To był doskonały dzień, gdyż w końcu spełni swoje marzenie o zastaniu arystokratką z tytułem. Wyjdzie za wspaniałego mężczyznę, który sprawi, że będzie jeszcze bardziej szanowana niż dotychczas. Miłość w jej życiu nie była potrzebna, od zawsze dążyła do tego, aby mieć najlepsze ubrania, najlepszego partnera i najlepsze życie. Matka zawsze powtarzała jej, że zasługuje na więcej, a ojciec nigdy nie wyprowadził jej z błędu.
To byłby doskonały dzień, gdyby nie obecność Augustusa, który psuł jej nastrój i wprowadzał chaos w jej myśli, wątpliwości i bezpodstawne oskarżenia na już jej własnego narzeczonego z tytułem hrabiego. Niedługo będzie Hrabiną Aveliną Howard, czyż to nie brzmi dostojnie i idealnie? Ten tytuł wręcz został dla niej stworzony. Na jej mimozowej twarzyczce tlił się zadowolony, pewny siebie uśmiech.
To był doskonały dzień, gdy spoglądała na pierścionek zaręczynowy, który błyszczał na jej palcu, a jej ego podjudzała obecność Anne Bishop, która nie mogła oderwać wzroku od klejnotu, który Avelina prezentowała z dumą. Wszystko układało się w idealną całość. Romantyczne, hm… Avelinie nie zależało na romantycznym geście od Sir Jamesa, zależało jej na tytule i chwale jaką da jej to małżeństwo. Jakoś zniesie jego obecność i nikt jej tego nie zepsuje – nawet zawiść Bishop.
– Skąd pewność, że to z powodu moich zaręczyn? – uniosła dumnie podbródek nie dając się wyprowadzić z równowagi. – Rozmawiałaś z nią? – przekrzywiła lekko głowę patrząc na nią chłodno z wyuczonym, miłym uśmiechem.
Avelinę delikatnie martwiło zachowanie tamtej dziewczyny, ale nie chciała tego po sobie dać poznać, wolała skupić się na tym, że to ona została wybrana, a nie jakaś nieszczęśnica zalana łzami. Nie chciała czuć potrzeby martwienia się na zapas, co mogło pójść nie tak? Avelina mimowolnie spojrzała w kierunku swojego narzeczonego, a potem jej wzrok powędrował na nieszczęsnego, pałętającego się wokół niej Augustusa. Nie cierpiała myśli, że prawił jej morały na temat jej decyzji, więc szybko wróciła do oglądania pierścionka. Do kotwicy, która dawała jej tytuł i stabilne życie.