Na moment przestała zwracać uwagę na trajkoczącą koleżankę swej córki, która pomimo jasnych sygnałów, że powinna zamknąć gębę na kłódkę i nie otwierać jej nie pytana, wciąż kłapała dziobem. I pewnie odpowiedziałaby coś jeszcze, ostrzej niż miała w zwyczaju, tak by ta w końcu się uciszyła. Niestety, coś innego zwróciło jej uwagę. Lecznica Dusz? Czemu to powiedziała? Nie istniało coś takiego. Odwróciła głowę w stronę Sir Howarda i dotarło do niej coś, co nie miało żadnego sensu.
To na pewno szampan uderzył jej do głowy. Po musujący alkohol sięgała raczej rzadko, gdyż zarówno smak oraz bąbelki nie do końca odpowiadały jej gustom. Czy wypiła go zbyt dużo w zbyt krótkim okresie czasu? Zamrugała oczami, przez moment wpatrując się w tamto miejsce niczym zahipnotyzowana, kompletnie odcięta od rzeczywistości. Rozkrzyczany tłum. Skąd rozkrzyczany tłum na statku? Czy bąbelki aż tak na nią zadziałały? I ta znajoma twarz... skąd ją znała?
- Tak, poproszę szklankę wody. Z lodem - rzuciła nienaturalnym głosem, jakby w naiwnej nadziei licząc, że uda jej się w ten sposób uspokoić skołowane myśli. Suknia. Kwiaty. Oprawa muzyczna. Jak nazywał się ten skrzypek, którego chciała zatrudnić?
Zawsze będę cię lubić
Wzdrygnęła się, chaotycznym ruchem odstawiając kieliszek na stolik, nieomal rozlewając resztę zawartości kieliszka. Zamknęła oczy, starając się uspokoić oddech. Zawsze będę cię lubić.
Podniosła się odruchowo, słysząc jakąś awanturę. Wiedziała, że powinna zabrać córkę i ruszyć w stronę kajut, bo wszelkie angażowanie się w konflikty nie było w jej stylu. Coś jednak podpowiadało, że powinna zostać. Że ucieczka wcale nie jest do niej podobna. Z zawahania wyrwał ją głos męża - posłała w jego kierunku pełne zaniepokojenia spojrzenie.
- Małżonku, co tu się dzie..- zaczęła. - Choć, Avelino...- zwróciła się bezpośrednio do córki, choć nie zdążyła zatrzymać córki. Nie mogła odejść bez niej. Była nią odpowiedzialna. Gdyby tylko coś jej się stało... - Avelino, wracaj, to nie jest nasza sprawa - odruchowo ruszyła za córką, zamierzając przekonać ją, by nie pakowała się w konflikty, które nawet w jednym stopniu ich nie dotyczyły.
beauty and terror
just keep going
no feeling is final