28.08.2023, 23:30 ✶
Widocznie podobnie, jak Cynthia, nie lubił sytuacji, gdzie, chociażby na moment tracił kontrolę. W przeciwieństwie jednak do blondynki, która dostosowywała się do otoczenia, sprawiając wrażenie uległej i czasem głupiutkiej, on cały czas był chłodny i zdystansowany. Zdawał się pilnować każdego swojego gestu czy słowa, ale także otoczenia, przejmując się opinią innych. Który czarodziej czystokrwisty tego nie robił, zwłaszcza będąc z dobrego rodu, którego notabene był dziedzicem? Sądziła, że z tego powodu poczuł się za nią odpowiedzialny, doskonale wpasowywało się to w jego wizerunek, a dodatkowo przyjaźń między ich ojcami.. Cóż, faktycznie mogłoby dojść do awantury, gdyby Nicholas ją przypadkiem w tej Norwegii zgubił, żaden z tatków nie byłby zadowolony.
Los bywał kapryśny, ich seria niefortunnych zdarzeń mogła się dopiero rozpocząć. Cieszyła się w duchu na swój rozsądek, ze zawsze pakowała medykamenty dla swoich znajomych oraz najbliższych przyjaciół w sposób dokładny, jakby obawiała się, że spotka je właśnie przygoda taka, jak świstoklik. A zioła, maści, herbatki i fiolki z eliksirami były przecież delikatne, czasem nagminne ruszanie lub zmiana temperatur mogła całkiem odmienić ich sposób działania, wywołać jakieś niepożądane efekty. Jego słowa nieco ją zbiły z tropu, zaskoczyły. Nie kwestią był świstoklik, a fakt, że zaproponował jej praktycznie spędzenie ze sobą pięciu dniu w Norwegii. Cynthia była osobą punktualną i ułożoną, nigdy nie wzięła nawet dnia wolnego w pracy. Victoria i Brenna postawiłyby na nogi całe Ministerstwo razem z jej ojcem, a Nicholasa pewnie oskarżyły o uprowadzenie, gdyby zniknęła bez słowa.
- Obawiam się, że nie mogę pozwolić sobie na tyle wolnego bez zapowiedzenia w pracy. Mamy teraz naprawdę dużo ataków popleczników Czarnoksiężnika, kostnica jest pełna, a Panna Black częściej działa w terenie. - wyjaśniła, nie wspominając głośno o przyjaciółkach, które pewnie zauważyłby szybciej, niż radar jej opiekuna brak Flintówny w prosektorium. Była jak jego nieodłączny element. - Jutro mam na popołudnie, wiec nawet jak nie załatwimy tego świstoklika dziś, będzie jeszcze trochę czasu. Nie chciałabym popsuć Ci wypadu, Nicholasie.
Odpowiedziała w końcu, chyba pierwszy raz zwracając się do niego tak bezpośrednio po imieniu. Nie wyglądała jednak, aby jej to przeszkadzało, chociaż jej wzrok powędrował na twarz mężczyzny, czy aby on nie czuł się źle z taką bezpośredniością. Czytała również, że proces tworzenia świstoklika mógł zająć kilkanaście godzin, nie nastawiała się więc na szybki powrót. - Jeśli Twój przyjaciel użyczy nam sowy, będę zobowiązana. Bywa nadopiekuńczy, nawet jeśli jest poza domem.
Skrzat miał jej pilnować, gdy on pływał i gdy Castiela nie było. Większość jednak wiedziała, że jej brat bliźniak wypłynął gdzieś swoim jachtem, odcinając się nieco od świata i jego ciemnych chmur, najpewniej z Fergusem i jakimiś koleżankami. - To miłe z Twojej strony, że mi to zaproponowałeś.
Dodała jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, bo to dzisiejszego dnia chyba zaskoczyło ją bardziej niż fakt, że skończyli w Norwegii. Gdy zbliżyli się do domku, raz jeszcze omiotła go spojrzeniem, a potem stanęła za mężczyzną, trzymając dłonie luźno wzdłuż ciała, prostując plecy. Zawsze należało zrobić dobre pierwsze wrażenie, toteż gdy drzwi się otworzyły, obdarzyła gospodarza pogodnym, wyuczonym uśmiechem, a jasne pasma włosów zakołysały się leniwie w powietrzu od wywołanego przeciągu. Cóż, wygląd typowy dla tych stron, ale nie wyglądał na gbura. Na jego słowa przekręciła głowę na bok, posyłając mu zdziwione spojrzenie. Żoną? Zamrugała kilkakrotnie, zaraz jednak odwracając wzrok i kręcąc głową.
- Nicholas ma rację, pracujemy razem w Ministerstwie i tak wyszło, że trafiliśmy tutaj lub raczej mnie zabrało z nim tutaj? Żona nie sprawiałaby takiego problemu i nie byłaby nieoczekiwaną niespodzianką, ale schlebia mi Pan, Panie Knudsen.
Odpowiedziała w końcu, brzmiąc faktycznie, na nieco speszoną. Przywołała nawet delikatny rumieniec na policzki, co dodało delikatnej, filigranowej buzi niewinności. Cyna nigdy nie uważała się za salonową piękność, miała raczej chłodną urodę, ale zawsze umiała podkreślać swoje atuty tak, że maskowały niedoskonałości. Podała mu dłoń. - Gentleman z Pana. Miło mi poznać. Bardzo dziękuje za gościnę.
Dodała jeszcze, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy, aby na chwilę zatrzymać się na piwnych oczach. Chwilę później odwróciła głowę w stronę Nicholasa, jego lustrując wzrokiem. Czy on się odrobinę zawstydził?
Los bywał kapryśny, ich seria niefortunnych zdarzeń mogła się dopiero rozpocząć. Cieszyła się w duchu na swój rozsądek, ze zawsze pakowała medykamenty dla swoich znajomych oraz najbliższych przyjaciół w sposób dokładny, jakby obawiała się, że spotka je właśnie przygoda taka, jak świstoklik. A zioła, maści, herbatki i fiolki z eliksirami były przecież delikatne, czasem nagminne ruszanie lub zmiana temperatur mogła całkiem odmienić ich sposób działania, wywołać jakieś niepożądane efekty. Jego słowa nieco ją zbiły z tropu, zaskoczyły. Nie kwestią był świstoklik, a fakt, że zaproponował jej praktycznie spędzenie ze sobą pięciu dniu w Norwegii. Cynthia była osobą punktualną i ułożoną, nigdy nie wzięła nawet dnia wolnego w pracy. Victoria i Brenna postawiłyby na nogi całe Ministerstwo razem z jej ojcem, a Nicholasa pewnie oskarżyły o uprowadzenie, gdyby zniknęła bez słowa.
- Obawiam się, że nie mogę pozwolić sobie na tyle wolnego bez zapowiedzenia w pracy. Mamy teraz naprawdę dużo ataków popleczników Czarnoksiężnika, kostnica jest pełna, a Panna Black częściej działa w terenie. - wyjaśniła, nie wspominając głośno o przyjaciółkach, które pewnie zauważyłby szybciej, niż radar jej opiekuna brak Flintówny w prosektorium. Była jak jego nieodłączny element. - Jutro mam na popołudnie, wiec nawet jak nie załatwimy tego świstoklika dziś, będzie jeszcze trochę czasu. Nie chciałabym popsuć Ci wypadu, Nicholasie.
Odpowiedziała w końcu, chyba pierwszy raz zwracając się do niego tak bezpośrednio po imieniu. Nie wyglądała jednak, aby jej to przeszkadzało, chociaż jej wzrok powędrował na twarz mężczyzny, czy aby on nie czuł się źle z taką bezpośredniością. Czytała również, że proces tworzenia świstoklika mógł zająć kilkanaście godzin, nie nastawiała się więc na szybki powrót. - Jeśli Twój przyjaciel użyczy nam sowy, będę zobowiązana. Bywa nadopiekuńczy, nawet jeśli jest poza domem.
Skrzat miał jej pilnować, gdy on pływał i gdy Castiela nie było. Większość jednak wiedziała, że jej brat bliźniak wypłynął gdzieś swoim jachtem, odcinając się nieco od świata i jego ciemnych chmur, najpewniej z Fergusem i jakimiś koleżankami. - To miłe z Twojej strony, że mi to zaproponowałeś.
Dodała jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, bo to dzisiejszego dnia chyba zaskoczyło ją bardziej niż fakt, że skończyli w Norwegii. Gdy zbliżyli się do domku, raz jeszcze omiotła go spojrzeniem, a potem stanęła za mężczyzną, trzymając dłonie luźno wzdłuż ciała, prostując plecy. Zawsze należało zrobić dobre pierwsze wrażenie, toteż gdy drzwi się otworzyły, obdarzyła gospodarza pogodnym, wyuczonym uśmiechem, a jasne pasma włosów zakołysały się leniwie w powietrzu od wywołanego przeciągu. Cóż, wygląd typowy dla tych stron, ale nie wyglądał na gbura. Na jego słowa przekręciła głowę na bok, posyłając mu zdziwione spojrzenie. Żoną? Zamrugała kilkakrotnie, zaraz jednak odwracając wzrok i kręcąc głową.
- Nicholas ma rację, pracujemy razem w Ministerstwie i tak wyszło, że trafiliśmy tutaj lub raczej mnie zabrało z nim tutaj? Żona nie sprawiałaby takiego problemu i nie byłaby nieoczekiwaną niespodzianką, ale schlebia mi Pan, Panie Knudsen.
Odpowiedziała w końcu, brzmiąc faktycznie, na nieco speszoną. Przywołała nawet delikatny rumieniec na policzki, co dodało delikatnej, filigranowej buzi niewinności. Cyna nigdy nie uważała się za salonową piękność, miała raczej chłodną urodę, ale zawsze umiała podkreślać swoje atuty tak, że maskowały niedoskonałości. Podała mu dłoń. - Gentleman z Pana. Miło mi poznać. Bardzo dziękuje za gościnę.
Dodała jeszcze, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy, aby na chwilę zatrzymać się na piwnych oczach. Chwilę później odwróciła głowę w stronę Nicholasa, jego lustrując wzrokiem. Czy on się odrobinę zawstydził?