Sauriel otowrzył szerzej oczy ze zdziwienia, kiedy kobieta zaczęła czytać to o kostce Rubika. Dobra, to przegapił!
- Naprawdę? - Zapytał całkowicie zaciekawiony, kiedy dotarła do części, że trzeba ją ułożyć w odpowiedni wzór. A kiedy już się od pismadła oderwała... - Pokaż mi to. - To capnął jej tę gazetę, zanim rzuciła ją na bok. Jak niepotrzebną rzecz! A to była czasami bardzo cenna rozrywka. I czasami Sauriel się dawał w nią absolutnie wciągnąć. Tylko niekonieczenie na poważnie. Spojrzał na ten tytuł i artykuł i zmarszczył nos, po czym stwierdził, że nie, w sumie to nie ma teraz głowy nawet do czytania tego. Ale w to, że nie było żadnej afeery w Ministerstwie - w to nie wątpił. - Przestań być taka krytyczna! - Wstał i... i się odsunął. Bo zaczeła naruszać jego nagle bezcenną strefę komfortu. - Jakbym nie miał co robić z pieniędzmi, tylko płacić jakimś Esmeraldom i Adiom... A... - Spojrzał na artykuł na moment, próbując szybko znaleźć jej imię, ale zrezygnował. - Ale inni też mają z tym problem i fakt jest taki, że ta Adios ma racje - na każdą klątwę jest jakiś lek! - Mieszał pojęcia, ale to nie ważne. To znaczy - dla niego to było absolutnie nieważne. - Chodzi o to, że teraz na pewno pojawi się ktoś sensowny, do kogo można z tym pójść! Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale ktoś na pewno znajdzie rozwiązanie! - To znaczy, zgoda, sam niby wiedział, że to przez ten głupi rytuał, bo to było oczywiste, ale tak sobie wiedzieć, nie znając się na tym, a WIEDZIEĆ to kompletnie inne sprawy. I jakoś też nie pomyślał, że mogą być osoby również dotknięte tym... tym. Bo przecież tam par było mnóstwo, pełno ludzi, a jednak jakoś nie słyszał wokół, że każdy jeden ma taki sam problem. Mogła być też kwestia tego, że zakochani i normalnie żyjący czarodzieje tego po prostu nie dostrzegali. I niekoniecznie ktoś wariował tak jak oni.
Tym nie mniej poczuł się wręcz tyci urażony jej... postawą. Nie było nowością, że jak Sauriel się już odpalał to leciał przed siebie. Choć akurat, niestety, widoczne to było prawie tylko jak się wkurwiał. Bo z mocnymi pozytywnymi uczuciami jakby... one były już zbyt blade, wyblakłe, żeby go tak poruszyć.
- Jest szansa, że się tego tałatajstwa pozbędziemy. - Powiedział już trochę spokojniej.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.