Sauriel pokiwał głową na boki i wzruszył ramionami na to rozcinanie bebechów. Jemu tam się to nawet podobało. Potrafił snuć całkiem makabryczne wizje, a krew... no cóż, krew dla niego była pożywieniem i potrafiła być jak mizerny substytut seksu. Więc wizja rozwalonych wnętrzności była tylko wtedy odrażająca, kiedy wszystko śmierdziało gównem i zgnilizną. A niestety zwieracze często puszczały, kiedy ofiara została wyautowana z gry. Widząc minę Augustusa i znając jego podejście nie zamierzał mu snuć makabrycznych wizji gore i pchać je przed oczy, bo to mijało się z celem. A celem było miłe spędzenie tego czasu z kuzynem.
Czy ja czasem nie wspominałam, że przy Saurielu to trzeba uważać, czego sobie życzysz? Podobało mu się to spojrzenie, jakie mu zostało posłane, wręcz uśmiechnął się szeroko widząc to. Tak, w formie żartu, ale niektóre żarty można potraktować intencjonalnie poważnie.
- Jak mi zapłacisz odpowiednio dużo to proszę bardzo. I pod warunkiem, że nie będzie boleć. Za mocno. A jak ma boleć to zapłać więcej. I'm deadly serious. - Fakt, powiedział to poważnie. Jakoś tak nie sądził, żeby Augustus go rozebrał na części pierwsze i zostawił bez głowy, żeby sobie zdechł. Z prochu powstałeś w proch... a nie, to z martwego ciała powstałeś. To w sumie co się działo z ciałem wampira po śmierci? Chyba będzie musiał kiedyś zrobić w tej kategorii wywiad. Prychnął za to cicho, kiedy usłyszał o tym, że temat byłby drążony.
- Jakoś wątpię. - Ale niewiele osób wiedziało, że Eryk, ojciec Sauriela, chciał go wydziedziczyć. Lub nie, inaczej. Nie chciał go wydziedziczać, więc uznał, że najlepszym sposobem jest zatrzymanie niepokornego syna przy sobie - na wieki. Było w tym coś popierdolenie prawdziwego - wtedy dziedzictwo w końcu nie ginęło. A Sauriel o tym wspominać tak nie lubił, jak i nie chciał. Jego wojna z własnym staruszkiem ginęła echem w korytarzach tego upiornego domu. - Żyje. Ma się kwitnąco. - Niestety. Na tyle, na ile wampir potrafił kwitnąć. - Jak świeczunie skończysz to sobie jeszcze golniemy, co kuzyn? - Zaproponował, a była to jedna z tych propozycji, której przecież nie wypadało odmówić! No bo jak - ze mną się nie napijesz? - Jeśli cię interesują wampiry to ja wystarczę. Nie polecam wiązać się z tym psychopatą. - Nie, niekoniecznie użył tego słowa intencjonalnie w pełnym znaczeniu. Raczej jako ogólnego określenia na psychola, na osobę, która ma nasrane w głowie. Nie to, żeby z Saurielem było wszystko okej, och nie. Po prostu z dwojga złego był tym lepszym diabłem. On żył tych dwadzieścia parę lat. Joseph - setki.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.