18.09.2023, 09:21 ✶
Moody podał kubek Mavelle, rozglądając się przy tym po pomieszczeniu dosyć niezręcznie. Ewidentnie nie spodziewał się tego, że weźmie go ona, ale nie powiedział nic, tylko przeczesał palcami roztrzepane włosy i na powrót wbił to zmieszane spojrzenie w swoją siostrę. Wiedział dobrze, że każdy taki niespokojny gest był od razu odczytywany przez wszystkich wokół, bo się nigdy nie umiał w takich rzeczach kryć, ale też bezpiecznie (i zapewne słusznie) założył, że był w tej akurat sytuacji bezpieczny od uszczypliwych komentarzy. Nie istniała lepsza karta do gry niż ta z umierającym obok członkiem bliskiej rodziny.
- Jakaż to ulga, że straty wyceniono na zaledwie 10 knutów. - Ledwie sekundę po tym zaśmiał się, a następnie przygryzł paznokieć kciuka prawej ręki, bo mu się przypomniało jak tragiczna musiała być skala zniszczeń, jak się weźmie pod uwagę całą Dolinę. Nawet jakby rzucił Aurorstwo na rzecz budowlanki, to by tym wszystkim ludziom nie pomógł tak szybko jak trzeba.
Kiedy Bones zapytała, czy Bott znalazł wszystkie swoje kury, Moody się do tego wtrącił, kontynuując jej wypowiedź.
- Nie chcę cię niepokoić, ale medykom podawali rosół.
Dobrze wiedział, że gdyby Ida jedynie udawała sen, to byłby ten dramatyczny moment, w którym przyszłoby jej parsknąć głośno. Ze śmiechu lub irytacji, powód był nieistotny, po prostu by nie wytrzymała, szczególnie po tym jak Eden była kompletnie zdziwiona tak trywialnymi problemami, jak wiatr niszczący komuś szopę i dach lecący w kierunku niewinnych ludzi. Bo to przecież działało jak gra planszowa - płaciłeś pieniądze, a budynek pojawiał się nagle na wyznaczonym polu przeniesiony tam z banku identycznych domków. Niestety młodsza Moody wyglądała tak samo martwo jak wcześniej i nic w jej twarzy nie wskazywało na to, żeby miało się to w ciągu kilku najbliższych chwil zmienić. Alastor czuł w środku siebie naprawdę dziwne napięcie i bardzo chętnie wróciłby do sceny sprzed chwili, kiedy to wszystko co wydarzyło się do tej pory było rozmyte przez fale emocji.
Niestety ta kawa naprawdę go budziła.
- Po tym co widziałem w tej Kniei - zaczął, odrobinę zbyt ponuro jak na to gdzie kierował tę rozmowę - mam wrażenie, że twój brat - a tylko jedna z zebranych tutaj osób posiadała brata - podwoi sumę wpłaconą na kolację z Erikiem, więc może faktycznie niektórych ta odbudowa będzie kosztowała grosze. Ale to wciąż wymaga pracy wielu rąk. Na brodę Merlina - przejechał dłonią po swojej twarzy - ale ona by się uśmiała widząc mnie, Malfoya i ciebie ślizgających się tam w błocie po tym jak wyczuliśmy te pojebane kreatury.
- Jakaż to ulga, że straty wyceniono na zaledwie 10 knutów. - Ledwie sekundę po tym zaśmiał się, a następnie przygryzł paznokieć kciuka prawej ręki, bo mu się przypomniało jak tragiczna musiała być skala zniszczeń, jak się weźmie pod uwagę całą Dolinę. Nawet jakby rzucił Aurorstwo na rzecz budowlanki, to by tym wszystkim ludziom nie pomógł tak szybko jak trzeba.
Kiedy Bones zapytała, czy Bott znalazł wszystkie swoje kury, Moody się do tego wtrącił, kontynuując jej wypowiedź.
- Nie chcę cię niepokoić, ale medykom podawali rosół.
Dobrze wiedział, że gdyby Ida jedynie udawała sen, to byłby ten dramatyczny moment, w którym przyszłoby jej parsknąć głośno. Ze śmiechu lub irytacji, powód był nieistotny, po prostu by nie wytrzymała, szczególnie po tym jak Eden była kompletnie zdziwiona tak trywialnymi problemami, jak wiatr niszczący komuś szopę i dach lecący w kierunku niewinnych ludzi. Bo to przecież działało jak gra planszowa - płaciłeś pieniądze, a budynek pojawiał się nagle na wyznaczonym polu przeniesiony tam z banku identycznych domków. Niestety młodsza Moody wyglądała tak samo martwo jak wcześniej i nic w jej twarzy nie wskazywało na to, żeby miało się to w ciągu kilku najbliższych chwil zmienić. Alastor czuł w środku siebie naprawdę dziwne napięcie i bardzo chętnie wróciłby do sceny sprzed chwili, kiedy to wszystko co wydarzyło się do tej pory było rozmyte przez fale emocji.
Niestety ta kawa naprawdę go budziła.
- Po tym co widziałem w tej Kniei - zaczął, odrobinę zbyt ponuro jak na to gdzie kierował tę rozmowę - mam wrażenie, że twój brat - a tylko jedna z zebranych tutaj osób posiadała brata - podwoi sumę wpłaconą na kolację z Erikiem, więc może faktycznie niektórych ta odbudowa będzie kosztowała grosze. Ale to wciąż wymaga pracy wielu rąk. Na brodę Merlina - przejechał dłonią po swojej twarzy - ale ona by się uśmiała widząc mnie, Malfoya i ciebie ślizgających się tam w błocie po tym jak wyczuliśmy te pojebane kreatury.
fear is the mind-killer.