Właściwie to było trochę prawdy w tym, że byli tacy ludzie potrzebni, jak to Nora określiła: "ciepłe kluski". Nie wpadłoby mu samemu takie określenie do łba względem Figg, prędzej że jest aniołem, a nie kluską, ale pojmował, o co jej chodziło. Sauriel już wyrósł, głównie dzięki Beltane, w myśleniu, że ojoj, ale jak to, przecież każdy powinien być wolny w swoim słowie, emocjach i w ogóle. No tak, nie to, że Beltane magicznie zmieniło jego filozofię życiową, natomiast przyjmował do zrozumienia to, że nie da się zmienić tego, kim jesteś. Możesz starać się ze sobą walczyć, ale koniec końców skończysz i tak koło punktu, w którym stałeś. Nie był jednak żadnym magipsychologiem, żeby to stwierdzić, a na pewno był ostatnią osobą, która powinna jakkolwiek wyceniać czyjąś psychikę, jej działanie i co powinno się z tym robić. Gdyby ktoś się do niego po rady zgłaszał, pewnie mówiłby, że najlepiej się napić. Wtedy, jeśli wypiłeś wystarczająco wiele, wszelkie problemy znikały magicznie! Jakby to był co najmniej eliksir na problemy, którego sprzedawano pod tajemniczą nazwą "alkohol" i któremu jeszcze dawali różne smaki i stężenia. Że jedne możesz pić w większych ilościach i się delektować znikającymi problemami, a drugie parę chluśnięć i już cię nie ma. Czasami nazywał ten proces: projekt kłoda. Jak to jego znajomy wytłumaczył, była to "bezwarunkowa reakcja organizmu na czynniki, bodźce zewnętrze. Przejawia się tym iż organizm przestaje walczyć z grawitacja i upada niczym ścięte drzewo, udając kłodę. W naszym konkretnym przypadku bodźcem zewnętrznym będzie wysoka ilość % we krwi." Takim sposobem powstał Projekt Kłoda.
- Zajęty byłem, to fakt, ale listu nie dostawałaś, bo nie chciałem cię mieszać w moje wątpliwie niegroźne towarzystwo. - Sauriel nie znosił kłamstwa, brzydził się nim. Niektóre rzeczy kłamstwa wymagały, do niektórych był przyzwyczajony. Jak chociażby te związane z tatuażem na swoim przedramieniu, z powodu którego ciągle chodził w koszulach z długim rękawem, ale kto by zwracał na to uwagę, skoro zawsze pokazywał się nocą? Więc kłamstwa ku rozgrzeszeniu Nora doczekać się nie mogła. Bo go nie będzie. - Miałem jakiś dziwny kryzys emocjonalny i twój kot mnie omotał. - O, to była prawda. Prawda, która teraz go całkowicie bawiła. - Nora, moja droga. Zerwałem kontakty na ponad dwa lata ze światem zewnętrznym, bo zostałem przemieniony w wampira. - Tłumacząc jej teraz wyraźnie, dlaczego Fergus myślał, że Sauriel jest martwy i czemu się do nikogo w zasadzie nie odzywał. - I z tego powodu wycofałem się teraz z twojej kawiarenki po rozmowie z Salemem. Uznaliśmy, że tak będzie dla ciebie bezpieczniej. - Czy było? Może. Sauriel się bardzo dobrze kontrolował, dlatego nie bał się wychodzić do ludzi. Przynajmniej jeśli chodzi o pragnienie krwi. Bo z temperamentem bywało gorzej ostatnimi czasy.
Prychnął słysząc komentarz o spirycie.
- To zamów sobie coś innego. Ja dopije. Zaliczysz "Projekt Kłodę" z innym szlachetnym trunkiem. - Po co miała się męczyć? Bez sensu. Nawet znieczulenie nie było tego warte.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.