Avelina nie wyciągnęła z czekoladek za wiele, ale przynajmniej upewniła się, że nie były szkodliwe dla zdrowia. Najwyraźniej ktoś próbował z tego mężczyzny zażartować. Nie odkryła też jaki efekt dawały, ale podejrzewała, że robiły coś z mową osoby, która takową czekoladkę spożyła, co zresztą klient już jej powiedział. Czuła się pewnie gmerając w składzie tych czekoladek, ale najbardziej denerwowało ją to, że nie mogła znaleźć antidotum na efekt tego eliksiru. Była mocno zdenerwowana, bo lubiła perfekcyjnie wykonywać swoją pracę i lubiła pomagać swoim klientów. Czuła się tak jakby właśnie zawiodła czyjeś oczekiwania.
– Gotowe – podeszła w końcu do lady odkładając resztę bombonierek. – Skład bombonierek nie zawiera żadnych trucizn i nie jest to stały efekt. Powinien minąć pod koniec dnia, nie jest to potężny eliksir, ale nie mam nic, co mogłoby usunąć jego skutki. Musi pan to przeczekać. To chyba tylko niewinny żart i nie miał na celu zrobienia panu krzywdy. Nie zmienia to faktu, że powinien pan to zgłosić do odpowiednich służb, gdyż nigdy nie wiadomo, co jeszcze wywinie osoba nadziewająca dziwnymi eliksirami bombonierki. Następnym razem może być coś gorszego. Nie znoszę tego, że ludzie bawią się tego typu wywarami – westchnęła ciężko odsuwając od siebie bombonierki. – Mogłabym zostawić sobie dwie z nich, aby móc nad nimi popracować i może znaleźć jakieś antidotum? Może ktoś w przyszłości również być w podobnej sytuacji… – zapytała patrząc na mężczyznę z wyczekiwaniem. Nigdy nie wiadomo kto tworzył takie żarty i nie wiadomo było jak może daleko to zajść. Danielle nie raz opowiadała jej o osobach, które źle spożyły eliksiry i lądowały w szpitalu z naprawdę paskudnymi efektami. Z takimi rzeczami nigdy nie było żartów.