• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain

04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#5
06.08.2023, 20:01  ✶  
Mało obchodził go los jaki spotkał wszystkich, postronnych czarodziejów, którzy padli ofiarą terroru, właściwie to prawie nic. Chociaż rzeź oraz krwawy mord nie było tym co mu imponowało i sprawiało satysfakcje, to uważał że niezbędnym było okazanie świadectwa bezwzględności wobec oporu ze strony ministerstwa i aktu dominacji w działaniach jakie podejmowali Śmierciożercy. Nie był przecież bezpośrednim świadkiem mordowania osób cywilnych, więc nie czuł na sobie tej odpowiedzialności. Przecież został wybrany do doborowej jednostki która bezpośrednio towarzyszyła Czarnemu Panu w jego misji, co zdecydowanie pomagało mu się dystansować do wszystkich innych wydarzeń tamtej nocy. Czuł się niemal namaszczony, jako ten który z grona najbardziej zaufanych, został wyniesiony jeszcze ponad to. A kiedy umysły towarzyszy Yaxley oraz Avery nie zdołały obronić się przed utratą poczytalności, a on sam poradził sobie znakomicie, poczuł się tak dumnie i wyniośle jak nigdy wcześniej. Może właśnie to przyczyniło się do jego potknięcia.
Któż mógłby pomyśleć, że niewinne zabawy z tradycyjnymi dla święta atrakcjami może mieć, aż taką siłę. Dzięki łączącej ich więzi, Cynthia z pewnością musiała odczuwać całe spektrum niepokojących emocji związanych z sytuacją w której znajdował się Lou. Podczas wędrówki do serca Limbo mierzył się ze zagrożeniem, wcale nie mniejszym, niż z jakim musieli mierzyć się ci którzy pozostali na polanie ognisk. - Jak udało Ci się uciec? Co z Twoim ojcem? - zapytał naprędce, niekoniecznie myśląc logicznie nad sensem tych pytań. W końcu skoro jest tutaj, udało im się jakoś wyjść stamtąd, jednak myśl, że Cynthia i jej tato mogli stać się jedną z tych ofiar była bardzo niepokojąca. On sam chyba nie miał zbyt wiele czasu nad wewnętrznymi przemyśleniami i jeśli Cynthii groziło jakieś niebezpieczeństwo, to on w tym samym czasie mierzył się z magicznymi istotami, które broniły tamtego miejsca przed ich ingerencją. Dopiero kiedy opadł kurz bitewny, zaczął odczuwać, że coś wisiało w powietrzu, że wytworzyła się między nimi jakaś nowa, ponad zmysłowa nić porozumienia. Jednak w tym samym czasie oswajał się z byciem "Zimnym" z głosami, zabłąkanych dusz które przeszyły jego ciało i efektami zaczerpnięcia prosto ze samego źródła Limbo. Kojące słowa otuchy wypełniały jego serce ciepłem, tym uspakajającym i w istocie relaksującym. Powrócił do pozycji leżącej, opierając głowę na jej kolanach, poddając się bezwarunkowym zaufaniem jej zaklęciom. Totalnie gdzieś miał czy magia ta była zakazana, czy nie i czy wiązało się z tym jakikolwiek rachunek moralny. Jeśli miało mu pomóc, to było właściwe. A skoro pochodziło od srebrnowłosej z definicji musiało być przynoszące ulgę. W pierwszym odczuciu poczuł przepływające przez jego organizm ciepło, nie to wywołane uczuciami, lecz faktyczne podniesienie się temperatury ciała. Opuchlizna na ramieniu malała z każdą sekundą, a lekkie poruszanie tą kończyną nie wywoływało już paraliżującego bólu. W konsekwencji podarowanych mu sił witalnych odzyskał nawet czucie w dłoni, a nawet jej palcy. Tym czym mimowolnie odwdzięczył się swojej bohaterce nie było już tak przyjemne jak w jego przypadku. Rzucone przez Flintównę zaklęcie połączyło ich w tym nekromantycznym wymiarze, a połączenie to nie było przecież jednostronne. Pewnie nigdy nie potrafiłby właściwie opisać jej słowami swoją nową, wewnętrzną tożsamość, ale w tym momencie Cynthia miała okazję przekonać się na własnym ciele czym jest bycie Zimnym. Nie był już człowiekiem, ale martwym też nie był. W jego energii witalnej nie było też przesłanek o rodowodzie innym, niż ludzki jak ghuli czy wamiprzy. Coś zupełnie nowego, coś co zdefiniować nie potrafili nawet najwybitniejsi uzdrowiciele, czy uczeni w ministerstwie, jak opisywane to było w gazetach. Zupełnie nowy gatunek istoty, nie znany dotąd czarodziejom. Obok tego niuansu, gdzieś w cieniu, przemykał aspekt bezpośredniego, magicznego zaczerpnięcia ze źródła Limbo, którego konsekwencji nie zdołał jeszcze w ogóle odczuć, jednak już teraz zapisały się w jego postaci. Cząstka tej energii którą uwolnił Voldemort pozostała głęboko w nim, chociaż on sam jeszcze nie zdawał sobie o tym sprawy. Matka tylko wie, jak ta niecodzienna mieszanka mogła zadziałać na Cynthię, ale wszystko to pochodziło prosto od właściciela onyksowych tęczówek, które w pewnym momencie zapaliły się iskierkami gwałtownie. Podniósł się do pozycji półleżącej i gwałtownym ruchem chwycił za dłoń uzdrowicielki, w której trzymała różdżkę. - Wystarczy. - stanowczym, ale może i lekko przejętym głosem oznajmił, tym samym przerywając ich połączenie zaklęciem nekromancji. Widząc w jej postaci nagłe zmiany spadkiem sił witalnych, nie chciał już więcej jej nadwyrężać, w końcu oboje nie do końca wiedzieli z czym muszą się mierzyć. Przysunął się bliżej i odwzajemnił pocałunek sprzed kilku chwil, przeciągając go odrobinę dłużej. - Dziękuję, ale... - mówiąc półszeptem, przerwał czując jak momentalnie jego ciało znów lekko bladnie i powraca do zimnej, trupiej wręcz temperatury - nie możesz nikomu o tym powiedzieć... Wpatrując się w przejętą twarz, wiedział że od tej chwili i ona wiedziała. Jak na ironię losu przystało, znów Cynthia stała się powiernikiem jego tajemnicy, tym razem o wiele poważniejszej, groźnej i niebezpiecznej.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4226), Louvain Lestrange (3215)




Wiadomości w tym wątku
04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 15.07.2023, 13:37
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:13
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 23.07.2023, 19:38
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 30.07.2023, 00:50
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 06.08.2023, 20:01
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 13.08.2023, 00:12
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 16.08.2023, 11:01
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 19.08.2023, 23:13
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 03.09.2023, 22:34
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa