• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia

[ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#3
28.08.2023, 22:13  ✶  
Miała nadzieję, że śmierć Edwarda — jakże tragiczna, zapewni jej spokój w te święta, a ojciec daruje sobie szukania nowego kandydata na jej męża, skupiając się na Castielu, który był przecież ważniejszy. Cynthia musiała przeżyć żałobę, najlepiej taką kilkuletnią, gdzie mogłaby jednocześnie skupić się na karierze i utopić w niej smutki, pnąc się ku górze na szczeblach awansu. Byłoby tak rozkosznie. Yule było pełne balów, wystawnych przyjęć i prezentów, jednak dla niej już dawno straciło magię. Odkąd umarła mama, ich święta były po prostu sztywne i formalne, pokazowe. Ojciec się starał, ale nigdy nie umiał sprawić, aby atmosfera była domowa, szczególnie gdy dyskutował z jej bliźniakiem o przejęciu rodzinnych interesów.
Brenna zawsze była słońcem, jakąś iskrą nadziei dla świata. Nie znała drugiego człowieka, który mówiłby tyle, miałby tyle energii i był tak we wszystko zaangażowany. Zawsze można było na nią liczyć, poświęcała się dla innych kosztem siebie i to było coś, co blondynkę najbardziej niepokoiło, bo przecież prędzej lub później, zważywszy na czasy, które nadchodziły — ktoś ją skrzywdzi i wykorzysta. Nie chciała, aby cierpiała. Była tak nieprzyzwoicie dobrym człowiekiem, że los powinien obdarzać ją tylko dobrymi rzeczami.
Longbottom w akcji była zupełnie inna, traciła dziewczęcy urok, nawet jeśli dała komuś swój uśmiech. Uparta, skupiona, konsekwentna. Mieli dużo pracy, cały ich departament. Ataki popleczników Voldemorta, których nazywano Śmierciożercami, były coraz częstsze i bardziej zuchwałe, chociaż trudno było nazwać ich metody kreatywnymi. Raczej prostackie, oczywiste. Przytaknęła, a potem omiotła wzrokiem wnętrze.
- To prawda. Teraz Yule będzie się źle kojarzyło tej rodzinie, gdy są tak blisko po utracie ojca oraz męża. - westchnęła, przenosząc błękitne spojrzenie na przyjaciółkę. Łagodne i dość czułe, na niewiele osób spoglądała w tak opiekuńczy sposób. Brenna, Fergus, Victoria. Czasem Louvain, ale ich relacja była zawiła i skomplikowana, zwłaszcza po ostatnich ekscesach i jego zaręczynach, niemniej jednak wciąż pomagała mu w kwestiach zdrowotnych, a także w pewien sposób, była jego najlepszą przyjaciółką, z którą dzielił sekrety. Castiela nie trzeba było w ogóle wyliczać, był przecież oczywistym wyborem.
W przeciwieństwie do dziewczyny ona nigdy nie zastanawiała się nad stronami. Nie zamierzała wybierać, angażować sie — dopóki jej to bezpośrednio nie dotyczyło. Miała swoją pracę, William oraz Lycoris mieli jej mnóstwo do przekazania. Owszem, chciała zostać głową biura koronera, ale na to potrzeba tak wiele czasu, którego mogło jej zabraknąć. Gdziekolwiek Longbottomówna się nie wybierała zawodowo, zawsze będzie sercem danego odłamu Ministerstwa, siłą oraz inspiracją. Tacy ludzie byli potrzebni, a było ich coraz mniej.
- Zaludnione osiedle, godzina wciąż młoda, ruch duży i tak po prostu wpadli? Rodzina była w domu? Pewnie nie, skoro przeżyli. - nie mogła pojąć braku ostrożności w ich działaniach, skoro już decydowali się na pozbawienie kogoś życia. Zupełnie, jakby pstrykali w nos brygadzistów oraz aurorów, panosząc się i rozsyłając wiadomość "Hej, tu jesteśmy i niczego się nie boimy". Poprawiła rękawiczki, kręcąc delikatnie głową. Nie było co płakać i rozwodzić się nad śmiercią, cofnięcie jej nie było teoretycznie możliwe, a nawet jeśli, to tylko na krótką chwilę, martwe ciało pozostawało martwym i ulegało rozkładowi. Chyba że posiadało się dar wampiryzmu — lub też przekleństwo, ale to opowieść na zupełnie inny wieczór.
Ciszę wypełniało łkanie, wszyscy byli bladzi i niezadowoleni, zirytowani. Miała znacznie trudniej niż Cynthia. Ona widziała tylko martwą kupę mięsa, oczy pozbawione duszy i wyrazu, skorupę, nic ludzkiego, ale Brenna.. Widziała, być może nawet czuła ostatnie momenty w życiu danego człowieka. Flintówna nigdy nie rozumiała do końca, jak działa widomowidzenie, ale wydawało się jej przydatną umiejętnością, być może nawet zwiększającą potencjał nekromancji.
Podziękowała skinieniem głowy mężczyźnie i zsunęła z ramion torbę, kładąc ją na ziemi. Razem z raportem. Wyjęła samopiszące pióro, pusty pergamin, a potem także małe szkło powiększające i kilka patyczków z wacikiem, nasączonych eliksirami. Zbliżyła się do mężczyzny, obeszła kilka razy, podając wzrost, przybliżoną masę ciała i podstawowe informacje, aby pióro przygotowało notatkę. Kucnęła, dotknęła jego szyi oraz nadgarstka, poświęciła mu różdżką w martwe oczy.
- Zmarł około dwóch godzin temu, serce zatrzymało się nagle. Ma delikatny obrzęk gardła, ale to raczej zapalenie i choroba, niż przyczyna. - mówiła spokojnie, służbowo, zaglądając mu teraz do ust. Miał trochę poprzegryzany język i wewnętrzne strony policzków. Cyna zajrzała również do jego nosa, a potem zaczęła uciskać w kilku miejscach brzuch, dotykając widocznych bruzd patyczkami. Na oko dało się stwierdzić, które siniaki były pośmiertne, a które powstały we wcześniej, ale eliksir potwierdzał to oraz pozwalał określić siłę, której użyto do wywołania obrażenia. Zerknęła mu na kar, dostrzegając krew. - Ma rozciętą z tyłu głowę, musiał w coś uderzyć. Delikatny wstrząs mózgu, ale nie na tyle silny, aby go zabić. Raczej miał zawroty głowy i nudności. Ma brudne paznokcie, jakby stawiał opór.. Jego różdżka ma porysowaną rączkę? Wygląda, jakby ściskał zbyt mocno.
Spojrzała na przyjaciółkę, machając znieruchomiałą dłonią i rozluźniając jej palce, a potem wskazując jej na paznokcie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2018), Cynthia Flint (2719)




Wiadomości w tym wątku
[ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Cynthia Flint - 23.08.2023, 21:51
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Brenna Longbottom - 23.08.2023, 22:08
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Cynthia Flint - 28.08.2023, 22:13
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Brenna Longbottom - 28.08.2023, 22:34
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Cynthia Flint - 31.08.2023, 22:00
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Brenna Longbottom - 01.09.2023, 00:15
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Cynthia Flint - 02.09.2023, 23:31
RE: [ Grudzień 1970, Aleja Horyzontalna, Londyn] Pierwsze Ataki | Brenna x Cynthia - przez Brenna Longbottom - 03.09.2023, 12:53

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa