07.09.2023, 17:40 ✶
- Aż tak bardzo nie chciałaś mnie widzieć? - Był wciąż zaczepny, nawet jeżeli chwilę wcześniej musiał odkaszlnąć wodę, żeby nie udusić się po niespodziewanym pływaniu w... czy w ogóle chciał wiedzieć, w czym płynęli? Czarnoksiężnicy miewali naprawdę złe pomysły i absolutnie by się nie zdziwił, gdyby znajdowali się w jakichś ściekach. - Ja nie nazwałbym tego dnia złym. - To mówiąc, podniósł się z zimnej ziemi i spróbował wyprostować. Zaoferował jej swoją rękę, jeżeli potrzebowała pomocy przy wstaniu, nie narzucił jej się z tym jednak tak, jakby zapewne zrobiła to większość osób. - Powiedziałbym nawet, że miałem farta, bo najwyraźniej sam nie odkryłbym tego przejścia nawet gdybym stukał różdżką w obraz kilka godzin.
Twarz Moody'ego była znów skupiona. Jego oczy szukały czegoś na wysepce, na której się znaleźli, oświetlał ten obszar coraz to mocniejszą wiązką światła, aż wreszcie zatrzymał rękę w bezruchu i spojrzał na przedmiot leżący na czymś, co przypominało uciętą kolumnę. Była to błyskotka, z pozoru błyskotka jak każda inna, ale nie trzeba było być wybitnie inteligentnym, żeby domyślić się, że nie był to zwyczajny przedmiot, skoro tutaj wysłali dwójkę ludzi z Ministerstwa. Spróbował nawet iść w jej kierunku, ale wszystko wokół nich zadrżało. Tafla wody, do tej pory spokojna, zmącona jedynie ich przybyciem, poruszyła się nagle, nieznacznie. Z jej głębi wyłoniło się kilka bąbelków.
- To - wskazał różdżką na najbardziej oczywisty punkt w okolicy - tę kolumnę - jest to, czego szukamy. I najwyraźniej otoczenie nie reaguje na ciebie. Złap ją. Tylko nie zakładaj na głowę, choćby nie wiem co.
Jeszcze kilka bąbelków. Alastor skierował swoją różdżkę w ich kierunku.
Dotknięcie tiary sprawiło, że wszystko stało się całkowicie jasne. Wystarczyło ją założyć, żeby odblokować ukryty w środku czar - ta jedna błyskotka wystarczyła, żeby wszyscy wokół klęknęli do twoich stóp, żeby wedrzeć się do ich umysłów, żeby kazać im wykonywać wszystkie twoje polecenia. Nic dziwnego, że Biuro Aurorów próbowało ją zlikwidować. Byłaś całkowicie pewna, że gdybyś wpięła ją w swoje włosy i kazała Alastorowi wejść do wody i przestać oddychać, zrobiłby to bez choćby cienia zawahania się, chociaż kojarzyłaś go jako wprawionego oklumentę. Jaką cenę miałaś za to zapłacić? Niestety nikt nie dołączył do niej tej instrukcji. Słyszałaś za to te piekielne szepty, podstępnie mówiące ci: załóż mnie, Eden, przecież ze mną wszystko, co robisz stanie się jeszcze łatwiejsze, nikt nie będzie w stanie ci się sprzeciwić, nikt nie zwątpi w żadne twoje słowo.
- Eden?
Powiedział tylko jej imię, ale chciał zawrzeć w nim tak wiele. Najbardziej ze wszystkiego pytanie - czy go usłyszała? I czy wzięła to sobie do serca?
Twarz Moody'ego była znów skupiona. Jego oczy szukały czegoś na wysepce, na której się znaleźli, oświetlał ten obszar coraz to mocniejszą wiązką światła, aż wreszcie zatrzymał rękę w bezruchu i spojrzał na przedmiot leżący na czymś, co przypominało uciętą kolumnę. Była to błyskotka, z pozoru błyskotka jak każda inna, ale nie trzeba było być wybitnie inteligentnym, żeby domyślić się, że nie był to zwyczajny przedmiot, skoro tutaj wysłali dwójkę ludzi z Ministerstwa. Spróbował nawet iść w jej kierunku, ale wszystko wokół nich zadrżało. Tafla wody, do tej pory spokojna, zmącona jedynie ich przybyciem, poruszyła się nagle, nieznacznie. Z jej głębi wyłoniło się kilka bąbelków.
- To - wskazał różdżką na najbardziej oczywisty punkt w okolicy - tę kolumnę - jest to, czego szukamy. I najwyraźniej otoczenie nie reaguje na ciebie. Złap ją. Tylko nie zakładaj na głowę, choćby nie wiem co.
Jeszcze kilka bąbelków. Alastor skierował swoją różdżkę w ich kierunku.
Dotknięcie tiary sprawiło, że wszystko stało się całkowicie jasne. Wystarczyło ją założyć, żeby odblokować ukryty w środku czar - ta jedna błyskotka wystarczyła, żeby wszyscy wokół klęknęli do twoich stóp, żeby wedrzeć się do ich umysłów, żeby kazać im wykonywać wszystkie twoje polecenia. Nic dziwnego, że Biuro Aurorów próbowało ją zlikwidować. Byłaś całkowicie pewna, że gdybyś wpięła ją w swoje włosy i kazała Alastorowi wejść do wody i przestać oddychać, zrobiłby to bez choćby cienia zawahania się, chociaż kojarzyłaś go jako wprawionego oklumentę. Jaką cenę miałaś za to zapłacić? Niestety nikt nie dołączył do niej tej instrukcji. Słyszałaś za to te piekielne szepty, podstępnie mówiące ci: załóż mnie, Eden, przecież ze mną wszystko, co robisz stanie się jeszcze łatwiejsze, nikt nie będzie w stanie ci się sprzeciwić, nikt nie zwątpi w żadne twoje słowo.
- Eden?
Powiedział tylko jej imię, ale chciał zawrzeć w nim tak wiele. Najbardziej ze wszystkiego pytanie - czy go usłyszała? I czy wzięła to sobie do serca?
fear is the mind-killer.