- Wiesz, to chyba jest tak, tak słyszałem, że niektórzy lubią robić te bardziej skomplikowane potrawy i mieć świadomość, że to potrafią? Można to wytłumaczyć trochę na zasadzie tworzenia wynalazków. Niby moglibyśmy zawsze robić te najprostsze mechanizmy, jednak co to za frajda? Największą radość dają te skomplikowane. - Przynajmniej w ten sposób to sobie tłumaczył, wydawało mu się nawet, że miało to spory sens. - Tak, mogłoby to ułatwiać gotowanie tym rodzinom, gdzie jest wielu członków, nie brakuje takich przecież. - Pomysł wydawał mu się być naprawdę dobry. Takie urządzenie mogło się przydać tym, którzy jak on mieli dwie lewe ręce do gotowania, wiadomo, że profesjonaliści nie potrzebowali czegoś takiego, jednak nie było ich zbyt wielu. Nie każdy znał tajemną sztukę jaką było gotowanie.
Wylądowali na wysypisku na którym się poznali, co było całkiem dobrym miejscem do planowania. - Tak, najlepiej by było spróbować ustalić, co powinno być w takim urządzeniu. Jak myślisz, może przydałaby się jakaś baza przepisów, trzeba by to zebrać w księdze, tyle, że przydałby się ktoś, kto potrafi gotować. - Od tego powinni zacząć, bo jego towarzysz też nie wyglądał Samuelowi na kogoś z doświadczeniem w tej dziedzinie.
- Na moje nie powinniśmy mieszać funkcji, albo stawiamy na typowe gotowanie, albo na eliksiry. Zresztą niektóre z eliksirów tworzy się miesiącami, nie wiem, czy miałoby to większy sens. - Słyszał i o takich, może sam nie był jakoś lotny w temacie, jednak coś tam pamiętał jeszcze z czasów nauki w Hogwarcie.
- Musiało by mieć wagę, to na pewno. Coś do mieszania, znikające ostrza to świetny pomysł. - Rzekł jeszcze słysząc co ma on do powiedzenia. - Kociołek, jako podstawa to też na moje dobry pomysł. - Dodał jeszcze.