07.08.2023, 21:58 ✶
Konserwatyzm i idea dziedzictwa zdawała się już teraz trzymać głównie najszlachetniejszych nazwisk ze skorowidza, którzy wciąż nie pozwoliliby na małżeństwo z kimś biednym lub zadających się ze szlamami. Cała reszta społeczeństwa zdawała się uwspółcześniać, podążać za nowymi standardami i wszechobecną akceptacją tego, że magia również mogła pojawić się u mugoli, którzy mieli przodka pałającego się nią nawet sto lat wcześniej. Często dostrzegała to starcie pokoleniowe, różnice poglądów i wychowawcze nawet tu w Ministerstwie, pomiędzy stażystami a tymi, którzy tkwili w departamentach od dziesięciu lat. Ojciec jednak przyłożył się do samotnego wychowania córki, znacznie bardziej niż do Castiela, bo niewiele osób miało Cynthii cokolwiek do zarzucenia — nawet jeśli były to tylko dopracowane maski, nigdy nie przyniosła wstydu rodzinie, ani też światu magii. Patrząc na Nicholasa, byłaby skłonna stwierdzić to samo. Ich chłód był podobny, chociaż ona swój chowała, próbując wtopić się w tłum szarych pracowników Ministerstwa Magii.
William Flint zawsze powtarzał, że o sojuszników i przyjaciół trzeba dbać, zwłaszcza jeśli nie wymagało to praktycznie energii, wtapiało się w sytuację oraz okoliczności. Nie mogła więc zignorować przypadłości Yaxleya, mając całą tę wiedzę.
Obydwoje byli oszczędni w słowach, jak i gestach, jeśli chodziło o obcowanie z ludźmi, o których tak naprawdę niewiele wiedzieli. Środki ostrożności, czy też wyuczona przez ojców ostrożność? Cynthia posłała mu krótki uśmiech, ciepły i miły, kontrastujący z chłodnym błękitem jej tęczówek. Oh, gdyby tylko wiedzieli, jak wiele ich łączyło — zwłaszcza w delikatnej i zakazanej sztuce nekromancji, która była tak fascynująca i uzależniająca. Praca w prosektorium, ale też w departamencie tajemnic stanowiła idealne miejsce do zagłębiania jej tajników bez żadnych podejrzeń.
Owszem, powinna, ale nigdy nie śpieszyła się do domu. Zawsze była kolejna sekcja, zawsze był do poprawienia raport przygotowany przez niedoświadczonego stażystę, czasem proszono o nagłe wyjście w teren na miejsce zbrodni. Każdy moment był dobry, aby czegoś się nauczyć, zwłaszcza gdy ciążyło nad nią widmo małżeństwa w zapewne niedalekiej przyszłości, bo ile mogła wymigiwać się żałobą po swoim niedoszłym mężu lub odwracać uwagę ojca Castielem? Prędzej czy później, jej szczęście na tej płaszczyźnie się skończy i będzie zmuszona w jakiś sposób dostosować swoje życie do nowych obowiązków, co wcale nie było jej na rękę.
- Dlatego nie zapytałam wprost, wystarczą mi objawy, na których mam się skupić. - odpowiedziała ze spokojem, idąc jego śladem i upijając z filiżanki, stuknęła w nią paznokciami. Zioła miały wiele zastosowań, odpowiednie połączenie działało cuda i pomagało całemu organizmowi, co znów przekładało się na jakość życia z jakąkolwiek chorobą genetyczną lub nabytą, na którą nie było lekarstwa. Cynthia odwzjemniła jego spojrzenie odważnie, nie czując najmniejszego zawstydzenia przez dłużej utrzymywany kontakt wzrokowy.
- A więc wzmocnienie odporności, regulacja rytmu pracy serca oraz poprawa krążenia. Dodam również coś na zmęczenie wywołane przepracowaniem i przygotuję osobną mieszankę na lepszy sen. - oznajmiła po wysłuchaniu go, dość szybko podejmując decyzję. Potrzebowała dwóch dni maksymalnie na zgromadzenie odpowiednich składników i stworzenie kompozycji w swojej pracowni. Chciała coś dodać, ale drzwi do prosektorium się otworzyły, a przez nie wpadł zdyszany stażysta.
- Rozumiem Panie Yaxley, zajmę się tym niezwłocznie i poprawione raporty dostarczę Pannie Black. To cenna informacja dotycząca ostatnich zwłok. - powiedziała pogodnie, czując na sobie pytające spojrzenie chłopaka, który Nicholasa Yaxleya się tu nie spodziewał. Przywitał się jednak grzecznie, a potem stanął za jednym z biurek, wyjmując coś z papierów, aby ostatecznie stanąć za Cynthią, tłumacząc coś o złym wypełnieniu i o tym, że zapomniał. Dziewczyna wysłuchała go, przytaknęła i uspokoiła z uśmiechem, aby się nie martwił i zaraz mu pomoże. Nie mogli już swobodnie rozmawiać, więc po dopiciu herbaty, każde wróciło do swoich obowiązków, niezależnie, jakie one były. Niemniej jednak jego sekret miał pozostać bezpieczny.
William Flint zawsze powtarzał, że o sojuszników i przyjaciół trzeba dbać, zwłaszcza jeśli nie wymagało to praktycznie energii, wtapiało się w sytuację oraz okoliczności. Nie mogła więc zignorować przypadłości Yaxleya, mając całą tę wiedzę.
Obydwoje byli oszczędni w słowach, jak i gestach, jeśli chodziło o obcowanie z ludźmi, o których tak naprawdę niewiele wiedzieli. Środki ostrożności, czy też wyuczona przez ojców ostrożność? Cynthia posłała mu krótki uśmiech, ciepły i miły, kontrastujący z chłodnym błękitem jej tęczówek. Oh, gdyby tylko wiedzieli, jak wiele ich łączyło — zwłaszcza w delikatnej i zakazanej sztuce nekromancji, która była tak fascynująca i uzależniająca. Praca w prosektorium, ale też w departamencie tajemnic stanowiła idealne miejsce do zagłębiania jej tajników bez żadnych podejrzeń.
Owszem, powinna, ale nigdy nie śpieszyła się do domu. Zawsze była kolejna sekcja, zawsze był do poprawienia raport przygotowany przez niedoświadczonego stażystę, czasem proszono o nagłe wyjście w teren na miejsce zbrodni. Każdy moment był dobry, aby czegoś się nauczyć, zwłaszcza gdy ciążyło nad nią widmo małżeństwa w zapewne niedalekiej przyszłości, bo ile mogła wymigiwać się żałobą po swoim niedoszłym mężu lub odwracać uwagę ojca Castielem? Prędzej czy później, jej szczęście na tej płaszczyźnie się skończy i będzie zmuszona w jakiś sposób dostosować swoje życie do nowych obowiązków, co wcale nie było jej na rękę.
- Dlatego nie zapytałam wprost, wystarczą mi objawy, na których mam się skupić. - odpowiedziała ze spokojem, idąc jego śladem i upijając z filiżanki, stuknęła w nią paznokciami. Zioła miały wiele zastosowań, odpowiednie połączenie działało cuda i pomagało całemu organizmowi, co znów przekładało się na jakość życia z jakąkolwiek chorobą genetyczną lub nabytą, na którą nie było lekarstwa. Cynthia odwzjemniła jego spojrzenie odważnie, nie czując najmniejszego zawstydzenia przez dłużej utrzymywany kontakt wzrokowy.
- A więc wzmocnienie odporności, regulacja rytmu pracy serca oraz poprawa krążenia. Dodam również coś na zmęczenie wywołane przepracowaniem i przygotuję osobną mieszankę na lepszy sen. - oznajmiła po wysłuchaniu go, dość szybko podejmując decyzję. Potrzebowała dwóch dni maksymalnie na zgromadzenie odpowiednich składników i stworzenie kompozycji w swojej pracowni. Chciała coś dodać, ale drzwi do prosektorium się otworzyły, a przez nie wpadł zdyszany stażysta.
- Rozumiem Panie Yaxley, zajmę się tym niezwłocznie i poprawione raporty dostarczę Pannie Black. To cenna informacja dotycząca ostatnich zwłok. - powiedziała pogodnie, czując na sobie pytające spojrzenie chłopaka, który Nicholasa Yaxleya się tu nie spodziewał. Przywitał się jednak grzecznie, a potem stanął za jednym z biurek, wyjmując coś z papierów, aby ostatecznie stanąć za Cynthią, tłumacząc coś o złym wypełnieniu i o tym, że zapomniał. Dziewczyna wysłuchała go, przytaknęła i uspokoiła z uśmiechem, aby się nie martwił i zaraz mu pomoże. Nie mogli już swobodnie rozmawiać, więc po dopiciu herbaty, każde wróciło do swoich obowiązków, niezależnie, jakie one były. Niemniej jednak jego sekret miał pozostać bezpieczny.
Koniec sesji