Udało jej się rzucić zaklęcie bez mniejszego problemu. Drugi z mężczyzn nie zdążył zareagować - łańcuchy zdążyły go spętać. To, że należał do tych większych było ułatwieniem, poruszał się wolniej, dzięki czemu faktycznie poszło jej całkiem szybko, bo za pierwszym razem.
Zrobiło się spore zamieszanie. Miały tutaj dwóch typów, którzy próbowali się wyrwać i byli tylko przypadkową zdobyczą. Najważniejszy był przecież sprzedawca, przez którego się tutaj pojawiły. Wood próbowała go znaleźć wzrokiem, nie opuszczała przy tym różdżki, była gotowa do kolejnego ataku. Zauważyła, że sprzedawca czołga się za ladą, gdzie chwilę wcześniej się schował.
Tyle, że nie mogło być tak prosto. Oczywiście, że nie mogło. Nagle coś wybuchło. Gdy tylko usłyszała głośniejszy dźwięk Ruda odwróciła się w stronę ściany i niemalże się do niej przytuliła; schowała twarz w dłoniach, nie chciała dostać po oczach odłamkami. Przestraszyła się jednak, a wiadomo, co się dzieje, kiedy Heather zaczyna się bać.
Sukces!
Longbottom była zajęta łapaniem swojego przestępcy, który postanowił skorzystać z okazji i uciec. Wood dostrzegła ogień, który znajdował się na ladzie. Nie mogła pozwolić, żeby ci dwaj, którzy znaleźli się tuż obok zostali poparzeni. Mruknęła więc pod nosem zaklęcie, machnęła różdżką, chciała wyczarować strumień wody, który ugasi ogień.
Akcja nieudana
Sukces!
Jak zajmą się tym małym pożarem może wreszcie uda im się dotrzeć do sprzedawcy, który to interesował kobiety od samego początku.