• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia

[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#16
21.08.2023, 23:11  ✶  
Wieloma określeniami można było określić Cynthię, ale nie jako kobietę wścibską. Wierzyła w prywatność, sama niewiele wypowiadała się o swoich sekretach lub upodobaniach, nie próbowała też zgadywać lub też dowiadywać się, co ludzie skrywali w sercach. Byli parą, nawet jeśli ich relacja zdaniem Tori nie była romantyczna, a związki takie, jak narzeczeństwo chcąc czy nie, zbliżały. Gdyby wiedziała, że jest wampirem, pewnie by się zafascynowała jego ciałem i metodami jego przetrwania oraz wysępiła trochę krwi do badań lub poprosiła o możliwość spojrzenia bliżej, taka trochę sekcja na żywo. Oczywiście wszystko dla dobra nauki, Królowa Śniegu była przecież również przyszłą Królową Nekromancji. Na dobrą sprawę, może wtedy pomyślałaby o tym, że sama chciałaby być takim żywym trupem? Fascynujące. Wiedziałaby też od razu, ile nerwów kosztowało to jej przyjaciółkę i jak na swój sposób o niego dbała, nie chcąc, aby o tym wiedział. Nigdy nie lubiła być oczywista, zwłaszcza w takich relacjach, jaką tworzyli. Pomyślałaby tak również przez ich ostatnią rozmowę, o ich urodzinach. O Beltane mówili wszyscy i wszędzie, a jej tam nie było. Współczuła, martwiła się, blablabla, ale tak naprawdę, czy to była jej sprawa? Może jedynie w kwestii znalezienia przyczyny śmierci poszczególnych ofiar. Burzowe chmury nadchodziły od dawna, chociaż nie rozumiała, dlaczego Czarnoksiężnik zdecydował się zadać cios teraz. Może też nie poświęcała temu zbyt wiele uwagi. Victoria Lestrange mogła być dla Sauriela Rookwooda największym przekleństwem, ale też źródłem światła w życiu przepełnionym ciemnością. Jego iskierką, sznurkiem do człowieczeństwa, które tak łatwo było zatracić.
- Wspaniale. Będę oczekiwała Twojej wizyty, przygotuję coś ciekawego. - odpowiedziała ze spokojem, tonem pozbawionym złośliwości. Doceniała każdy przejaw zainteresowania, najdrobniejszą formę odwagi w stanięciu twarzą twarz z widmem śmierci. Wielu tego nie rozumiało, paraliżował ich strach na myśl o trzymaniu w dłoniach serca. Nie przypuszczała, że zainteresował się tym w innych celach, niż te badawcze.
Ściągnęła brwi na wiadomość o Atreusie, jednak nie skomentowała. Zawsze był narwany, chętny do akcji i był dość zauważalny na korytarzach Ministerstwa. Nic więc dziwnego, że oberwał gorzej, reagując najpewniej emocjami. Te były bardzo zgubne w kryzysowych sytuacjach. - Mam nadzieję, że wydobrzeje. - jej słowa były zupełnie szczere, nigdy nie życzyła mu źle, nic jej nie zrobił. Nie znała go, nie ufała mu, ale wielokrotnie razem rozmawiali o Ministerstwie, zwłokach czy raportach. Opowiedziała przyjaciółce o Beltane. Zawsze było jej trochę głupio za przyjaźń z Louvainem, która przecież zaczęła się od tego, że ją wykorzystywał przez swoje zdrowie. - Ich relacja faktycznie, jest trochę... Niepokojąca. Lorretta wyglądała na złą, odkąd zobaczyła tylko Notta, potem się jej pogorszyło, jak Lou i ten mój nieszczęsny wianek zgrali się duecie. - westchnęła z delikatnym wzruszeniem ramion. Nigdy nie starała się oceniać lub też angażować w relacje Lestrange z bliźniaczką, ale nieżyczliwe osoby mogłyby za insynuować fakt, że łączą ich relację bardzo dogłębne. Znała słabości mężczyzny, lubił przygody, adrenalinę i seks, ale o własną siostrę nigdy by go nie podejrzewała. Jego sposób bycia sprawiał jednak, że miał wielu wrogów. - Mam wrażenie, że to zupełnie inna więź, niż moja z Castielem. My jesteśmy jak księżyc i słońce, oni jak bliźniacze gwiazdy.
Zgodziłaby się z Saurielem, wypiła nawet za to kieliszka — Tori była zbyt ufna, dawała szanse ludziom, którzy dla Cyny wydawali się fałszywi na kilometr. Warto było mieć wiele różnych osobowości blisko siebie, mniejsze lub większe przysługi, które byli winni, ale zaufanie było rzeczą trudno do zdobycia, a wystarczyło kilka źle dobranych słów, żeby wszystko zepsuć. Świat zawsze był miejscem walki dobra ze złem, czarnego z białym, a tak naprawdę, to jedno bez drugiego nie mogło istnieć. Wszystko to było banalnie proste, tylko ludzie sobie to komplikowali, zresztą, jak inne rzeczy, ich gatunek miał zakodowane w genach zamiłowanie do dramatów.
Niewiele było osób, dla których Flintówna mogłaby się poświęcić, wyjść ze swojej strefy neutralnego komfortu i kontroli. Dla Victorii by zabiła, więc skoro Sauriel zabiłby ją za jej skrzywdzenie, nie powinien się dziwić, że działało to w dwie strony. Kochała ją szczerze i z głębi serca.
Nie była zła na jego reakcję, rozumiała. Ulżyło jej właściwie, że zareagował tak, a nie inaczej, była teraz o czarnowłosą spokojniejsza. Wyjaśniła więc wszystko, zanim wzięła się do pracy. Miała dużą wiedzę, cały wachlarz sztuczek opierających się na manipulowaniu siłami witalnymi zarówno swoimi, jak i cudzymi. Nie musiała nawet utrzymać kontaktu fizycznego, jeśli chciałaby kogoś skrzywdzić. Nie korzystała z tego,jednak nekromancja, była wystarczająco oczernioną sztuką magiczną, o olbrzymim potencjale. Różniła się od czarnej magii tak diametralnie, a ludzie wciąż je ze sobą mylili. - Doskonale.
Nie były to dobre czasy, aby dzielić się jakimkolwiek powiązaniem z tym, co nie było akceptowane przez społeczeństwo. Miała przed sobą karierę, nie mogła tego zepsuć. Nie wspominając, że ojciec byłby niepocieszony, gdyby jego nieskazitelna córka o setce masek, miała złą reputację.
Przeniosła na niego spojrzenie, chociaż jej ciało nie drgnęło. Przyglądała mu się badawczo, a potem wysunęła dłoń, aby później spleść palce na jego nadgarstku. Louvain przerwał jej badanie, nie mogła zabrnąć tak daleko, jak potrzebowała. Tutaj jednak wystarczyło, żeby utrzymała przytomność. Siły witalne Sauriela sprawiły, że dreszcz przebiegł jej po plecach, jednak nie ścisnęła nawet warg. Nie brała dużo, jedynie tyle, ile było jej potrzebne, obdarzając go okazjonalnie gorącym impulsem ze swojej strony, bo w przypadku korzystania z dwóch źródeł, trudno było utrzymać przepływ opierający się tylko na braniu. Było to też zwodnicze, uzależniało. Milczała kilka minut, mając przymknięte oczy, ignorując świdrujące zawroty i szalejące od wibracji źródło magiczne w swoim wnętrzu. A potem puściła ich dłonie, wzdychając ciężko. Pytanie Torii odbijało się echem w jej głowie. Uniosła dłoń, przesuwając pasma włosów do tyłu, czując delikatne zmęczenie. Bezsenność nie zawsze była jednak darem.
- Ty. - zaczęła, wbijając niebieskie ślepia w Sauriela. Wyglądała jednak całkiem normalnie, jakby miała powiedzieć mu o przeziębieniu, a nie o fakcie, że odkryła właśnie, że był wampirem. Nie znaczyło to, że nie miała pytań lub nie była zaskoczona, przeciwnie. Po prostu umiała nad emocjami doskonale panować. - Ty jesteś martwy już od dłuższego czasu i powinieneś się posilić. Jeśli masz chęć, mogę przynieść Ci worek z krwią, którą mam na dole. Do badań. Nie należy jednak do Blacków, nie musisz się obawiać. - przerwała na chwilę, sięgając po filiżankę. Zaschło jej w gardle, potrzebowała zmoczyć spierzchnięte usta. Było jej chłodno, w głowie szalał prawdziwy huragan myśli. - Jeśli chodzi o Ciebie Tori, to Twoje ciało funkcjonuje prawidłowo. Powinnaś odpocząć, masz trochę anemii i jesteś zestresowana. Twoje serce bije wolnej, ale jest to efektem tego, co nałożyło się na Twoje źródło magiczne. Twoje zimno nie jest objawem fizycznym, anomalią magiczną, która sprawia, jakby.. Hmm, Twoje ciało przygotowywało się do hibernacji, zwalniając procesy życiowe, a jednocześnie jest to tylko iluzją. Przyjrzę się temu dokładniej, wezmę trochę Twojej krwi, jeśli nie masz nic przeciwko.
Zakończyła, posyłając dwójce narzeczonych krótki uśmiech. Księgi z Nowego Orleanu od wiedźm mogły być pomocne, tylko gdzie je schowała?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7287), Sauriel Rookwood (4440), Victoria Lestrange (5099)




Wiadomości w tym wątku
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 10.07.2023, 23:28
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.07.2023, 15:27
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 12.07.2023, 21:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 13.07.2023, 11:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 14.07.2023, 18:49
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:17
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 19.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 22.07.2023, 18:20
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 30.07.2023, 00:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 30.07.2023, 16:38
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 01.08.2023, 10:22
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.08.2023, 22:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 11.08.2023, 21:06
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 15.08.2023, 22:54
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.08.2023, 23:11
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 27.08.2023, 10:32
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 02.09.2023, 02:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.10.2023, 15:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa