W sumie to zawsze obawiała się tego, że ktoś popadnie na jej punkcie w obłęd. Do tego miejsca zaglądali różni ludzie i nawet jeśli Avelina lubiła tą pracę, to obawiała się niektórych klientów. Zwłaszcza tych, którzy wyglądali na obłąkanych. Na szczęście Cathal do takich się nie zaliczał, wręcz cieszył nawet oko swoim wyglądem. Postura w prawdzie nasuwała myśl, aby na niego uważać, ale Avelina ignorowała takie myśli. Była pozornie bezpieczna, ponieważ ludzie przychodzili tu robić zakupy i od razu znikali ze swoimi łupami. Nie przychodzili dręczyć ekspedientek, aptekarek, alchemiczek.
Tak, nie lubiła rozmawiać, ale nie oznaczało to, że tego nie robiła. Pracowała tutaj już na tyle długo, aby nauczyć się rozmawiać z ludźmi i wiedzieć czego oczekują od takiej osoby jak ona. Czasami dostawała na tyle natrętnych klientów, że potrafili godzinami zadawać pytania o jakieś eliksiry, aby wyjść z pustymi rękami, bo oni się tylko zastanawiali, czy im jest coś potrzebne. Dziewczyna często myślała o takich klientach w kategoriach samotników, którzy po prostu potrzebują rozmowy z drugim człowiekiem i biorą na ofiarę taką dziewczynę jak ona nie zdając sobie sprawy, że każda taka interakcja wyczerpuje jej baterię społeczną. Nie zamieniłaby tej pracy jednak na żadną inną.
Cierpliwie zaczekała, aż mężczyzna wypisze słowa na kartce. Było to nawet przyjemne. W ostatnim czasie ludzie przychodzili często po zapasy eliksirów wzmacniających i leczących, bo każdy czuł, że w powietrzy coś wisi. Teraz nastała błoga cisza przerwana przez przyjemny dźwięk grafitu ocierającego się o kartkę papieru, na którym mężczyzna kreślił dla niej słowa. Przyjęła od niego kartkę i przeczytała uważnie. Skinęła lekko głową.
– Zrobię co w mojej mocy, aby panu pomóc. Potrwa to od piętnastu minut do pół godziny, więc jeśli nie chce pan tutaj czekać może pan wrócić później – odpowiedziała z delikatnym uśmiechem i wzięła bombonierki do ręki; poczekała na jego decyzję. Jeśli zechciał poczekać w sklepie wskazała mu krzesło w rogu, gdzie mógł bez problemu usiąść i poczekać. Leżało tam kilka czarodziejskich magazynów i książek o eliksirach.
Podeszła do biurka po prawej schowanego lekko w rogu pomieszczenia tuż obok zasłonki, która oddzielała sklep od zaplecza. Avelina miała z tego miejsca dobry widok na sklep i też spokój. Machnęła różdżką, aby zmienić etykietę na drzwiach, że jest przerwa. Nie chciała, aby ktoś jej przeszkadzał i chciała też jak najszybciej mężczyźnie pomóc, aby zareagować odpowiednio jeśli faktycznie były one groźne.
Ubrała rękawiczki, aby zabezpieczyć się w razie, gdyby faktycznie nie były bezpieczne i zabrała się za analizowanie składu.