06.11.2022, 23:47 ✶
Milczał przez dłuższą chwilę. Pozwolił jej po prostu mówić. Albo wolał, jak mówi. Gdzieś pomiędzy jej słowami starał się uporządkować co zostało wypowiedziane już wcześniej, ale to nie była wcale taka prosta sprawa. Zakręcił się znów wokół tych samych tematów, a potem zatrzymywał wpół, żeby sam przed sobą dojść do wniosku, że jedynym wyjściem, jakie dla siebie ma, jest danie sobie tego celu. A raczej chwycenie się brzytwy, wyciągniętej do niego daleko po drugiej stronie brzegu.
Może to będzie miało jakiś sens. Po prostu. Mieć jeden cel, który w jakiś sposób będzie mógł go ponieść dalej. Reszta jakoś sama się napisze, jeśli odpowiednio się przyłoży do tego, co chciałby osiągnąć.
Problem był może w tym, że Theseus niespecjalnie często robił rzeczy dla siebie. Zawsze spełniał oczekiwania innych. Nawet jeśli ten upragniony cel był jego własną inicjatywą, ona uwzględniała w nim osoby postronne. Nie dla próby przypodobania się innej osobie. Nie dla próby akceptacji, ale dla znaczenia więcej niż tylko samo egoistyczne bycie.
Miała rację. Budzisz się. Zaczynasz dzień po raz kolejny w ten sam sposób. Zaskoczeniem może być tylko to, że nie wiesz czego będzie dotyczyć kolejne zlecenie. Czy coś większego od ciebie nie urwie ci głowy. Może tak miał żyć, napędzając się adrenaliną. Podobny do ojca, jak dwie krople wody.
- Mi na tobie też zależy. – powiedział, a papieros w jego opartej o blat dłoni, spopielił się i zgasł. Zostawił go w popielniczce. – Nie chciałbym tego stracić. Możesz… - przerwał i ukradł jej jeszcze jednego papierosa. - …mnie po prostu walnąć jak będę plótł zbyt wielkie głupoty? – zapytał i zaśmiał się.
Może to będzie miało jakiś sens. Po prostu. Mieć jeden cel, który w jakiś sposób będzie mógł go ponieść dalej. Reszta jakoś sama się napisze, jeśli odpowiednio się przyłoży do tego, co chciałby osiągnąć.
Problem był może w tym, że Theseus niespecjalnie często robił rzeczy dla siebie. Zawsze spełniał oczekiwania innych. Nawet jeśli ten upragniony cel był jego własną inicjatywą, ona uwzględniała w nim osoby postronne. Nie dla próby przypodobania się innej osobie. Nie dla próby akceptacji, ale dla znaczenia więcej niż tylko samo egoistyczne bycie.
Miała rację. Budzisz się. Zaczynasz dzień po raz kolejny w ten sam sposób. Zaskoczeniem może być tylko to, że nie wiesz czego będzie dotyczyć kolejne zlecenie. Czy coś większego od ciebie nie urwie ci głowy. Może tak miał żyć, napędzając się adrenaliną. Podobny do ojca, jak dwie krople wody.
- Mi na tobie też zależy. – powiedział, a papieros w jego opartej o blat dłoni, spopielił się i zgasł. Zostawił go w popielniczce. – Nie chciałbym tego stracić. Możesz… - przerwał i ukradł jej jeszcze jednego papierosa. - …mnie po prostu walnąć jak będę plótł zbyt wielkie głupoty? – zapytał i zaśmiał się.
Koniec sesji