09.09.2023, 22:44 ✶
Uczucia było skomplikowane, a do tego z czasem blakły i znikały. Zapędzały człowieka w pętle, a gdy się wybudzał, tkwił w tym samym momencie, w którym był, gdy ta się zaczęła. Cynthia zupełnie nie rozumiała całego entuzjazmu z tym związanego, ale w Ministerstwie i na ulicach magicznego świata nie mówiło się o niczym innym, jak o słodkim i romantycznym Beltane. Nigdy nie szukała uniesień, a już zwłaszcza w takich miejscach, chociaż uwieńczenie celebrowania z sianem lub kłosem trawy we włosach zdawało się przez wszystkich porządne. Atreus był psem na baby, ale mógł sobie na to pozwolić — zarówno poprzez uosobienie, jak i aparycję, a także zawód i zawartość sakiewki. Młode Czarownice szukały kogoś takiego na kochanka, ale również i męża. Ah te ludzie przyjemności i pragnienia, które ogłupiały i zdawały się wpływać negatywnie na to, co było ważne. Cyna nigdy chyba nie była w kimś zakochana, nigdy nie miała czasu mieć chłopaka, a jej doświadczenie z mężczyznami kończyło się na pocałunkach, głównie zastosowanych jako środek do osiągnięcia celu w jej małych przedstawieniach.
Cyna zawsze uważnie obserwowała swojego rozmówce, jakby próbowała przesiąknąć do jego wnętrza, jak przy sekcji zwłok. Dowiedzieć się wszystkiego. Im częściej miała okazję rozmawiać w ten sposób z Bulstrodem, tym więcej dostrzegała rzeczy, które nie były widoczne na pierwszy rzut oka. Nie był na pewno romantyczny, ale rzuciłaby galeona i obstawiła, że cenił sobie niespodziewane dopływy adrenaliny, również w kwestii relacji damsko-męskich. Jego oczy błyszczały jednak bardziej, gdy przychodziło właśnie do magii praktycznej i bojowej, wykazania się w jakiś sposób. Może przed sobą, może przed społeczeństwem, a może miał kogoś, na kim zwyczajnie chciał zrobić wrażenie. Nie miała powodu, aby zapytać o jego poglądy, nie była wścibska, chociaż trochę zastanawiało ją, czy jest po któreś stronie — dlatego, że trudno było przypasować go do jednej. A może tkwił jak ona, gdzieś pomiędzy? Obdarzając go rozbawionym nieco uśmiechem, całkiem szczerym, pomyślała, że on się związków zwyczajnie bał. Zobowiązania były przerażające, nie mylił się, podobnie jak ten etap docierania się z drugim człowiekiem, gdy zakończyły się niespodzianki i odkrywanie głównych cech charakteru.
- No nie wiem, czy matka Cię uchowa. Jesteś całkiem popularny, obawiam się, że dostaniesz mnóstwo wianków, których autorki będą liczyły na to, że ta magia zadziała z tym swoim romantyzmem całym. - wzruszyła delikatnie ramionami, trochę nawet zadziornie. Nie wyglądał na człowieka gotowego do ożenku. Te ogniskowe brednie były tak podobne do niedorzecznego wróżbiarstwa, że sama Flintówna na swoje słowa pokręciła jedynie głową z rezygnacją. - Tak, a potem te harpie mnie rozszarpią lub zmienią w kamień, jak bazyliszek.
Przekręciła głowę i ściągnęła nieco brwi, aby dodać dramaturgii i powagi do swojej wypowiedzi. Prawda była taka, że Cyna miała zupełnie gdzieś te wszystkie damy i jeśli Atreusa by chciała, to by sobie po prostu go wzięła lub też zrobiła wszystko, aby go mieć dla siebie, używając ładniejszych słów. Królowa Lodu kryła się jednak za grubym, zimnym murem. Idąc jego śladem, dopiła napój, pozwalając, aby jasne pasma włosów spłynęły jej do przodu. Niechętnie to przyznawała, ale nie lubiła okłamywać samej siebie — odwiedziny Atreusa w prosektorium zawsze były dobrze spędzonym czasem, odpoczynkiem od skalpela, kostuchy i innych dramatów. Podniosła na niego spojrzenie, gdy zaczął mówić, odstawiając pustą filiżankę i zwilżając wargi, aby pozbyć się z nich smaku, odrobinę cierpkiego.
- Jak uda mi się zajrzeć na sabat, porwę Cię na kieliszek dobrego wina albo kawę. Jeśli nie będziesz już zajęty oczywiście. Pamiętajmy o harpiach, Panie Bulstrode. - uniosła palec ostrzegawczo, zanim zgarnęła nim wcześniej zagubione włosy znów za ucho i wyprostowała plecy. Nie odwracała od niego wzroku, zastanawiając się nad sprawą tego goblina. Aż tak nabroił, że teraz Pracownik Ministerstwa siedział mu na karku? - A to chociaż ciekawe nagrody? - zapytała w końcu, bo nigdy z takowego nie miała okazji skorzystać. Zresztą, teraz też nie planowała, podobnie jak z wianków i innych atrakcji, poza wspomnianym wcześniej winem lub drobną przekąską z dobrą, mocną kawą. - Nie pozwól, aby jakiś goblin popsuł Ci humor.
W jakiś sposób, brak humoru i co za tym idzie, tego łobuzerskiego uśmiechu, zupełnie do niego nie pasował. Cynthia chciała dodać coś jeszcze, ale jeden ze stażystów wszedł do pokoju, obdarzając go pokornym spojrzeniem i kłaniając się lekko, podał jej jakieś papiery — do których zajrzała niechętnie. - Wybacz Atreusie, muszę wracać do pracy. Nowe ciało, nowa sekcja. To Twój raport. Nie myśl o goblinach, prędzej o wiankach i trawie. - dodała jeszcze zaczepnie, nie chcąc mówić więcej przy młodym chłopaku, który mógł źle coś zrozumieć. Puściła jednak mężczyźnie krótkie oczko, po tym, jak podała mu chwilę później papiery i w towarzystwie swojego podopiecznego wyszła, skupiona już na pracy, chociaż ze wciąż odpowiednią maską. Atreus wyszedł zaraz za nimi, kierując się do swojego gabinetu.
Cyna zawsze uważnie obserwowała swojego rozmówce, jakby próbowała przesiąknąć do jego wnętrza, jak przy sekcji zwłok. Dowiedzieć się wszystkiego. Im częściej miała okazję rozmawiać w ten sposób z Bulstrodem, tym więcej dostrzegała rzeczy, które nie były widoczne na pierwszy rzut oka. Nie był na pewno romantyczny, ale rzuciłaby galeona i obstawiła, że cenił sobie niespodziewane dopływy adrenaliny, również w kwestii relacji damsko-męskich. Jego oczy błyszczały jednak bardziej, gdy przychodziło właśnie do magii praktycznej i bojowej, wykazania się w jakiś sposób. Może przed sobą, może przed społeczeństwem, a może miał kogoś, na kim zwyczajnie chciał zrobić wrażenie. Nie miała powodu, aby zapytać o jego poglądy, nie była wścibska, chociaż trochę zastanawiało ją, czy jest po któreś stronie — dlatego, że trudno było przypasować go do jednej. A może tkwił jak ona, gdzieś pomiędzy? Obdarzając go rozbawionym nieco uśmiechem, całkiem szczerym, pomyślała, że on się związków zwyczajnie bał. Zobowiązania były przerażające, nie mylił się, podobnie jak ten etap docierania się z drugim człowiekiem, gdy zakończyły się niespodzianki i odkrywanie głównych cech charakteru.
- No nie wiem, czy matka Cię uchowa. Jesteś całkiem popularny, obawiam się, że dostaniesz mnóstwo wianków, których autorki będą liczyły na to, że ta magia zadziała z tym swoim romantyzmem całym. - wzruszyła delikatnie ramionami, trochę nawet zadziornie. Nie wyglądał na człowieka gotowego do ożenku. Te ogniskowe brednie były tak podobne do niedorzecznego wróżbiarstwa, że sama Flintówna na swoje słowa pokręciła jedynie głową z rezygnacją. - Tak, a potem te harpie mnie rozszarpią lub zmienią w kamień, jak bazyliszek.
Przekręciła głowę i ściągnęła nieco brwi, aby dodać dramaturgii i powagi do swojej wypowiedzi. Prawda była taka, że Cyna miała zupełnie gdzieś te wszystkie damy i jeśli Atreusa by chciała, to by sobie po prostu go wzięła lub też zrobiła wszystko, aby go mieć dla siebie, używając ładniejszych słów. Królowa Lodu kryła się jednak za grubym, zimnym murem. Idąc jego śladem, dopiła napój, pozwalając, aby jasne pasma włosów spłynęły jej do przodu. Niechętnie to przyznawała, ale nie lubiła okłamywać samej siebie — odwiedziny Atreusa w prosektorium zawsze były dobrze spędzonym czasem, odpoczynkiem od skalpela, kostuchy i innych dramatów. Podniosła na niego spojrzenie, gdy zaczął mówić, odstawiając pustą filiżankę i zwilżając wargi, aby pozbyć się z nich smaku, odrobinę cierpkiego.
- Jak uda mi się zajrzeć na sabat, porwę Cię na kieliszek dobrego wina albo kawę. Jeśli nie będziesz już zajęty oczywiście. Pamiętajmy o harpiach, Panie Bulstrode. - uniosła palec ostrzegawczo, zanim zgarnęła nim wcześniej zagubione włosy znów za ucho i wyprostowała plecy. Nie odwracała od niego wzroku, zastanawiając się nad sprawą tego goblina. Aż tak nabroił, że teraz Pracownik Ministerstwa siedział mu na karku? - A to chociaż ciekawe nagrody? - zapytała w końcu, bo nigdy z takowego nie miała okazji skorzystać. Zresztą, teraz też nie planowała, podobnie jak z wianków i innych atrakcji, poza wspomnianym wcześniej winem lub drobną przekąską z dobrą, mocną kawą. - Nie pozwól, aby jakiś goblin popsuł Ci humor.
W jakiś sposób, brak humoru i co za tym idzie, tego łobuzerskiego uśmiechu, zupełnie do niego nie pasował. Cynthia chciała dodać coś jeszcze, ale jeden ze stażystów wszedł do pokoju, obdarzając go pokornym spojrzeniem i kłaniając się lekko, podał jej jakieś papiery — do których zajrzała niechętnie. - Wybacz Atreusie, muszę wracać do pracy. Nowe ciało, nowa sekcja. To Twój raport. Nie myśl o goblinach, prędzej o wiankach i trawie. - dodała jeszcze zaczepnie, nie chcąc mówić więcej przy młodym chłopaku, który mógł źle coś zrozumieć. Puściła jednak mężczyźnie krótkie oczko, po tym, jak podała mu chwilę później papiery i w towarzystwie swojego podopiecznego wyszła, skupiona już na pracy, chociaż ze wciąż odpowiednią maską. Atreus wyszedł zaraz za nimi, kierując się do swojego gabinetu.
Koniec sesji