Szła powoli za mężczyzną. Próbowała nie rzucać się w oczy, co było raczej trudne zważając na jej aparycję. Rude włosy były jej znakiem rozpoznawczym. Nawet na Nokturnie ją znali, w końcu i tutaj można było znaleźć fanów quidditcha. Wzbudzała sprzeczne emocje. Kiedy zrezygnowała z gry na rzecz pracy w Ministerstwie, w BUMie, słychać było różne komentarze. Mimo wszystko nie dawała o sobie zapomnieć, nadal o niej pisali, nie była jednak ulubienicą, raczej jedną z bardziej kontrowersyjnych osobowości. Sama podsycała plotki, chętnie pojawiała się na wszelkich spędach z różnymi osobami, aby wprowadzić trochę zamieszania. Mieszanie sprawiało jej przyjemność, Wood nigdy nie lubiła nudy i uwielbiała wodzić pismaków za nos.
Na całe szczęście tutaj nikt nie powinien jej obserwować. Rozejrzała się jeszcze wokół aby mieć pewność, że i za nią przypadkiem nikt nie idzie. Było jednak pusto, może poza parą która szła drugą stroną chodnika. Przez chwilowe zagapienie zguubiła gdzieś mężczyznę, za którym podążała, zniknął wraz z tym drugim. Ciekawe. Nie mógł odejść za daleko, jako, że obok znajdowała się alejka, postanowiła w nią wejść. Nie zdążyła.
Louvain Lestrange wyskoczył zza winkla z różdżką wycelowaną w jej kierunku. Wood nawet nie drgnęła. Spoglądała na niego swoimi niebieskimi oczami zaciekawiona. - Coś Ty taki nerwowy Lestrange. - Mimo wszystko złapała mocniej różdżkę w swojej prawej dłoni, póki co jednak nie zamierzała jej wyciągać. Znajdowali się na ulicy, w każdej chwili ktoś mógł się tutaj napatoczyć, a ona nie zamierzała niepotrzebnie pakować się w kłopoty. Jeśli przyjdzie jej się bronić, to to zrobi, na pewno go pierwsza nie zaatakuje. Mimo, że prowokował.
- Uważaj na słowa, bo jeszcze ktoś pomyśli, że należysz do tej bandy ślepo zapatrzonych fanatyków. Po tym, co zrobili podczas Beltane nie są specjalnie miło widziani. - Zadarła głowę do góry i patrzyła mu w oczy. Nie znosiła go, nadal miała uraz do Lou, za to, co zrobił jej przed meczem. Nie miała szacunku do osób, które zwyciężały poprzez oszustwo, a poniekąd dokładnie tak zachował się Lestrange. Podstępem wykluczył ją z gry. Wiedziała, że może się po nim spodziewać wszystkiego. Nie był honorowy, dlatego też była czujna. Obserwowała go uważnie, by mieć czas na ewentualną reakcję lub obronę.