Avelina ściskała ją dosyć mocno, ponieważ martwiła się o nią jak o własną siostrę. Nie potrafiła znieśc myśli, że mogło się jej coś, a w dodatku pękająca głowa nie pozwalała jej stać o własnych siłach, ale musiała trzymać fason. Czuła ogromne wyrzuty sumienia, że wtedy poszła z obcym człowiekiem do księgarni rodziców, co jeśli ten chłopak też byłby Śmierciożercą? Czuła się okropnie i wydarzenia z dnia wczorajszego wprowadzały ją w stan zawstydzenia. Euforii, którą czuła wczoraj przy wnoszeniu przez tamtego mężczyznę wianka na pal nie mogła się nadal pozbyć.
– Tak… – powiedziała, ale wzrok delikatnie odwróciła zawstydzona tym, co wczoraj robiła. Zachowała się tak głupio, że nie wierzyła, że sama podejmowała te decyzje. – Upiłam się wczoraj z takim jednym chłopakiem i jest mi okropnie wstyd, że mnie nie było przy tobie – wyznała z ciężkim sercem, ale przed Danielle nie umiała nic ukrywać. Nie była kłamcą, nie potrafiła dobrze kłamać, a zwłaszcza osobie, która była jej bliska.
– Erik, Brenna, wszyscy są cali, tak? Powiedz, że nikomu z twoich bliskich nic się nie stało… – popatrzyła na nią czując się mocno zdenerwowana. Wręczyła jej torbę z eliksirami, które były ułożone odpowiednio i nie walały się przypadkowo po dnie. Jej szef uwielbiał organizację i w sumie Avelina też, więc zawsze takie walizki zaklinają tak, aby nic nie latało i można było szybko sięgnąć po to, co akurat było potrzebne.
– Nie umiem tego zrozumieć… – spojrzała na namiot i poczuła ukłucie strachu przed tamtym miejscem. Miała tak ogromnego kaca, że głowę jej rozsadzało, a jeszcze miała spotkać się z rannymi. Miała nadzieję, że się nie popłacze.
– Danielle – wiedziała, że nie było to ważne, ale potrzebowała się skupić i wyzdrowieć. – Czy uzdrowiciele mają sposób, aby pozbyć się bólu głowy? – zapytała, a Danielle bez problemu mogła wyczytać, że Avelina była przeogromnie zawstydzona swoją słabością i zachowaniem z dnia poprzedniego. – Wiem, że nie macie czasu, ale nie skupię się dzisiaj jeśli się go nie pozbędę. – jej wzrok był wbity w namiot z rannymi. Chciała im pomóc, ale nie chciała się znowu zrzygać tym razem na widok jakiejś krwi...