• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia

[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#19
09.09.2023, 22:48  ✶  
- Meduza mogłaby się od niej uczyć spojrzenia Tori, zapewniam. - odparła jedynie na jej słowa, posyłając przyjaciółce krótki uśmiech. Szanowała Lorette ze względu na swoją przyjaźń z Lou, ale ich relacja — a zwłaszcza zazdrość siostry o brata, były niepokojące. Zupełnie, jakby była w nim trochę zakochana lub raczej chciała mieć całą jego atencję dla siebie, zamknąć go w złotej klatce, aby mogli wzajemnie się podziwiać. Pod wieloma względami, byli do siebie podobni — w przeciwieństwie do niej i Castiela. Gdyby Cathal był na Beltane, być może to on dostałby wianek, do którego robienia zaciągnęła ją Loretta w ucieczce przed Philipem Nottem, z którym łączyła ją jakaś słodko — gorzka relacja.
Nie miała urazy lub żalu na ten magiczny patyk, który ostentacyjnie wyłożył na blat stolika. Właściwie ją to trochę ucieszyło, bo znaczyło to, że zależało mu na Victorii — zwłaszcza sugerowało to spięcie jego twarzy, a także reszty ciała, które nie umknęło uwadze wprawionego oka. Jeśli chodzi o Lestrange, mógłby powierzyć Cynthii jej życie, bo prędzej poświęciłaby swoje, niż pozwoliła, aby cokolwiek się jej stało. Byli tutaj z Saurielem nawet do siebie podobni, chociaż jego metody były bardziej brutalne i mniej wysublimowane, niż jasnowłosej czarownicy.
Nekromancja była bardzo rozwidloną gałęzią, nie sprowadzała tylko infernusów, ghuli czy dramatów przy próbie wskrzeszania. Nie chodziło tylko o rozdzielenie dusz. Mogła ratować życie ludzi narodzonych i nawet tych, którzy tkwili w łonach matek. Mogła pomóc odzyskać wigor, sprawność, mogła odpowiednio użyta i z właściwą dawką energii, odnowić organy. Dużo więcej na jej temat mówiono i pisano w Stanach, zwłaszcza u starych więź. Jego chęć pomocy była odrobinę zaskakująca, ale nie zamierzała odmawiać — duma nie miała znaczenia, jeśli chodziło o Tori. Miał chłodne dłonie — w inny sposób niż czarnowłosa, a jednocześnie łudząco podobny. Lawirowanie pomiędzy impulsami płynącymi z dwóch ciał, a także poznawanie ich od czubka palców aż po cebulki włosów, było wyczerpujące, ale i fascynujące. Sprawiało, że jej serce biło nieco szybciej, wiedzione ciekawością i zachwycone tym, że mogła nauczyć się czegoś nowego. Wszak każda próba była lekcją, odrębnym doświadczeniem, muskającym jedynie te samą płaszczyznę.
Owszem, mogłaby skończyć tak, jak sugerowała jego wyobraźnia i splamić swoją lodową ramę, ale dla przyjaciółki, mogła to znieść. Miała dużą wiedzę, ale też często korzystała z nekromancji, a bezsenność i raczej drobna sylwetka sprawiały, że największe limity nakładało na nią jej ciało. Byłoby łatwiej, gdyby lepiej jadła, więcej spała i była trochę bardziej przy kości. Praktyka czyniła jednak mistrza, mogła sięgnąć naprawdę głęboko, dotrzeć do samego źródła magii i kłębka duszy, jeśli tylko chciała.
Oddawała więc im trochę siebie, swojego ciepła i siły, zmieniając temperaturę ich ciał, przyśpieszając krążenie i być może nawet bicie serca. Nie wybiło ją z rytmu to, że Sauriel był martwy. Nie wybiło jej z rytmu to, że Tori miała tak samo spaczone źródło, jak Louvain. Przypominało to trochę pocałunek z dementorem, który jednak nie pozbawiał duszy, ale scalał ją z tą istotą, która zaległa się w jej wnętrzu, chciała przejąć kontrolę, ale nie mogła — wszak miała słabą powłokę i ograniczony umysł. Wpływała jednak na organizm, nawet jeśli nie dotykała go bezpośrednio. Nie zamierzała im jednak o tym mówić, dopóki nie dowie się więcej z opasłych tomisk, które ojciec miał jej dostarczyć za dwa dni ze stanów. Miała przygotowane już na ten temat notatki, ślęczała w bibliotece po pracy i w pracy w raportach, szukając powiązań i podobnych przypadków. Naprawdę się starała dowiedzieć, jak odwrócić zachodzący w nich proces. Zarówno dla Tori, jak i Louvaina, musiała.
Sauriel pulsował, wstał nagle i gwałtownie, ale blondynka nawet nie drgnęła, łapiąc jedynie oddech. Nie mogła dawać ponosić się emocjom, które źle wpływały na jej sztukę i które zresztą miała upośledzone. Upiła herbaty, czując suchość w gardle. Jego komentarz sprawił, że przeniosła na niego wzrok i zlustrowała go bezczelnie od góry do dołu, unosząc brew na chwilę.
- No, brzydki nie jesteś, muszę przyznać. - zauważyła z delikatnym wzruszeniem ramion, być może chcąc rzucić mu komplementem w zamian za to, co pomógł jej zobaczyć swoją energią. Rookwood zyskał w jej oczach, była nim bardziej zainteresowana — głównie pod kątem naukowym, ale nie czas było rozmawiać z nim teraz o ewentualnej sekcji i badaniach krwi, a także posiedzeniu typowo nekromantycznym. Były silne i niezależne, zawsze sobie poradzą. - Nie. To propozycja płynąca z mojego dobrego serca, żebyś mógł funkcjonować. Rozumiem jednak, że preferujesz świeże posiłki, ciepłe. - kontynuowała swobodnie, jakby rozmawiali o ciastku na podwieczorek do dobrego earl greya. Rozumiała jednak, że chciał wyjść, musiała w końcu pobrać Tori krew, a on nie chciał ryzykować. Naruszyła jego zasoby, nie tylko energetyczne, gdy pozwoliła sobie trochę go prześwietlić. Kiwnęła głową ze spokojem, upijając w międzyczasie kolejny łyk ze swojej filiżanki. - Dobrze, tak zrobimy. Smacznego, Rookwood. - odprowadziła go wzrokiem, a potem zerknęła na czarnowłosą, lustrując jej twarz dłużej wzrokiem. To rzucało jej całkiem nowe światło na ich relację, zwłaszcza gdy wróciła wspomnieniami do ich rozmowy ze spotkania urodzinowego. Nie miała jej za złe, że trzymała to w tajemnicy, nie była przecież jej do wyjawienia. Zresztą, na Victorię Cynthia zupełnie nie umiała się gniewać.
- Wiem. - przyznała łagodnie, wstając i siadając obok przyjaciółki. Różdżką przyzwała swoją torbę, gdzie miała fiolkę i igłę. Miała wrażenie, że coś w spojrzeniu Tori się zmieniło, więc trąciła ją delikatnie łokciem. - Wiem też, że nie jesteście sobie obojętni. Nie zrobiłby tego, gdyby chodziło o kogokolwiek innego. I wyszedł, bo ingerowałam swoją magią w jego źródło, a także wzięłam od niego energię. - kontynuowała spokojnie, pomagając podwinąć jej rękaw. Znalazła odpowiednie miejsce w łokciu i odkaziła delikatnie, czule wręcz. - To nie będzie łatwe, jeśli zostaniesz jego żoną. Może i mogłabym wam pomóc w sprawach przyziemnych uniesień, ale wiesz o tym, że nie będziesz mogła być mamą Tori? Jesteś pewna, że tego chcesz? To uparty, egoistyczny trochę dupek, ale nie jest złym mężczyzną. A czegokolwiek nie zdecydujesz, zawsze będę po Twojej stronie.
Spojrzała jej w oczy, nie bardzo wiedząc, czy odpowiednio ubrała w słowa to, co chciała jej przekazać. Korzystając jednak z rozmowy, zerkała na jej jasną skórę i gdy żyła była odpowiednio widoczna, bezboleśnie pobrała jedną fiolkę krwi. Uważała, aby nie zostawić śladu oraz aby zakryć miejsce zakłucia świeżym plastrem. - Ojciec przywiezie mi kilka ksiąg, poszukam więcej informacji na ten temat. Musisz jednak na siebie uważać Tori, naprawdę. Anomalia może sprawić, że nie dostrzeżesz objawów na przykład zbliżającej się choroby. Powinnaś pić raz na jakiś czas trochę eliksiru wiggenowego lub rozgrzewającego, przygotuje Ci tez odpowiednie mieszanki ziół.
Wyjaśniła jej, zabezpieczając fiolkę i podpisując ją jedynie literką "V". Dobrze, że miała duży zapas eliksiru na bezsenność, przed nią były naprawdę długie noce.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7287), Sauriel Rookwood (4440), Victoria Lestrange (5099)




Wiadomości w tym wątku
[ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 10.07.2023, 23:28
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.07.2023, 15:27
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 12.07.2023, 21:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 13.07.2023, 11:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 14.07.2023, 18:49
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.07.2023, 22:17
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 19.07.2023, 22:46
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 22.07.2023, 18:20
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 30.07.2023, 00:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 30.07.2023, 16:38
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 01.08.2023, 10:22
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.08.2023, 22:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 11.08.2023, 21:06
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 15.08.2023, 22:54
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.08.2023, 23:11
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Sauriel Rookwood - 27.08.2023, 10:32
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 02.09.2023, 02:08
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.09.2023, 22:48
RE: [ 6 Maja 1972, Dom Flintów] Na granicy życia i śmierci | Victoria, Sauriel & Cynthia - przez Victoria Lestrange - 11.10.2023, 15:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa