Ten dzień był całkiem zabawny. Mimo tego, że nic nie szło według planu, to los i tak im sprzyjał. Jakimś cudem udawało się naszym brygadzistkom radzić ze wszystkimi przeciwnościami. Dwójka rabusiów była na tyle nieudolna, że nie poradziła sobie z ucieczką. Mimo prób. Brenna złapała tego, który chciał nawiać za drzwi. Była sprytniejsza, co wcale nie dziwiło Rudej. W końcu jej partnerka była NAJLEPSZA.
Sama Heath bez większych problemów wyczarowała strumień wody, który ugasił pożar spowodowany przez przedmiot, który wypadł z rąk sprzedawcy. Uratuje pozostałą dwójkę przed spaleniem. Bardzo dobrze, nie chciała mieć nikogo na sumieniu, nie dzisiaj.
- Tak jest! - Krzyknęła jeszcze do Longbottom, żeby tamta wiedziała, że zarejestrowała, co do niej mówi i udała się w stronę mężczyzny, tego, który był od niej dużo większy i wierzgał się po podłodze w łańcuchach, w które go zakuła. Zbliżyła się do niego i założyła mu na nadgarstki kajdanki. Chwilę to trwało, bo wielkolud próbował z nią walczyć. - Wiesz, że jak będziesz się tak wił po podłodze, to będzie bardziej boleć. - Skomentowała jeszcze. - Sam sobie utrudniasz życie, ale twój wybór, ja tylko grzecznie doradzam. - Odparła, po czym odwróciła się w stronę sprzedawcy. Nie mogła skupiać całej uwadze na mężczyźnie, bo ten drugi mógłby skorzystać z okazji i uciec, a tego zdecydowanie nie chcieli, w końcu to przez niego się tutaj znalazły.
- Pan także, pana również aresztujemy z panem Pierdol Się. - Powiedziała cicho do tego, który został skuty na podłodze. - Brygada Uderzeniowa mówi dzień dobry. - Uśmiech malował się na jej twarzy. Była bardzo zadowolona takim rozwojem sytuacji.
Nagle odezwał się sprzedawca. Ciekawe. Heather przeniosła na niego wzrok. - Wszystko rozumiemy, ba, nawet mogłyśmy poczuć to na własnej skórze, czym pan się tutaj zajmuje. - Postanowiła się wtrącić, w końcu i one prawie oberwały wybuchem. Miały trochę szczęścia, bo znajdowały się najdalej od tego dziwnego czegoś, w czym dłubał.
- Tak, musimy się ich pozbyć. Mam nadzieję, że pan pójdzie po rozum do głowy i złoży zeznania. - Powiedziała jeszcze do sprzedawcy, który wyglądał na zdenerwowanego. - Tak to trochę współudział... - Dodała jeszcze.