Ano tak. Bo całkowicie normalne byłoby, że Sauriel był zły i zazdrosny, bo Victoria spała u jakiegoś faceta w łóżku! To byłoby normalne, całkowicie normalne. Tymczasem nie. Sauriel był zazdrosny o to, że Victoria oddała komuś żabę. Żabę, którą on jej dał! No przecież to było dla niej, tylko dla niej! Dlaczego dała to komuś innemu? Nie smakowało jej? To mogła chociaż powiedzieć! Chciał wiedzieć, co jej samkuje, interesował się tym, interesował się nią! Co lubi, czego nie lubi i chciał, żeby było jej miło. Jej! Nie jakiemuś fagasowi! Ani nawet nie jej koleżance, ale jeszcze koleżance by może zrozumiał. No ale facetowi! Niech sam se pójdzie, kimkolwiek był i upoluje żabę jak na samca przystało, o. A nie będzie... żebrał! Znając Victorię to pewnie mu po prostu dała, temu tajemniczemu jegomościowi. Pewnie nawet miała dobry powód, ale - wrrr..!
- Ale nie w twoim! - Załamał ręce Sauriel jak określiła, że żaba była w brzuszku. - Nie lubisz żab? To czemu nie powiedziałaś! No przecież ja dla ciebie... wr. - Końcówka była ni to pomrukiem, ni to jakimś warknięciem, ale taka krótka, urwana. Znowu wygiął usta, ale nie w ten sposób, kiedy się zawsze krzywił, kiedy był niezadowolony i zły. To była niemalże podręcznikowa podkówka dziecka. I znowu zaplótł ręce na klatce piersiowej. - Niepodobamisie. - Zamruczał trochę niewyraźnie pod nosem. - Nie podobało mi się, że komuś dałaś żabę. - Oświadczył w końcu. - Poczułem to! - Byli ciągle związani tą dziwaczną więzią, to pewnie o to chodziło. Ale nigdy wcześniej nie poczuł czegoś takiego, to było... niefajne, bardzo niefajne. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz było mu tak... niedobrze! Jakby miał się zresztą zaraz czymś zakrztusić, geez! To było bardzo krótkie, ale jakie dojmujące!
- Przynoszę je dla ciebie, a nie dla kogoś innego... - Mruknął, spoglądając na Victorię. - Nie rozdawaj ich. - Burknął w zasadzie tak... niby mówiąco, czego ma nie robić, ale był taki naburmuszony, że władczo to to nie brzmiało. Tak niemalże prosząco wręcz w całej tej przekomicznej scence. Chociaż Sauriel akurat był całkiem poważny.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.