Samuel kiedy przychodziła taka potrzeba potrafił się skupić i nie rozpraszać. Tak właśnie było w tym momencie. Wiedział, że potrzebują tego wszystkiego na już, dlatego też starał się poradzić sobie z zadaniem jak najszybciej. Zaklęcie było bardzo przydatne, nie musiał wertować wszystkiego pojedynczo. To naprawdę ułatwiało sprawę. Był zadowolony z osiągniętego efektu. Wszystko poszło po jego myśli. Nie patrzył, jak sobie radzi jego kolega, wierzył w to, że każda metoda jest odpowiednia i przybliża ich do osiągnięcia celu.
- Dziękuję. - Skomentował jedynie, bo naprawdę doceniał to, że zauważył, że ten pomysł był dobry. Lubił czuć się doceniony, właściwie kto nie lubił? Nie było w tym nic nadzwyczajnego. Skupił się nadal na dalszej pracy, bo to było ważniejsze od tego, jaki bystry był.
- Jak najbardziej, zapraszam do Doliny Godryka. - Miał nadzieję, że ojciec będzie na tyle zajęty swoimi sprawami, że nie przeszkodzi im w działaniu, byłoby to zbędne. Wiedział, że potrafi być nieprzyjemny, jeszcze by zaczął powątpiewać w ich pomysł, a nie chciał, aby ktokolwiek podcinał im teraz skrzydła. Czuł, że niedługo pofruną i nikt ich nie zatrzyma. Pomysł na jaki tutaj dzisiaj wpadli wydawał się mu być naprawdę doskonały. To było to, czego potrzebował przez całe swoje życie. Wreszcie będzie miał szansę zaistnieć w świecie wynalazców.
- Spotkajmy się może rano? Będziemy mogli kupić razem kociołek, a później skorzystamy z całego dnia, żeby nad nim pracować. - Wolał mieć więcej pracy, nie znosił pracowania w pośpiechu, wydawało mu się, że mógłby wtedy przeoczyć jakieś istotne sprawy.