Nie chciała wracać, chciała wiedzieć co to za hałas i o co chodziło. Przede wszystkim denerwowało ją to, że Arrow próbował ją chronić. Za kogo on się uważał? Nie rozumiała, dlaczego tak bardzo chciał rządzić jej życiem. Nie należała do niego, a zachowywał się tak jakby właśnie było odwrotnie. Zignorowała słowa swoich rodziców i nasłuchiwała z wyczekiwaniem i mocno bijącym sercem zbliżającej się osoby. Czuła, że powinna zostać, że nie powinna nigdzie iść, że powinna utrzeć nosa Augustusowi. Zerknęła na kilka sekund na swojego narzeczonego widząc, że coś mamrotał pod nosem. Zmarszczyła brwi i wróciła wzrokiem do kobiety w towarzystwie trzech mężczyzn. Coś jej tutaj nie pasowało, ale nie wiedziała co. Drgnęła nieznacznie, gdy kobieta zwróciła się do niej. Zrobiło się jej niedobrze na widok wizji duszących się ryb. Zamknęła na chwilę oczy, pokręciła nieznacznie głową, aby wyrzucić z siebie ten dziwny obraz. Nie rozumiała o co chodzi, ale okropnie się jej to nie podobało. Chciała myśleć o ślubie, chciała poznać się lepiej ze swoim narzeczonym. Może nie wiązała ich miłość, ale mieli spędzić ze sobą resztę życia. Chciała też porozmawiać z Arrowem, aby przestał się wtrącać w jej życie, bo wie co powinna robić, prawda?
– O co pani chodzi? – zapytała prostując się w taki sposób jakby chciała dodać sobie otuchy, pewności siebie, pokazać jej że się jej nie boi, ale wtedy odezwał się Augustus i jej uwaga skupiła się na nim. – Co ty bredzisz, Rookwood znaczy Arrow…? – zapytała, a w jej gardle stanęła dziwna gula. Dlaczego nazwała go Rookwoodem, dlaczego mówił takie bzdury i dlaczego była taka niekulturalna i nietaktowna? Nie powinna zwracać się do niego w ten sposób... Czarodzieje? Longbottom? Spojrzała na swoją mamę? Zmarszczyła brwi i cofnęła się o krok, złapała się za głowę próbując sobie przypomnieć cokolwiek, ale wszystko się jej mieszało. Miała zostać arystokratką… ale nie kochała Howarda. Kochała Augustusa. Spojrzała na niego oddychając ciężko i niepewnie. Miała wrażenie, że kiedyś jej zakazał tutaj przypłynąć, ale nie wiedziała o co chodziło. Nic nie wiedziała. To wszystko było takie absurdalne. Może Augustus postradał zmysły?