• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia

[26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#7
14.08.2023, 23:43  ✶  
Nie było jej sprawą, jakie życie prowadzi Atreus, ale pewna była, że lepiej żyć z nim w dobrych stosunkach. Odrobina niewinnego flirtu nikogo nie zabiła, zwłaszcza jeśli tak doskonale wpasowywała się w wybraną przez nią maskę, którą podczas spotkań z nim nieco przekształca od tej, którą zwykle miała na Ministerskich korytarzach. To była jakaś jego magia, ale Bulstrode umiał rozluźnić atmosferę, jednać sobie ludzi — być może za sprawą tego szelmowskiego uśmiech, który jej właśnie posłał, a być może za sprawą bystrych i błyszczących oczu. Nie znała go na tyle, aby wybrać właściwie, bo poza pracą i mijaniem się na kilku przyjęciach — głównie tych świątecznych, gdzie zbierano pieniądze na sieroty, magiczne stworzenia lub dla chorych i biednych czarodziejów, to nie miała z nim większej styczności. Odpowiedziała jednak odrobinę słodszym, jakby niewinnie zawstydzonym uśmiechem, kiwając przy tym głową na zgodę z jego słowami. To na pewno nie był ostatni raz, żadne z nich nie planowało chyba zmieniać pracy. Ruchem głowy zgarnęła na bok uporczywe, mieniące się srebrem pasmo, które próbowało przykleić się jej do ust.
Bycie idealną było czymś pożądanym przez ich rodziców, przez głowy magicznego społeczeństwa i tym samym, jej własnego ojca. Dostosowała się więc podążyła za jego wskazówkami, nie pozwalając sobie na pomyłki lub zachowania niewłaściwie. Istniało jednak powiedzenie, stare i być może nawet mugolskie, nie była pewna, ale bardzo się jej podobało: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Stary Flint nie miał więc pojęcia o tym, co wyczyniała jego córka, gdy nikt jej nie widział lub spędzała czas z tym nielicznym gronem osób, przy których pozwalała sobie na bycie sobą.. Cokolwiek z bycia sobą w niej pozostało. Na szczęście, zaręczynami nie musiała się martwić, przynajmniej na razie.
Być może, gdyby mieli sposobność spędzenia ze sobą chwili poza ścianami, w których tkwiły często przysłowiowe uszy, byłoby inaczej. Nie spłoszyła się chwilową słabością, ułamkiem sekundy pozbawionym całej tej Cynkowej, nienagannej otoczki. To chyba też miało związek z jego talentem do jednania sobie ludzi. Ciekawe, czy ten sposób bycia działał również w przypadku wpadania w tarapaty? Jasne, błękitne tęczówki przesunęły po jego sylwetce z zainteresowaniem, nieco dłużej zatrzymując się na twarzy. Pozwoliła sobie na dłuższy moment zatonąć w jego spojrzeniu, jednak żadne pytanie nie uciekło spomiędzy jej warg. Nie przeszkadzało jej to, jak się rozsiadł, była przyzwyczajona do jego prezencji, nieco chaotycznej, ale pasującej do tego, co sobą reprezentował. Przytaknęła głową na znak, że słucha, jednak nie przeniosła nigdzie spojrzenia, pozwalając mu w dalszym ciągu tkwić bezpośrednio na jego oczach. Trudno było nie przyznać, że ów święto do niego nie pasowało, ale powstrzymała się również od skomentowania tego w tak bezpośredni sposób. Zamiast tego sama zwilżyła usta w naparze, robiąc małego łyka.
- Beltane pozwala na chwilę porzucić ciężar z ramion i po prostu cieszyć się nocą, nasączoną celtycką mocą. W każdej legendzie jest ziarno prawdy, ale muszę przyznać, że ciężko uwierzyć mi w magiczną moc ognia oraz kwiatów, które miałyby powiązać Cię z drugim człowiekiem. Brzmi to jednak całkiem romantycznie.
Cynthia nie była chyba romantykiem, a przynajmniej nie takim skrajnym, jednak doceniała piękno krajobrazu lub zapachów. Ludzie celebrowali to, o czym w szarej codzienności zdawali się zapominać, goniąc za sławą oraz za galeonami. Czy miała coś do tego? Nie, bo przecież to też nie było jej sprawą, a wychodziła z założenia, że należało żyć i dać żyć innym. Nie zbawi się świata, nie spotka się każdego zamieszkującego go człowieka i nie przeżyje się za niego życia. Tkwiła w swojej bańce — czasem przytłaczającej, ale jednak komfortowej i uporządkowanej wedle jej priorytetów.
Stażystę przywitała z uroczym uśmiechem, odpowiadając na krótkie pytania, a potem odprowadziła go wzrokiem, nieśpiesznie powracając do swojego rozmówcy wzrokiem. Nie mogła mieć pretensji do kogoś, kto wykonywał swoje obowiązki, nawet jeśli odrobinę nieporadnie, bo każdy kiedyś zaczynał. Zastygła w bezruchu, gdy mówił, pozwalając sobie zawiesić spojrzenie gdzieś w przestrzeni. Działania popleczników czarnoksiężnika zdawały się coraz śmielsze, gwałtowniej wchodzące do zwykłego życia, równie zwykłych czarodziejów. Nie chciała się w to angażować, nie miała żadnego powodu. Owszem, wiedziała o Lou, znała jego sekrety, a przynajmniej większość z nich, ale wychodziła z założenia, że im mniej wie, tym lepiej i bezpieczniej dla czarnowłosego. Nie chciałaby go narażać.
- Lekki deszcz byłby orzeźwiający, ale tu się zanosi na pioruny. - zaczęła z początku tonem dość spokojnym i poważnym, jednak podłapała jego zaczepkę, pozwalając sobie przywołać na lica bardzo delikatny odcień różu. Ot, tak, dla nuty dramatyzmu i dodania kolorów w ten szary dzień. - A co, jeśli wtedy magia druidów zadziała i wianek sprawi, że Twoje losy się z tą Panną splączą? - zapytała z odrobiną zadziorności, zaczepki w głosie. Doskonale wiedziała, że miał narzeczoną i nie byłaby zachwycona, a dodatkowo przecież nie wierzyła w działanie tego wszystkiego. Powtarzane z pokolenia na pokolenie miało zachęcać do celebrowania oraz zabawy, nic więcej. Niemożliwe przecież, aby kwiaty oraz ogień w akompaniamencie styczności fizycznej splotły ze sobą dwoje ludzi, często tak przypadkowych i zupełnie ze sobą niewspółgrających. Odwzajemniała jego spojrzenie, trzymając w dłoniach filiżankę. - Mam nadzieję, że pomimo pracy, uda Ci się wspiąć na ten pal. Kto wie, może nawet podrzucę Ci swój wianek, ale cśśś. - zniżyła głos do konspiracyjnego szeptu, puszczając mu krótkie oczko, figlarne, dla rozluźnienia atmosfery związanej z ciemnymi chmurami i śpiącą w nich burzą, która krążyła nad Londynem. Twarz jednak zaraz jej złagodniała, nabrała codziennego wyrazu, a ona sama znów zrobiła kilka łyków
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1904), Cynthia Flint (3396)




Wiadomości w tym wątku
[26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 15.05.2023, 13:28
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Atreus Bulstrode - 30.05.2023, 02:38
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 31.05.2023, 22:30
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Atreus Bulstrode - 30.06.2023, 18:24
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 01.07.2023, 23:31
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Atreus Bulstrode - 02.08.2023, 17:54
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 14.08.2023, 23:43
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Atreus Bulstrode - 05.09.2023, 03:30
RE: [26.04.1972, Prosektorium] Cienie | Atreus & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:44

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa