki. Sam fakt, że dało się coś porządnie zaczarować, świadczyło o najwyższej jakości. Zresztą, syn był z ojca tak dumny, że ten musiał byc Mistrzem. I w to, że sam Hjalmar kiedyś takowym zostanie, również nie wątpiła. Czy takie zawody przekazywane z ojca na syna, dopieszczane przez pokolenia, nie były czymś absolutnie wyjątkowym? Trochę zaskoczyło ją to, że cokolwiek rodzicom o niej blondyn opowiadał, bo nie bardzo wiedziała, jakiej opinii na swój temat się spodziewać. Również mieli ją za wariatkę? Przeniosła wzrok na jego siostry — każda jasnowłosa, błękitnooka, zupełnie, jak księżniczki z książek i legend. Nic dziwnego, że Niedźwiadek mógł być tak wybredny względem kobiet, jak otaczały go tak ładne dziewczyny. No i sama Panna młoda, absolutnie wyróżniająca się z tłumu swoimi rudymi włosami. Przywitała się z nimi, komplementując całkiem szczerze i będąc pod wrażeniem wymyślnych splotów ich włosów.
- Durniem? - powtórzyła cicho, nieco zaskoczona, ściągając brwi i przenosząc spojrzenie na swojego weselnego partnera, który jednak wcale na durnia nie wyglądał. Może trochę był nieśmiały lub nieporadny, ale nic poza tym. Nie mogła usłyszeć tego, co mówił nachylony ku ojcu syn, więc musiała wybrnąć z tego sama. - Oh, niech Pan nie przesadza, naprawdę. To złoty chłopak, bardzo dobrze go Państwo wychowali, ma dobre serce. On doskonale wie, że ja jestem zauroczona Islandią i dlatego mnie ze sobą zabrał. Proszę mu zaufać, jak mówi, że to nic takiego. - odpowiedziała wciąż uśmiechnięta, idąc za tym, co sugerował jej Hjalmar swoimi wcześniejszymi wypowiedziami. Nie chciała zrobić mu żadnego problemu, pewnie i tak już trząsł się wewnętrznie na myśl o tym, jak była impulsywna i co mogłaby zrobić.
Otwierała usta, aby coś powiedzieć, jednak on ją uprzedził i jedynie przytaknęła głową, wracając na miejsce po uprzednim przywitaniu się z jego kolegą, którego pewnie bolała trochę noga. Na szczęście, nie uderzyła go obcasem. Posłała mu przepraszający, niewinny uśmiech, sugerując spojrzeniem, aby nie wracał do tego tematu, bo wtedy najpewniej dostanie w mordę od swojego kolegi, a to nie było nikomu potrzebne. Nie dziwiła się wcale, że nie chciał wspominać o chodzeniu po drzewach, wpadaniu do strumyka, przesadzeniu z miodem oraz gorzałką i okraszeniu tego dziwną fajką. No i z Pandory, to żadna dama — chyba, że tego akurat od niej wymagano, ale nie dłużej, niż na godzinę lub dwie. Nie mieli pojęcia, jak trudno było siedzieć tak cicho i po prostu się uśmiechać, dostosowując do sytuacji. Nie lubiła nie być sobą, ale jednocześnie wiedziała, że czasem bycie nią to było zbyt dużo.
Alkohol ratował sytuację jak zwykle. Złapała za swój pucharek, ale zrobiła jedynie łyka, nie chcąc pozwolić sobie na przesadzenie z procentami. Tutejsze trunki działały naprawdę mocno, miała już okazję się o tym przekonać. Zerknęła na trzymaną z boku torebkę, gdy podszedł Ivar, ale nie ruszyła się z miejsca i nie powiedziała niczego. Miała tam malutki prezent dla niego oraz jego żony, ale nie miała pojęcia, jak i kiedy powinna im to podarować i czy w ogóle rudowłosa przestała się na nią wściekać. I kolejny toast. Nieco zaskoczyło ją tempo, a w głowie przemknęła wizja tego, że przed dwudziestą trzecią, to wszyscy już skończą pod stołem, bo w przeciwieństwie do niej, opróżniali swoje kufle bądź rogi. Uśmiechnęła się jednak pod nosem, dochodząc do wniosku, że wszyscy Ci ludzie bawili się znacznie lepiej niż goście na przyjęciach, które urządzała jej rodzina. Zrobiła więc niewielkiego łyka, podnosząc wzrok na przystojnie wyglądającego Pana młodego, a potem słysząc swoje imię, wdała się w konwersację z siedzącym naprzeciw mężczyzną, którego wcześniej kopnęła. Mówił po angielsku całkiem ładnie, więc nie miała problemów ze zrozumieniem go pomimo silnego akcentu. Okazało się, że to jego bratu dała książkę podczas Lithy, a córka jego sąsiada plotła jej warkocz.
- Jeśli chcesz, mogę przysłać Ci kilka książek dla niego. Wyglądał na naprawdę zafascynowanego — zaproponowała z entuzjazmem, słuchając opowieści o tym, jak dziecko zaskoczyło mieszkańców swojego domu, rozróżniając Kuguhara od zwykłego kota, a także wiedząc, jak się nim zająć. Odwróciła na chwilę głowę w stronę Hjalmara, posyłając mu krótki uśmiech i upewniając się, że wszystko w jest w porządku, a potem wróciła wzrokiem do swojego rozmówcy. - Długo się już znacie? Wyglądasz mi na trochę młodszego od N.. Hjalmara, chociaż to może on jest trochę wyrośnięty? - zapytała z rozbawieniem, licząc, że dowie się czegoś ciekawego.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dagur Nordgersim (1761), Hjalmar Nordgersim (1978), Pandora Prewett (2862)




Wiadomości w tym wątku
[25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Hjalmar Nordgersim - 13.05.2023, 13:42
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Pandora Prewett - 13.05.2023, 17:04
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Dagur Nordgersim - 24.05.2023, 01:45
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Hjalmar Nordgersim - 24.05.2023, 22:01
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Pandora Prewett - 26.05.2023, 22:17
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Dagur Nordgersim - 02.07.2023, 06:45
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Hjalmar Nordgersim - 29.07.2023, 11:23
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Pandora Prewett - 30.07.2023, 19:29
RE: [25 października 1969, Islandia] Dziesięć lat niepewności, czyli ślub Njáli i Ivara - przez Dagur Nordgersim - 01.09.2023, 15:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa