• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora

[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#9
01.08.2023, 21:38  ✶  
Nie była typem człowieka, który rozliczał za przeszłość. Nie można było jej zmienić, nie znali się wtedy, było i minęło, a do tego wszystkiego, to młodość miała swoje prawa. Owszem, byłaby zaskoczona, może odrobinę nie dowierzała lub szukała powodu, dla którego tak postępował, ale nie zmieniłoby to ich relacji. Nie był przecież tą samą osobą, co piętnaście czy dziesięć lat temu. Nie wątpiła w to, że był typem lidera i wzbudzał respekt, ale nie widziała lub nie chciała widzieć, że jego kompani podczas Lithy reagowali strachem. Zacisnęła usta, uśmiechając się jedynie i tłumiąc śmiech na jego stwierdzenie, że wcale nie był pijany. Prawdę mówiąc, nie była pewna, czy teraz był bardziej wstawiony, czy w październiku na weselu. Teraz na pewno odczuwał większą swobodę, niż wtedy za stołem, gdy blisko znajdowali się jego przyjaciele, a przede wszystkim rodzina. Hjalmar zawsze przykładał dużą wagę do opinii innych, szczególnie swojego ojca, od którego przecież tak mocno się różnił. - Mhmm, troszkę wstawiony. - przytaknęła z udawaną powagą, nie uciekając spojrzeniem z jego zarumienionej odrobinę twarzy, którą widocznie rozgrzewała wypita wcześniej wódka. Oczy błyszczały mu, jak dwa klejnoty, a źrenice miał coraz mniejsze. Westchnęła, zatrzymując brązowe tęczówki na mętnym obecnie błękicie. - Pandorka brzmi całkiem ładnie, lepiej niż kleszcz lub osioł. I wcale się nie czepiam! Droczę się z sympatii tylko Hjalmarku. - stwierdziła, również pozwalając sobie na zdrobnienie jego imienia. Zawsze wszystko traktował tak poważnie!
- To stan, aby odpowiadać na wszystkie pytania, bo teraz przynajmniej wydusisz z siebie odpowiedź bez mruknięcia i uników. - zauważyła niewinnie, powstrzymując się jednak od konkretnych słów, które owe pytania mogłyby stworzyć. Znów się z nim droczyła. Nie chciała być taka cwana i wykorzystać sytuacji, chociaż jedna rzecz nie dawała jej spokoju. Fakt, że sobie sam przeczył, zignorowała, darując mu dyskusję na ten temat. Pandora lubiła robić prezenty, lubiła, gdy inni się uśmiechali, więc była gotowa na rozstanie ze swoim kaktusem, skoro ten się mu tak mocno spodobał. Była pewna, że o niego zadba, bo przecież w opiekowaniu się innymi, to Islandczyk był niezastąpiony, mając nawet pod wpływem alkoholu tą przyjemną aurę, która dawała poczucie bezpieczeństwa. A może czuła tak, bo tyle razy już ją uratował?
Wierzyła chyba we wszystkich, nie licząc kwestii dotyczących latania, którego nawet próbować nie chciał, jak i ewentualnie porzucenia odrobiny nieśmiałości w kontakcie z płcią przeciwną. Z nią konkretniej, bo w sumie nad innymi jego koleżankami się nie zastanawiała. Niedźwiadek był w stanie poradzić sobie w praktycznie każdej sytuacji i nawet rozgromił tę koszulę bez niszczenia jej, co było plusem, bo dobrze w niej wyglądał. Do głowy nie przyszło jej jednak, że byłby w stanie rozebrać się w tak dziki sposób, Pandora by chyba spadła z łóżka z wrażenia.
- Musi! To daje ciepło i poczucie bezpieczeństwa! - zaprzeczyła dość stanowczo, odrobinę głośniej i to tonem takim, który pasował do oburzonej nastolatki. Uparciucha, którym w gruncie rzeczy brunetka była. Zawsze spała z maskotkami, zawsze otaczała się poduszkami. Czasem noce ciągnęły się jej w nieskończoność, atak szeroki wybór opcji do przytulenia oraz ułożenia głowy sprawiał, że szanse na zaśnięcie w jakiś sposób rosły. Powinna kupić sobie psa albo kota, znaleźć wilka lub może małego niedźwiadka, nigdy jednak nie miała czasu tego marzenia zrealizować, podobnie jak kupić olbrzymiej maskotki na pół łóżka. - Przecież przyjemniej, jak grzeje Cię maskotka, zwierzak lub drugi człowiek, a nie tak samotnie. - dodała, wzruszając barkami, jakby oznajmiała mu jakąś życiową, bardzo poważną prawdę, której każdy powinien przestrzegać, aby mieć szczęśliwe i spełnione życie. - Niebezpieczne. - znów uparcie odpowiedziała, nawet odrobinę machając palcem i spoglądając z niego przymrużonym wzrokiem. Jej twarz zaraz jednak złagodniała, uśmiech znów zabłąkał się gdzieś na wargach, podkreślony wciąż powracającą odrobiną różu na poliki, gdy jego kolejne słowa dotarły jej uszu. Wiedziała, że na trzeźwo nigdy nie byłby taki odważny. - Skoro więc robisz, co chcesz, to wcześniej nigdy nie myślałeś lub nie chciałeś iść ze mną na randkę?
Zapytała z nutą zaciekawienia w głosie, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy i ramionach, gdy Islandczyk przewracał się na druga poduszkę. Pokręciła głową, zakrywając go zaraz kocem i poszła do łazienki, przytakując z odrobiną niedowierzania na jego słowa.
Niemożliwe, aby nie zasnął, ale może tak będzie lepiej. Wciąż nie wyobrażała sobie, jak niby miała zasnąć, gdyby faktycznie trzeba było udostępnić mu rękę. Gdy już wreszcie uwinęła się w łazience, zapinając ostatecznie guziki piżamy i przeczesując suche już, błyszczące włosy, odetchnęła głębiej, jakby z obawą wracając do sypialni. Nawet jeśli wypił wódkę, którą zostawiła, to wtedy już na pewno zaliczył po prostu odłączenie świadomości i spał sobie w najlepsze. Zostawi mu wodę, upewni się, że jest przykryty i z owcą pójdzie na kanapę, plan doskonały. Zgasiła światło na korytarzu oraz w łazience, cichutko wchodząc do praktycznie ciemnej sypialni, a słysząc chrapanie chwilę po tym, jak się odrobinę nachyliła, aby sprawdzić, odetchnęła z odrobiną ulgi, przymykając na chwilę oczy. Spał, a niedźwiedź, jak zaśnie, to wcale go tak łatwo nie idzie obudzić. Podniosła spojrzenie na odłożone na bok łóżka maskotki i poduszki, a także kołdrę i drugi koc, na co wywróciła oczami. Przecież całej pluszowej ferajnie to teraz jest na pewno przykro. Drgnęła, chcąc obejść mebel i ułożyć je nad głową lub na skraju, gdy do jej uszu dobiegł niespodziewany, przerywając ciszę głos. Prawie podskoczyła w miejscu wyrwana z zamyślenia, mrugając z zaskoczeniem, gdy napotkała wzrokiem jego otwarte oczy. Rozchyliła nieco usta, zbita z tropu słowami na temat swojej piżamy, na którą mimowolnie zerknęła. Naprawdę? Zwykła piżama? Przecież dużo lepiej wyglądała w tej sukience, której nawet nie skomentował. - Oczywiście, że dla Ciebie, przecież mam z Tobą spać. - odpowiedziała swobodnie, chociaż w głosie była możliwość usłyszenia nuty zdenerwowania. Wyprostowała się, przesuwając pasma włosów na plecy i przygryzła dolną wargę, krzyżując dłonie pod biustem. Drewniana podłoga zaskrzypiała odrobinę pod wpływem jej ruchu. - Widzę właśnie, wywaliłeś ich wszystkich i teraz będzie im smutno. Dobra robota, ale pozwól, że inaczej ich ułożę. Wiesz, żeby im nie było zimno. - przerwała na chwilę, przechodząc znów od drugiej strony. Powolnie pozbierała pluszaki, układając je tak, aby mu nie przeszkadzały, ale wróciły do łóżka. Gdy przysiadła na krańcu materaca, trzymała swoją pluszową owcę na kolanach, zaciskając palce na jej przypominającej chmurę, miękkiej “wełnie”. Odwróciła głowę, zerkając na niego przez ramię. - Czemu miałabym mieć topór? Mówiłam Ci przecież Niedźwiadku, że ręka mi się jeszcze przyda, wolałabym jej nie stracić. Wódka? Tutaj. Chcesz się napić? - mówiąc to, schyliła się i sięgnęła dłonią po butelkę, wysuwając ją następnie w jego stronę z cichym westchnieniem, zastanawiając się, czy sama powinna zrobić jeszcze łyka. Była święcie przekonana, że druga strona Hjalmara będzie zdruzgotana, załamana i spanikowana, gdy odzyska panowanie nad ciałem i umysłem, budząc się w promieniach zimowego słońca w nie swoim łóżku. Nie wspominając już o tym, że z nią i że to był jego pomysł. Nie była pewna, czy nie umiała, czy może raczej nie chciała mu jednak odmawiać. Skarciłą się w duchu za egoizm, kolejny raz dzisiejszego wieczora, czując jednak przyjemną falę ciepła, która rozbiegła się jej po ciele, gdy podniosła na niego wzrok.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (3960), Pandora Prewett (6881)




Wiadomości w tym wątku
[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 23.07.2023, 22:38
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 23.07.2023, 23:17
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 25.07.2023, 21:10
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.07.2023, 21:35
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.07.2023, 00:40
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.07.2023, 17:53
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.07.2023, 19:31
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.07.2023, 22:34
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 01.08.2023, 21:38
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 06.08.2023, 14:59
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 07.08.2023, 22:14
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa