Chester zgodził się przyjąć Perseusa Blacka z dwóch powodów. Mężczyzna poprosił go o spotkanie w związku z jego jedyną córką, Vesperą. Drugim powodem było to, że pozostał w przyjacielskich stosunkach z jego ojcem, Polluxem, wyrażającym swoje poparcie dla idei krzewionych przez Czarnego Pana i jego popleczników. A Chester do nich należał.
Bycie synem jego przyjaciela nie zwalniało Perseusa z zasad dobrego wychowania i oczekiwał, że nie przyjdzie spóźniony na rozmowę z nim. Przywiązywał również wielką wagę do odpowiedniej prezencji i ceremoniału. Perseus miał być jednym z nielicznych gości, których przybycia spodziewał się i dlatego poinformował skrzaty domowe o tym, aby wpuściły Blacka do środka i zaprowadziły go do jego gabinetu. Uważał, że to pomieszczenie stanowiło odpowiednie miejsce do odbycia oficjalnej rozmowy z synem swojego przyjaciela.
Ściany gabinetu zostały obite ciemnozieloną boazerią, zestawioną z ciężkością hebanowych mebli, czarnych obić foteli ustawionych po obu stronach uporządkowanego biurka, w którego centrum stała niedawno opróżniona popielniczka, i ciemnych kotar oraz bieli marmurowego kominka. W powietrzu unosił się wyraźny, drażniący zapach dymu tytoniowego.
Czekał tam na swojego gościa, a kiedy on został wprowadzony do środka w asyście skrzata domowego, otaksował go oceniającym spojrzeniem. W ubiorze Blacka nie zdołał znaleźć niczego, co wzbudziło jego zastrzeżenia. Z racji, że to spotkanie odbywało się po jego pracy, to musiał się przebrać. Zamiast noszonego munduru Aurora, przywdział śnieżnobiałą koszulę oraz czarny garnitur. Odpowiedniej prezencji wymagał również od siebie. Spostrzegł również i to, że Black przyszedł z podarkiem i że nie rozstawał się z drewnianą laską.
— Dzień dobry, panie Black. Proszę spocząć. Napije się pan czegoś czy woli pan przejść do meritum? — Powitał tego mężczyznę, wyciągając ku niemu dłoń. Nie wypadało dawać kalece stać przez całą rozmowę, dlatego zaproponował mu miejsce siedzące. Mógł zaoferować mu kawę, herbatę albo alkohol.