Szkoła skończyła się niedawno, a jej myśli potrzebowały nowego celu. Gdy tylko wróciła do Londynu zaczęła szukać dla siebie pracy, zajęcia, miejsca, w którym będzie mogła wpaść w wir pracoholizmu, aby zapomnieć, aby nie myśleć o swoich pragnieniach, o tym, że chciała się spotkać z dawnym przyjacielem. On nie odezwał się do niej, więc ona nie powinna robić tego samego. Powinni zająć się swoim życiem tak jak postanowili, tak jak obiecała sobie i jemu. Nie potrafiła nic poradzić na swoje myśli, a potrzebowała wracać do domu zmęczona, aby nie mieć siły na zbędne analizowanie własnego życia. Potrzebowała myśleć o tym, aby coś zjeść i paść plackiem na łóżko. Najgorsze w tym wszystkim było to, że nie chciała podjąć pracy w Ministerstwie, bo wiedziała, że gdzieś na jego korytarzach może spotkać jego, a do pracy w Szpitalu się nie nadawała, ponieważ była zbyt wrażliwa i nie lubiła za bardzo kontaktów z chorymi. Nie potrafiła się odpowiednio zachować. Potrzebowała miejsca, w którym będzie mogła się poświęcić, gdzie będzie mogła być bardziej samotniczką, a kontakt z drugim człowiekiem polegałby tylko na krótkich rozmowach. Była nawet kilka dni w barze jako kelnerka, ale szybko wyleciała, gdy jeden z klientów nie zachował się wobec niej w odpowiedni sposób i spotkał się z jej pięścią. Dzisiaj znalazła ofertę w aptece jako stażystka na douczenie się warzenia eliksirów i sprzedaży oraz realizowania recept. Zajęcie opisane w ogłoszeniu było w miarę odpowiednie, nie mogła znaleźć zbyt wielu minusów, więc postanowiła zgłosić się do pracy.
Niestety, albo to ona zbłądziła, albo adres podany w ogłoszeniu był nieprawidłowy, ponieważ trafiła w ślepy zaułek. Kręciła się tam już dobre kilka minut nie za bardzo wiedząc, gdzie ma się udać i jak odnaleźć ową aptekę. Była sfrustrowana i delikatnie wściekła. Adres z kartki, którą trzymała w ręku był prawidłowy, ale miejsce nie wyglądało jak to miejsce, którego szukała. Gdy usłyszała rumor za plecami odwróciła się i spostrzegła mężczyznę, który biegł w jej stronę. Jej brązowe oczy patrzyły na niego skołowane, zaskoczone i szeroko otwarte. Gdy ją złapał i przyciągnął do siebie; krzyknęła. Jej serce zalała obawa i strach przed tym, co mogło ją teraz spotkać. Normalnie, gdyby sytuacja nie działa się tak szybko to mężczyzna posmakowałby jej wątłą piąstkę na swoim nosie, ale teraz była za bardzo zszokowana. Nie zdążyła się mu nawet przyjrzeć, gdy została odrzucona w stronę Brygadzistów. Wpadła na nich niczym kula w kręgle, a dzięki temu, że była lekka i drobna została szybko złapana. Niestety jej napastnik uciekł. Z jej ust wydostało się tylko siarczyste przekleństwo, ponieważ nie tego oczekiwała od tego dnia. W Hogwarcie nie spotykały jej takie rzeczy. Tam jedynie dostała raz szlaban za wymknięcie się po ciszy nocnej do cieplarni po składniki do eliksirów, które warzyła ponad programowo w opuszczonej łazience. Brygadziści pobiegli dalej, a ona została tam sama zdecydowanie bardziej rozbita niż wcześniej, a także przerażona faktem, że jakiś obcy facet skaczący po gzymsach jak małpa próbował ją zmacać. Nie wiedziała, czy było to jego ulubione zajęcie między uciekaniem przed policją, a wybijaniem okien, ale nie było to zbyt przyjemne. Pokręciła głową, aby wyzbyć się tego szoku, który ją ogarniał. Potem dostrzegła sakiewkę, która leżała na ziemi w miejscu, w którym ktoś ją obmacał. Podniosła ją z zamiarem oddania jej później w ręce Brygadzistów.
W zaułku pojawiła się po chwili sówka z listem, którego treść brzmiała tak: jeśli jesteś osobą zainteresowaną stażem w aptece to wybacz mi, ale podałem zły adres. Proszę udaj się tutaj… jeśli nie przekaż ten list osobie, która tu przyjdzie. Avelina parsknęła pod nosem uznając, że jej szef będzie zdecydowanie ciekawą osobą, pokręciła głową i z duszą na ramieniu wyszła z zaułka. List zgniotła i rzuciła na stertę kartonów, które leżały w rogu alejki. Sama udała się pod wskazany adres chcąc się zgłosić do pracy, ponieważ to na tym jej teraz zależało, potem miała zamiar udać się do Brygady Uderzeniowej oddać sakiewkę, którą znalazła w alejce. Wiedziała, że powinna to zrobić najpierw, ale zależało jej na podjęciu jakiejkolwiek pracy. Dobijała osiemnasta, a ona dopiero opuściła swoją wymarzoną aptekę.