Sposób w jaki dwójka mężczyzn szła w jej kierunku nasuwał jej jedną myśl. Naprawdę chcieli ją zabić, naprawdę miała tu zginąć. Co jeśli oni teraz powstrzymali coś co kiedyś było prawdą? Avelina nie była w stanie tego zrozumieć, ale chciała to przeanalizować. Jeszcze chwilę temu żyła życiem innej osoby, snobki, małej arystokratki, która za wszelką cenę chciała stać się hrabiną. Była w stanie porzucić swoje własne uczucia dla dóbr materialnych, swoje szczęście dla głupiego tytułu. Paxton nigdy by się do czegoś takiego nie posunęła. Patrzyła jak dwójka mężczyzn zmienia się w wodę, a potem jej wzrok padł na jej niedoszłego narzeczonego. Te myśli w jej głowie były naprawdę fascynujące, jakby były jej, ale jednocześnie nie jej. Przecież pracowała w aptece, sprzedawała eliksiry, lekarstwa, a nie piła herbatki na pokładach luksusowych statków.
Patrzyła z przerażeniem jak howard dusi się od niewidzialnych dłoni, jakby naprawdę został uduszony przez tamtego mężczyznę. Złapała nadgarstek Augustusa patrząc na to z ogromnym strachem, który paraliżował jej głos w krtani. Musiała się ogarnąć. Nie była taka. Zawsze wiedziała, co zrobić, prawda? W szkole zawsze potrafiła odpyskować i stanąć w obronie słabszej osoby.
– Jeszcze chwilę temu żyliśmy jako ktoś inny. Howard zginął nim ten Pemberton go dopadł poprzez uduszenie – myślała na głos. – Co by się stało, gdyby Rookwood nie mógł posługiwać się magią? Co jeśli zmieniliśmy coś z przeszłości? To musi być jakaś iluzja, albo sen. Przypłynęliśmy tu ogromną grupą? Gdzie jest reszta? Erik, Brenna? Może powinniśmy przeszukać statek? – spojrzała na Danielle mając nadzieję, że dziewczyna też coś wymyśli.
– I tak wróciłam – spojrzała znowu na Augustusa i bez zastanowienia ugryzła jego ramię. Było to odrobinę w złośliwości, że przylazł tu za nią, gdzie najpierw na nią nakrzyczał, ale chciała też sprawdzić, czy go tym obudzi. Podobno takie rzeczy działają w snach. Wątpiła, aby to zadziałało, ponieważ była to jakaś potężna magia, ale spróbować nigdy nie zaszkodzi.