Przyglądając się swojemu rozmówcy Chester w dalszym ciągu poszukiwał u niego mimowolnych oznak słabości, choć samo przyjście tutaj mogło uchodzić za przejaw odwagi albo głupoty. W zależności od przebiegu rozmowy, którą mieli właśnie odbyć. Vespera pod wieloma względami była jego oczkiem w głowie, to jednak nie stało w sprzeczności z dwukrotnym wydaniem ją za mąż i planowaniem właśnie trzeciego mariażu, skoro przypadkowo otrzymał kandydaturę Rabastana Lestrange'a. Jako dwukrotna wdowa, Vespera nie mogła przebierać w kandydatach na męża. Zamierzał również dopiąć na ostatni guzik mariaż swojego syna z córką Malfoya.
Może uśmiech z jego strony również nie zaszkodziłby, pozwoliłby na przełamanie pierwszych lodów, jednak Chester podchodził do tego z pełnią uwagi i powagą. Nie mógł pozwolić aby utrzymywanie przyjacielskich stosunków z Polluxem bardziej wpłynęło na charakter tego spotkania, dopuszczając do tego, że Perseus mógłby poczuć się zbyt pewnie podczas jego trwania. Zbytnia poufałość nie była mile widziana.
— Zatem naleję whisky. — Jako gospodarz mógłby jeszcze zaoferować swojemu gościowi wybór konkretnego alkoholu, jednak to wymagałoby przywołania skrzata domowego. Whisky natomiast stanowiła trunek, po który sięgał najczęściej i nie mogło go również zabraknąć w tym pomieszczeniu. Napełnione przez niego szklaneczki spoczęły na blacie biurka, będąc na wyciągnięcie ręki. Udzielona odpowiedź co do wyboru czegoś do picia także była źródłem informacji o danym człowieku. Jednak wybiła odpowiednia godzina na to aby napić się czegoś mocniejszego.
— Dziękuję, panie Black. Nie musi pan się obawiać, że pan nie trafił w moje gusta. — Wypowiadając te słowa, przesunął na przeciwległy koniec biurka butelkę alkoholu. Nie zamierzał otwierać jej w tym momencie, skoro w tym gabinecie na stałe rezydowała karafka na whisky i była zawsze pełna. Nie dał po sobie poznać, że dostrzega w tym podarku rękę swojego przyjaciela. Dopiero teraz postanowił zająć stojący po drugiej stronie biurka fotel.
— Doceniam to, że zechciał pan przejść do meritum. — Zapewnił mężczyznę, który zdawał się naprawdę rozumieć to, że jego czas jest naprawdę cenny i nie lubił go tracić na nic nie wnoszące dyskusje. Zamierzał wysłuchać co do powiedzenia ma mu młodszy Black, odpowiednio się do tego ustosunkować i zakończyć to spotkanie... taki przyświecał mu cel do momentu, w którym poznał prawdziwy powód wizyty Perseusa. Vespera była główną przyczyną tego spotkania i już samo to oznaczało, że ono się przedłuży.
Pozwalał mu mówić i na razie nie zamierzał mu przerywać, poświęcając ten czas na przeanalizowanie wszystkich wypowiedzianych przez młodszego Blacka słów. Twarz mu stężała, zacisnął również mocniej palce na podłokietnikach fotela, opierając się sztywnymi plecami o jego oparcie. To, o co poprosił go Black zdawało się w jednej chwili pokrzyżować jego plany względem rozważanego ponownego zamążpójścia Vespery i ożenku Ulyssesa z byłą żoną siedzącego tu mężczyzny.
Drugą kwestią, jeszcze istotniejszą od pierwszej, było to, co zostało powiedziane między wierszami - jego córka spodziewała się dziecka z tym mężczyzną, który miał tyle przyzwoitości, że chciał pojąć ją za żonę. Tym, co musiał rozważyć (zaraz po tym czy i w jaki sposób go zabić), było to, czy rozwodnik nadawał się na męża dla jego córki, nawet jak się zbliżyli do siebie i byli widywani razem (o czym wiedział, pomimo snucia swoich planów względem Vespery. Po przemyśleniu całej sprawy to mogło stanowić znacznie lepszą alternatywę niż wybranie młokosa od Lestrange'ów). Po potencjalnym ślubie z Blackiem, Vespera przyjęłaby nazwisko męża i opuściłaby ten dom. Nie zmieniało to faktu, że on, jako ojciec tej czarownicy nie uznawał rozwodów. Dopóki śmierć nas nie rozłączy, nawet jeśli trzeba jej czasem dopomóc.
— Zanim podejmę decyzję co do tego, czy pozwolę panu poślubić moją jedyną córkę, nawet jeśli spodziewa się pańskiego dziecka, zamierzam porozmawiać z panem i z Vesperą. — Chrząknął zanim zabrał głos. Jeśli Perseus spodziewał się tego, że zbliżenie się do jego córki i spłodzenie dziecka sprawi, że od razu powie "tak" dla tego ślubu, to pozostawał w błędzie. Pomimo utrzymywania przyjaznych stosunków z Polluxem, o jego synu nie wiedział wszystkiego. Natomiast to, co wiedział, wolałby usłyszeć prosto z jego ust.
— Co może pan powiedzieć mi o swoim wykształceniu i doświadczeniu zawodowym? — Zadał mu pierwsze pytanie. Blackowie nie należeli do biednych rodów czarodziejów czystej krwi, jednak chciał przekonać się czy ma do czynienia z przedsiębiorczym czarodziejem, który osiągnął sukces zawodowy. Jego córce nie mogło niczego zabraknąć.