11.09.2023, 19:35 ✶
Działało! Magia działała! Chyba jeszcze nigdy nie byłem tak zadowolony z pomyślnie rzuconego zaklęcia. Co prawda, to nie był mój pierwszy pojedynek, aczkolwiek nie miałem jeszcze okazji walczyć na śmierć i życie, i pewnie dalej bym się pławił w dumie spowodowanej wyczarowaniem kawałka drewna, gdyby wiedźma nie rozpłynęła się w powietrzu, a zaraz za nią niejaka Anna Bishop... O ile była Anną Bishop, tak jak ja nie byłem Augustuem Arrowem. Poczułem niepokój, bo miejsce, w którym mieliśmy okazję się znaleźć, było niestabilne. Wyparowała pani Fawley, wyparowała Bishop, więc równie dobrze mogliśmy zniknąć my, zamieniając się w morską wodę.
Niezależnie od tego, czy mi wierzyła, czy też nie, czy też jej przybrany - a może tak naprawdę prawdziwy - ojciec tego nie chciał, mimo to wszystko chwyciłem ją za dłoń, chcąc ją zakotwiczyć, żeby nigdzie mi nie uciekała. Czy to jako typowa Avelina, czy Avelina Heinzel, czy może przyszła fala słonej wody. Poza tym była w tarapatach, więc pociągnąłem ją nieco do tyłu by nie stała taka odkryta na przeciwko dwóch opętanych mężczyzn. Jej ojciec potrafił jedynie mleć ozorem, myśląc że te kobiety go posłuchają. Ja znałem je aż za dobrze. Zarówno skłonności do romansowania z niebezpieczeństwem Aveliny, jak i ślepą porywczość oraz tendencje do walki Danielle.
- Na brodę Merlina, przyjrzyjcie się sobie. Danielle wygląda jak twoja rówieśniczka, a nie matka! - rzuciłem do nich, bardziej do Aveliny, choć nie spuszczałem spojrzenia z mężczyzn, którzy ruszyli właśnie w kierunku Aveliny. Nie zamierzałem na to pozwolić. Było ich dwóch, ja jeden. Miałem laskę, magię i kreatywność swojego umysłu. Miałem też nadzieję, że Avelina nie będzie miała mi za złe, że wyobrażałem sobie jej matkę jako osobę, na której wiek odcisnął swoje ślady. O ile jeszcze kiedykolwiek odzyska prawdziwe zmysły oraz wspomnienia. Nie chciałem myśleć w tych kategoriach. Wydostaniemy się stąd i będziemy się obrzucać miłością albo chociaż wzajemnie przeklinać.
- Cofnij się, Avelino - rzuciłem do niej jeszcze, by przypadkiem nie zamierzała wyrwać się do przodu. Postanowiłem wyczarować kałużę oleistej mazi pomiędzy nami a mężczyznami. Skupiłem się na tym, chcąc im uniemożliwić dotarcie do nas. Jak się powywracają, to będą się obijać o pokład jak te zdychające ryby. Te zdechnięte też, tylko że krótko przed śmiercią.
Rzucam na kształtowanie oleistej kałuży:
Niezależnie od tego, czy mi wierzyła, czy też nie, czy też jej przybrany - a może tak naprawdę prawdziwy - ojciec tego nie chciał, mimo to wszystko chwyciłem ją za dłoń, chcąc ją zakotwiczyć, żeby nigdzie mi nie uciekała. Czy to jako typowa Avelina, czy Avelina Heinzel, czy może przyszła fala słonej wody. Poza tym była w tarapatach, więc pociągnąłem ją nieco do tyłu by nie stała taka odkryta na przeciwko dwóch opętanych mężczyzn. Jej ojciec potrafił jedynie mleć ozorem, myśląc że te kobiety go posłuchają. Ja znałem je aż za dobrze. Zarówno skłonności do romansowania z niebezpieczeństwem Aveliny, jak i ślepą porywczość oraz tendencje do walki Danielle.
- Na brodę Merlina, przyjrzyjcie się sobie. Danielle wygląda jak twoja rówieśniczka, a nie matka! - rzuciłem do nich, bardziej do Aveliny, choć nie spuszczałem spojrzenia z mężczyzn, którzy ruszyli właśnie w kierunku Aveliny. Nie zamierzałem na to pozwolić. Było ich dwóch, ja jeden. Miałem laskę, magię i kreatywność swojego umysłu. Miałem też nadzieję, że Avelina nie będzie miała mi za złe, że wyobrażałem sobie jej matkę jako osobę, na której wiek odcisnął swoje ślady. O ile jeszcze kiedykolwiek odzyska prawdziwe zmysły oraz wspomnienia. Nie chciałem myśleć w tych kategoriach. Wydostaniemy się stąd i będziemy się obrzucać miłością albo chociaż wzajemnie przeklinać.
- Cofnij się, Avelino - rzuciłem do niej jeszcze, by przypadkiem nie zamierzała wyrwać się do przodu. Postanowiłem wyczarować kałużę oleistej mazi pomiędzy nami a mężczyznami. Skupiłem się na tym, chcąc im uniemożliwić dotarcie do nas. Jak się powywracają, to będą się obijać o pokład jak te zdychające ryby. Te zdechnięte też, tylko że krótko przed śmiercią.
Rzucam na kształtowanie oleistej kałuży:
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!