• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora

[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#11
07.08.2023, 22:14  ✶  
Wszystko więc było kwestią tego, czy byli sami, czy też w otoczeniu reszty świata, którego opinią Hjalmar przejmował się dużo bardziej, niż Pandora. Nie wiedziała dlaczego, skoro nic było innym do tego, co i jak robił, ale nie negowała jego sposobu bycia. Każdy miał przecież prawo żyć, jak chciał i pewnie milion osób wytknęłoby brunetkę palcem za to, jak ona się zachowywała. Niby taka dorosła. Trzeba było jednak przyznać, że każda z tych imprez pokazywała jej trochę inną twarz mężczyzny i nie było to tylko kwestią wypitych przez niego procentów. Powoli się do niej przyzwyczaił i miała nadzieję, że z czasem zupełnie przestanie się zastanawiać nad tym, co powiedzieć lub zrobić, wybierając swobodę i to, na co miał ochotę — przynajmniej w jej towarzystwie.
Słysząc jego “mhmm’, wiedziała, że nawet w takim stanie będzie unikał mówienia czegokolwiek, więc prychnęła z odrobiną niezadowolenia, spoglądając w jego stronę z maleńkim wyrzutem. Nie było sprawiedliwe to, że ona odpowiadała na wszystko lub też sama wychodziła z inicjatywą do pytania, a on jedynie robił uniki, odwracał kota ogonem lub zbywał ją mrugnięciami o różnej intonacji. Nie zawsze przecież wiedziała, co mu chodziło po głowie i czego chciał. Nuta tajemniczości była jedynie kroplą w morzu tego, co Pandora w nim właściwie lubiła, chociaż nie uznała za właściwe, aby mu o tym mówić.
- Więc chcesz zostać moją przytulanką i spać ze mną każdej nocy, skoro dajesz poczucie bezpieczeństwa? - zapytała przekornie, nie mogąc powstrzymać się przed spojrzeniem w błękitne ślepia z chytrym uśmiechem, jakby to ona teraz genialnie odwróciła kota ogonem, ucząc się od mistrza w tym fachu. Prawdą było jednak to, że nie umiałaby zasnąć w tak pustym łóżku z samą tylko poduszką i kocem, a i mniejszego nie chciała, bo musiała czuć pełną swobodę i móc położyć się w każdą stronę, zależnie, jak ją naszło. Widząc zaskoczenie na jej kolejne słowa, uśmiechnęła się do niego, chociaż nadal była przecież trochę zawstydzona i zdenerwowana, nie przywykła do spania z kimś innym, poza Ger czy Akane. Spali czasem w grupie w namiotach czy innych, ale każdy miał swój śpiwór lub w jakiś sposób nie odbierała tego tak, jak jej umysł odbierał Niedźwiadka. No i nie miała wtedy takiej piżamy, prędzej jakieś dresy lub inne, luźne i mniej dziewczęce ubrania. Na typowe zestawy do spania pozwalała sobie tylko w domu, prywatności. Wzruszyła jedynie ramionami, wzdychając bezradnie i przytaknęła mu głową, poprawiając koc. - Oczywiście, zaprosiłeś. Nie przejmuj się mną, tak tylko gadam.
Przywykła już właściwie do tego, że w ich relacji, to ona raczej była tą temperamentną i odważną częścią, od której zależało zwykle więcej, a blondyn dawał jej przejmować kontrolę. I chyba wcale mu to nie przeszkadzało lub też był tak słaby w odmawianiu, bo miał dobre i przyzwoite serce. Jedno z dwóch, chociaż brązowooka wybrałaby raczej drugie, zwłaszcza po poznaniu jego matki i możliwości obserwacji jego zachowania przy rodzinie, co bardzo dużo mówiło o drugiej osobie. O niej nic dobrego, ale taki był jej urok, trudno było poskromić kogoś z jej charakterem, przesadnie niezależnym i tak niepasującym do obecnych czasów, a przede wszystkim roli kobiety w społeczeństwie, która jej całkiem nie odpowiadała.
Nie chciała go jednak zmuszać, zwłaszcza do randki, a los chciał, że jak zwykle to zrobiła i trochę jej to wierciło dziurę w sumieniu, które coraz częściej szeptało w jej głowie, że zachowała się paskudnie i egoistycznie. Nie wspominając o krzyku dotyczącym innych rzeczy, ale ten akurat wódka pomagał tłamsić.
- Przygotował? Za bardzo się przejmujesz. - zaczęła ta, która wcale się nie przejmowała i chyba tylko fakt, że był pijany, sprawiał, że tego nie widział. Zgarnęła brązowe pasmo za ucho, przenosząc na chwilę wzrok na trzymaną przez siebie owcę, nieco głębiej zatapiając paznokcie w jej pluszowej wełnie. - Jak inaczej miałabym Ci dać rękę do spania? - dodała retorycznie, bo sądziła, że kwestię tego nieszczęsnego topora mają już dawno za sobą. - Nie pogryzą, są łagodne. Atakują tylko koszmarne potwory lub te spod łóżka, Ty jesteś bezpieczny. Obronię Cię.
Zakończyła pewnie, jako dobra i odpowiedzialna opiekunka, ostatecznie nie pozwalając zrzucić swoich pluszaków, chcąc mieć je obok. Na jego pytanie ściągnęła jednak brwi, przekręcając głowę, odszukując w półmroku i w pościeli jego twarz, wciąż odrobinę zarumienioną od krążących w żyłach procentów.
- A Ty śpisz z bronią? - zapytała najpierw niepewnie, jakby była to najdziwniejsza rzecz, o której słyszała. I nigdy też na to nie wpadła, a przecież namiot rozbijała w wielu podejrzanych miejscach, ale zawsze miała Marę i małe zabezpieczenie magiczne. Pokręciła więc głową, włosy przemknęły jej na plecy, rozsypując się i kołysząc na tle miętowej piżamy, której kołnierz załaskotał ją w szyję razem ze złotym łańcuszkiem. - Pomyślę o tym może kiedyś, ale dziś z Tobą, to raczej nic się nie odważy, nie? Niedźwiedzi złe się boi.- puściła mu oczko, speszyła się odrobinę przez ten jego wzrok, a to była zwykła piżama! Nawet nie wybrała nic z koronkowym wykończeniem. Podała mu butelkę, przekręcając się nieco, aby ją sięgnąć, a gdy się napił, sama pociągnęła dwa lub trzy łyki, przymykając oczy, bo aż się zaszkliły od goryczki i pieczenia, które rozbiegło się po jej gardle. Odstawiając butelkę na bok, kaszlnęła, niedbale zakręcając. - Bez ostatków Ci się nie podobam? - zapytała z westchnieniem, przecierając usta dłonią, kaszlnęła kolejny raz. Odchyliła głowę na chwilę do tyłu, spoglądając w sufit, aby uspokoić żołądek, a potem już machnęła ręką. Wzięła owcę pod pachę i położyła się obok, odwracając przodem do niego — przytulając do piersi owce i zakrywając się kołdrą. Wbiła w niego spojrzenie, czując, jak włosy rozsypują się na poduszce oraz pluszowym wilku, którego miała za plecami, zaraz obok królika. - Spróbuj zasnąć, pewnie jesteś zmęczony. - mruknęła cicho, bo leżenie w jakiś sposób nastraja ją na szept, zupełnie jak dzieci, które podczas nocowania chowały się przed rodzicami, gdy siedziały do późna, dyskutując. Wyciągnęła jednak dłoń w jego stronę, bo przecież obiecała mu rękę, nie bardzo wiedząc, jak ową obietnicę bez tego toporka zrealizować. - Tak jest w porządku? Mam się odsunąć, chcesz wilka do przytulania? Lubisz wilki. - zapytała jeszcze, opierając brodę o głowę swojej ulubionej maskotki, czując przyjemne ciepło — mieszankę wódki, ciepła kołdry i czegoś jeszcze, chociaż nie było to chyba jeszcze zmęczenie. Wbiła w niego spojrzenie brązowych oczu, unosząc mimowolnie rękę i przejeżdżając palcami po jego policzku, zjechała nieco niżej, na brodę. To wiele wyjaśniało, dlaczego tak często, gdy szukał odpowiedni słów, gładził się po twarzy, ale nie powiedziała mu głośno o swoich przemyśleniach, pozwalając sobie jedynie na mały, rozbawiony uśmiech.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (3960), Pandora Prewett (6881)




Wiadomości w tym wątku
[ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 23.07.2023, 22:38
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 23.07.2023, 23:17
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 25.07.2023, 21:10
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.07.2023, 21:35
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.07.2023, 00:40
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.07.2023, 17:53
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.07.2023, 19:31
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.07.2023, 22:34
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 01.08.2023, 21:38
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 06.08.2023, 14:59
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 07.08.2023, 22:14
RE: [ Styczeń 1970, Londyn] Wymarzony kaktus i atak pluszaków | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.08.2023, 21:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa