• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
1 2 Dalej »
[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu

[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#7
30.07.2023, 22:51  ✶  
Parsknęła cicho na tę uwagę. Wprawdzie coś w tym było, że do dłuższej wędrówki raczej kwalifikowałby się ktoś zgoła inny, ale znów – opierano się na ochotnikach. To nie byli brygadziści i aurorzy, wysyłani w ostępy na polecenie przełożonych. To byli różni czarodzieje, mniej i lepiej wyszkoleni, jednakże chętni do zbadania terenów i niesienia pomocy.
  Ona zaś szkoliła się w uzdrowicielskich arkanach – na dobrą sprawę całkiem logicznym wydawałoby się wysłanie jej znacznie głębiej w las; ale i też nie dało się ukryć, że spora jego połać już została przeczesana, o czym świadczyły choćby czerwone wstążki na drzewach, sugerujące, że w tę czy tamtą stronę nie powinni się kierować, bo ktoś już tu był.
  Był i zapewne już ogarnął ten teren, więc na dobrą sprawę szkoda było marnować czas, jaki mieli do dyspozycji, na sprawdzanie już sprawdzonych miejsc.
  - Zima ma swoje zalety - przyznała dość lekkim tonem, jakby wcale a wcale nie wchodzili właśnie tam, gdzie robiło się mocno ciemniej. Ciemności jako takich się nie bała, niemniej już doszło do jej uszu parę mniejszych i większych ploteczek, że w lesie coś się kryje – tyle że nie szła sama, miała do towarzystwa znajomego i jego psa, więc chyba… chyba raczej nic ich nie zeżre? No i światło. Końcem różdżki rozświetlała dodatkowo drogę, choć przez myśl przemknęło, że może jednak lepiej było je zgasić – bo a nuż zwróci uwagę tego czegoś, co chciała uniknąć… tak źle, tak niedobrze, niestety, średnio widziała dobre rozwiązanie, zwłaszcza że natura nie obdarzyła jej oczyma pozwalającymi dobrze widzieć w mroku. Zresztą, co do zasady zwykli ludzie takich oczu nie mieli, nieprawdaż? - Ale ma też bardzo duży minus, przejażdżki tą porą roku nie są tak przyjemne – dodała. Coś za coś. Koniec wytężonej pracy, okres zimowego odpoczynku, ale jednocześnie nie dało się czerpać pełną garścią z obcowania z kopytnymi – a przynajmniej Malfoy zdecydowanie wolała mknąć po zielonych łąkach niż roziskrzonej bieli.
  Dość szybko z głowy wywietrzała chęć prowadzenia luźniejszej konwersacji, bowiem pies szczeknął. I najwyraźniej nie było to po prostu szczeknięcie, skoro za tym poszła komenda, a następnie za komendą… och. Zwierzę poprowadziło ich jak po sznurku do…
  … poszarzała trochę na twarzy, gdy w końcu jej oczom ukazało się coś, co w teorii powinno być ciałem. To by sugerował przecież mundur, który nie był… hm. Pozbawiony całkiem zawartości, co by oznaczało, że ktoś najwyraźniej uznał, iż nie potrzebuje już uniformu i tak go sobie tu zostawił. Co, oczywiście, było swego rodzaju absurdem.
  - O żeż... – wyrwało się dziewczynie, która w pierwszej chwili wręcz się zatrzymała. Dopiero po kilku oddechach i rozejrzeniu się dookoła – bo a nuż coś czaiło się w pobliżu i  na nich czekało?! - zdecydowała się podejść do szczątków. To nie wyglądało jak człowiek, już nie, ale to, co widziała… przypominało skórę? I jeszcze ta krew…
  … to ostatnie akurat ją nieszczególnie ruszało, bo już trochę jej w swoim życiu widziała. W przeciwieństwie do… nie była pewna, jak to określić. Nagłe postarzenie w przeciągu doby? Doby, bo nie wiedziała przecież, jak długo wisiał w takim stanie i co dokładnie spowodowało, że delikwent wyglądał tak, jak wyglądał.
  - Cóż, wygląda na to, że jemu akurat nie pomożemy – odezwała się po chwili, stwierdzając rzecz oczywistą – Ciekawe, co go tak urządziło... – dodała po chwili, obchodząc „wisielca” dookoła. Tyle że nie była w stanie teraz tego stwierdzić. I niekoniecznie mogłaby to stwierdzić również i później, gdyby miała ciało na stole – specjalizowała się głównie w eliksirach i roślinach, nie zaś w ekspresowej mumifikacji – Nie jestem pewna, czy damy radę go przetransportować, nie niszcząc go doszczętnie – podzieliła się jeszcze myślą, z wahaniem wyciągając dłoń do tej kieszeni, do której mogła sięgnąć. Ostrożnie, delikatnie, żeby nie okazało się, iż przez to całość zamieni się w pył. Ale może akurat dzięki temu zyskają wskazówkę, kim był denat…?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (1919), Laurent Prewett (3019), Pan Losu (117)




Wiadomości w tym wątku
[2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 29.07.2023, 21:41
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 01:18
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 06:41
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 13:12
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Pan Losu - 30.07.2023, 13:12
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 30.07.2023, 14:46
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 30.07.2023, 22:51
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 31.07.2023, 09:33
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Eunice Malfoy - 04.08.2023, 00:16
RE: [2 maja 1972] Rachunek sumienia po wielkiej wichurze - przeczesywanie lasu - przez Laurent Prewett - 04.08.2023, 09:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa