Noemie! Piękna, egzotyczna piękność, do której nawet Sauriel by się uśmiechnął zza maski, ale miał tak rozwalony humor po ganianiu się po lesie, że niekoniecznie. I tak by nic to nie zmieniło. Przecież zza maski nic nie było widać. Kobiety wyglądała tutaj jak wyjęta z troszkę innej bajki przy bólu, jaki większość roztaczała. Przynajmniej Dante nie ryczał, chociaż trochę się spiął, jak wzrok Sauriela na nim się na dłużej zatrzymał. Powinien się spinać. Bo nie miał ochoty kolejny raz go doprowadzać do porządku.
- Krasnal mu się zesrał na nogę. - Prychnął czarnowłosy, bo zanim dobrze zaczął wołać o Johna, to proszę bardzo - Ezechiel w samej osobie się pokazał. - Jakiś brygadzista mu to maźnął, żeby mógł jakoś się czołgać. Niby miało pomóc. - Niby. Pomogło? Sauriel podniósł brwi, patrząc na Stanleya, ale tej mimiki też nie dało się zza maski zobaczyć. - Dzięki kurwa bogu, że jesteś, bo te fajtłapy trzeba połatać. - Pokazał ręką na Śmierciożerców. I żałował, że żaden nie miał ochoty odpyskować, bo bardzo chętnie by sobie pokonwersował. Był zły, chętny do wyładowania frustracji i przede wszystkim - głodny. Cholernie głodny.
- Niektórym by nie zaszkodziło odjebać głowę, na ten przykład. - Zwrócił się tutaj do Noemi, zostawiając wykończonego Stanleya w rękach profesjonalisty. Czyli osoby zdecydowanie bardziej odpowiedzialnej, niż on. Ale jeszcze poklepał Ezechiela po ramieniu, odchodząc w kierunku piękności ze słodkim lizakiem. - Sama jesteś obrazem, który zdobi to obleśne wnętrze. - A co, może nie? Oczywiście - kwestia gustów. - To se będzie musiał kupić, skoro nie ruszył tu swojej łaskawej dupy. - Sauriel potrzebował chwili, żeby ogarnąć, kim był Corvus i połączyć wątki. Nie to, że pamięć miał słabą, ale... ale miał. Zależnie od tego, co było mu potrzebne i co w niej przechowywał. A te ksywki były dla niego absurdalne. Niepotrzebne. Ale jakoś musieli się do siebie zwracać zamiast "ej ty!". No i znów - niby zrozumiałe, a w sumie to, ech, byłoby przyjemniej używać swoich zapamiętanych, nadanych jak Bozia przykazała przez mamusie i tatusia imion.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.