- Czyli nie zapomniałeś. - Posłała mu uśmiech, najwyraźniej Rosier słuchał tego, co miała do powiedzenia, a nie tylko tworzył spoglądając na jej ciało. Doskonale. Dobrze to o nim świadczyło. - Ależ skąd, żadną nadzieję, wręcz przeciwnie. Dla mnie to będzie przyjemność. - Wreszcie będzie mogła spędzić czas z kimś w podobnym wieku, a nie z osobami które młodość zdecydowanie dawno już miały za sobą. Taniec z Rosierem naprawdę był dla niej atrakcją.
Przetańczyła w swoim życiu sporo tańców. Nie było dla niej w tym nic specjalnie obcesowego. Wiadomo, że wiele zależało od partnera, niektórzy próbowali przekraczać granice - jednak Trixie nie miała problemu z tym, żeby im pokazać, że przesadzają. Widać było, że Chris jest wprawiony w tańcu, musiał bywać na wielu balach, potrafił także zachować klasę i zapewnić partnerce komfort.
Poczuła mierzące ją spojrzenie. Miała nadzieję, że doceni to, że posłuchała jego rad. Nie miała z tym najmniejszego problemu. To on był przecież specjalistą od mody, a jej zależało na tym, żeby wyglądać doskonale. - Dziękuję, częściowo to twoja zasługa. - Uśmiechnęła się jeszcze. Nie była skromna. Wiedziała, że sporo zrobiła jej aparycja. W połączeniu z suknią Rosiera tworzyły naprawdę niesamowity duet, od którego mało kto chciał odrywać dzisiaj oczy. Założenia zostały spełnione, co ogromnie ją cieszyło. Uwielbiała być w centrum zainteresowania.
- Naprawdę. - Powiedziała, kiedy zakończyła obrót. Bellatrix uważała, że każdy temat był interesujący jeśli mówca był osobą, której chciało się słuchać. Wiele zależało od charyzmy, niekoniecznie wiedzy, bo przecież zawsze można było nieco podkoloryzować to, o czym się mówiło. - Jedno życzenie brzmi uczciwie. Co jeśli jednak będzie przeciwnie, wtedy ja powinnam spełnić twoje? - Wolała się upewnić jak wygląda sytuacja w drugą stronę nim zacznie działać. Jako, że słowo było dla niej zawsze bardzo istotne to wolała wiedzieć, w co dokładnie się pakuje.