Czasami go ciekawiło, co też działo się w życiach osób, na które spoglądał. Tak i był ciekaw, co działo się z Norą. Widać było, że jest zmęczona, przybita, ale tak jak zostało powiedziane - nie zamierzał za język ciągnąć. Nawet nie uważał, żeby byli na tyle blisko ze sobą, żeby którekolwiek z nich siadało na kimkolwiek. Jak babcia łapiąca cię za polik i pytająca, co żeś przeskrobał tym razem. Nie. Za to mogli bez takich zobowiązań posiedzieć razem w knajpie i wypić. Odciąć się właśnie od tego, co było boleśnie prawdziwe i co spędzało sen z powiek. Tacy znajomi też byli potrzebni. Swojego czasu Sauriel polegał zresztą tylko na takich - niezobowiązujących.
Jednak, koniec końców, nie da się nimi zastąpić bliskich.
- Bo powinnaś! - Powiedział, lustrując ją spojrzeniem od góry do dołu. Takim osądzającym, mówiącym "kobieto, garnij się!". Spokojnie, tak bardziej żartobliwie niż na serio! - Jesteś za bardzo wyrozumiała dla wszystkich i wszystkiego. - Był ciekaw, czy Salem z nią rozmawiał. Byłby w zasadzie zdziwiony, gdyby rozmowy nie mieli. Kot był naprawdę wystraszony. I słusznie. To Nora nie miała instynktu samozachowawczego i powinna jednak zastanowić się, kogo zaprasza w swoje progi. I kogo trzyma blisko siebie. - Zostawiłem cię bez słowa, WYPADA się chociaż pożegnać. - Albo zaanonsować urlop. Cokolwiek! Tak, Nora zdecydowanie za dużo wybaczała. I za dużo było w niej wyrozumiałości. Starała się uporządkować swój świat według własnego credo, bo spojrzenie na jego brud i syf chyba rozbiłoby ją na drobne kawałki. Nie miał aż tak mocnego wyrobionego o niej zdania w tym temacie, ale to, żee wszystkim wszystko wybaczała widział już w Hogwarcie. Wtedy uważał, że to cudowne. Dziś uważał, że to głupota. On też potrafił wybaczyć, owszem... ale zazwyczaj jak już wybił komuś zęby. Wtedy przebaczenie przychodziło łatwiej. No i bardziej ufał ludziom, którzy się go bali niż tym, którzy po prostu go popierali. Bo strach pozostawał zawsze ten sam.
Uniósł szklankę whiskey, żeby nią zasalutować w kierunku Nory. Twoje zdrowie - powiedziało jego spojrzenie.
- Co? - Zapytał z lekkim rozbawieniem widząc jej minę. - Za mocne? Nie pijasz normalnie?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.