• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain

04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#10
09.09.2023, 22:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.09.2023, 20:53 przez Cynthia Flint.)  
Świat był chwiejny, dobro walczyło w bardziej niż jeszcze przed dwoma laty, otwarty sposób. Ludzie patrzyli sobie wzajemnie na ręce, tracili zaufanie, obawiali się o własne bezpieczeństwo, zwłaszcza gdy szli z duchem współczesności, akceptacji niemagicznych, charłaków, mugolaków i równouprawnieniu. Louvain miał rację, że większość stanowisk zajmowanych była przez osoby spoza skorowidza, a trafienie do Azkabanu nigdy nie było tak proste, jak teraz. Nie chciała, żeby czarnowłosy mężczyzna trafił do zimnej i mokrej celi, tkwiąc pod okiem dementorów. Walka o to, w co się wierzyło z całego serca, była czymś szlachetnym, aktem odwagi, niezależnie, jakie te idee były, bo społeczeństwo było coraz bardziej tchórzliwe. Był gotów oddać życie za ideały, za wizję świata, którego pragnęło jego serce, w którym najszlachetniejsi i czyści czarodzieje byli na szczycie — wiedziała o tym przecież. Była więc nieco rozdarta, pomiędzy tym, co ważne, a tym, co bezpieczne. Działali w zupełnie inny sposób, ona nie walczyła ze Śmierciożercami, nie tkwiła też u boku tych, którzy się im przeciwstawiali. Czuła się uwięziona pomiędzy dwoma obozami, zwłaszcza przez wzgląd na najważniejszych dla niej ludzi, których znaleźć można było po obydwu stronach. Ojciec zabronił się jej angażować, była przecież panną i kobietą, było to dla niej zbyt niebezpieczne, zniszczyłoby jej karierę, ich ród, który i tak miał znacznie mniej przedstawicieli, niż kiedyś. Ojciec popierał Voldemorta, on o tym wiedział i z jakiegoś powodu, pozwalał mu robić to ukradkiem. Stłumiła westchnienie, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy. Co ona by niby zrobiła, gdyby coś mu się stało? Jej serce zadygotało w dziwny sposób. Cynthia zupełnie nie rozumiała, co się z nią działo i z czego takie emocje wynikały. Przecież znali się tyle lat i nigdy nie było jak teraz.
To była tylko obawa o Tori. Była dla niej, jak siostra, kochała ją szczerze. Cyna niewielu ludzi obchodziło, dla niewielu była skłonna do poświęceń. Dla niewielu byłaby skłonna faktycznie kogoś skrzywdzić, bo przecież zwykle wychodziła z założenia, aby żyć i dać żyć innym. Starała się go zrozumieć na tyle, ile mogła. Nie potępiała jego wyborów, jego walki. Pokręciła głową z westchnieniem, dłonią przesuwając po jego policzku, aby unieść mu nieco do góry brodę, odszukując jego spojrzenia. - Najważniejsze, że żyjesz. I że Victoria żyje. - oznajmiła dość pewnym, ale i poważnym szeptem, zaraz posyłając mu krótki uśmiech. Nie było obrażeń, z którymi Cynthia by sobie nie poradziła, natomiast kwestia wskrzeszania wciąż była legendą, mitem lub fantazją ludzi, jak i Czarodziejów. Nie mogła wiedzieć, co się tam działo i nawet chyba nie wiedziała, czy chce. Zwilżyła wargi, cofając dłoń i zgarniając za ucho pasmo srebrnych włosów, wbiła spojrzenie gdzieś w przestrzeń. Owszem, pamiętała ich rozmowę i jego słowa, ale nie było sensu martwić się i gdybać nad tym, na co nie miała żadnego wpływu. Wtedy jeszcze myślała, że Voldemort będzie miał podobną ścieżkę do Grindewalda lub innego Czarnoksiężnika, który wszczął bunt i potem odszedł w zapomnienie. Ludzie bali się tak gwałtownych ruchów, bali się deklaracji.
- Szanuje to, że walczysz o to, w co wierzysz. Jesteś odważnym człowiekiem. - zaczęła w końcu, przenosząc na niego spojrzenie. -Niewiele osób mnie interesuje, ale zarówno Ty, jak i Victoria.. Nie chciałabym, aby coś wam się stało. Niezależnie od wojen, ideałów i wiary. Rozumiesz? - nie bardzo wiedziała, jak mu to wyjaśnić właściwie. Nigdy nie była przecież dobra w ubieraniu swoich uczuć w słowa. Nie chciała jednak, aby myślał, że ma mu za złe lub uważa, że to, co robi, jest złe. Myśli, że mogłoby coś się stać Castielowi, Fergusowi lub Brennie też by nie zniosła, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę, że oni w tym konflikcie są słońcem, a nie księżycem. Dniem, a nie nocą. I chyba głównie te pięć relacji sprawiało, że tkwiła w impasie, nie chcąc żadnej z nich stracić. Znała ich przecież od Hogwartu, byli częścią jej codzienności, elementami życia, których nie mogłaby zastąpić. - Cokolwiek będziesz robił Louvain, wierzę w Ciebie i w to, że przeżyjesz.
Dodała jeszcze cicho, wzruszając ramionami, a potem wróciła do jego obrażeń. Eliksiry, zaklęcia uzdrawiające, opatrunki. Działała szybko, tłumacząc mu to i owo, chociaż większość przemyśleń zostawiała dla siebie, nie chcąc go niepokoić tym myślami, których nie była pewna.
Było tak, jakby stał się żywym dementorem o cielesnej, a jednak martwej powłoce. Jakby dostał pocałunek niewessania duszy, ale scalenia — gorzkawy, szczypiący, pozbawiony słodyczy. Musiała sięgnąć do ksiąg.
- Zamyśliłam się, już nie bądź taki delikatny. Jesteś przecież dużym i zdolnym Czarodziejem. - odpowiedziała mu zadziornie, bez cienia poczucia winy w głosie. Powinien się przyzwyczaić do tego, że Cyna działała tak, jak chciała. - Wcale nie muszę. Zajmuje się Tobą od tylu lat, Panie Lestrange, że mogę robić, co mi się żywnie podoba. - zauważyła jeszcze słodko, trzepocząc niewinnie rzęsami i puszczając mu oczko. Nigdy nie umiała się go bać, niezależnie, jak postrzegała go reszta świata. Jego słowa nieco ją zaskoczyły, jednak odłożyła trzymaną torbę, do której schowała rzeczy. Niewiele myśląc, sprawdzając, czy nie ma już butów, wlazła pod koce obok niego, spadając prosto i dłońmi wskazując na swoje uda, klepnęła w nie lekko.
- Odpocznij Louvain. Zostanę z Tobą. - powiedziała tonem, który nie zniósłby sprzeciwu. Mógł się ułożyć tak, aby nie naruszyć ramienia, a dodatkowo eliksir powinien już łagodzić ból, może delikatnie rozgrzewać — ciężko było stwierdzić, bo nie miała pojęcia, czy zmiany, które zaszły w mężczyźnie, miały wpływ na eliksiry. Gdy się w końcu ułożył, zakryła go szczelnie i ułożyła jedną dłoń na jego ramieniu, zaciskając delikatnie palce, natomiast drugą wplotła mu we włosy, bawiąc się nimi i głaszcząc go leniwie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4226), Louvain Lestrange (3215)




Wiadomości w tym wątku
04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 15.07.2023, 13:37
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:13
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 23.07.2023, 19:38
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 30.07.2023, 00:50
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 06.08.2023, 20:01
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 13.08.2023, 00:12
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 16.08.2023, 11:01
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 19.08.2023, 23:13
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 03.09.2023, 22:34
RE: 04.05.72 | Marzenia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa