24.09.2023, 17:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2023, 17:23 przez Leo O'Dwyer.)
Może faktycznie uśmiech sam w sobie nie był w stanie uwartować życia, aczkolwiek pozytywne nastawienie, działanie na luzie, z prądem, z lekkim sercem, nieobciążoną głową już tak, a ja parłem do przodu niezrażony, czy mi tu wejdzie przełożona, czy może ktoś wypije mi całe mleko z lodówki, czy pech przyprowadzi inne nieszczęścia, bo byłem pewien, w pełni wręcz przekonany, że ze wszystkim sobie poradzę. Tak też, poklepałem Heathe pokrzepiająco po zdrowym ramieniu i tylko pokiwałem głową, ale nie w geście zgody, tylko w ramach potwierdzenia własnych, abstrakcyjnych może dla niej, przekonań.
- Bądź dobrej myśli i tyle - zawyrokowałem, po czym przyjrzałem się jej ręce. Na pierwszy rzut oka była w porządku, więc trochę pomachaliśmy i niby Heather mówiła, że okej, więc możliwe, że było okej. - Potencjalny ból może być oznaką nieprawidłowego zagojenia się albo przeciążenia. Gdyby jednak coś było nie tak, mogę ja, możesz ty odezwać się do magimedyka... A kiedy będzie cię bolało podczas dużych wysiłków, zaprzestań i nie forsuj się. Z tym nie ma żartów... Kiedyś złamałem nogę. Teraz śmigam, ale była to znacznie dłuższa męka niż uszkodzony bark - przyznałem niepocieszony, bo to były jedne z moich najmroczniejszych czasów, bo byłem na łasce bliskich mi osób, a one nie do końca wiedziały, że mleko nie było mleku równe, a czasami trzeba też się znieczulać alkoholem i pięknymi dziewczątkami. Brakowało mi tego bardzo. Jak zakurzonych półek w bibliotece czy zabłoconych uliczek Nokturna. Ach... Cieszyłem się, że mogę normalnie, swobodnie spacerować.
- Ale dałem radę, myślałem pozytywnie i teraz mogę robić swoje - przyznałem, jakby to była idealna historia, idealny dar ode mnie dla Heather. Trochę uśmiechu nie zaszkodzi. - A walka nas nie ominie. Chyba lepiej walczyć, mając za sobą uśmiech, a nie smutne wizje pogrzebanych bliskich... Lepiej z nimi tańczyć w jesienne wieczory do piwa kremowego, zamiast rozstrząsać co będzie gdyby? Och, chyba powinienem zostać kotem-terapeutą. Myślisz, że ładnie bym wyglądał w okularach? Może powinienem sobie takie sprawić. Dostojniej, mądrzej bym się prezentował - stwierdziłem, pozwalając sobie wziąc w dłonie rękę dziewcyzny by ją nieco pouciskać dla poruszenia mięśni. Tych, tamtych i takich innych też. - I jak? Boli? - dopytałem dla pewności, tak niby patrząc na nią uważnie, ale zamierzałem łyknąć każdą odpowiedź.
- Bądź dobrej myśli i tyle - zawyrokowałem, po czym przyjrzałem się jej ręce. Na pierwszy rzut oka była w porządku, więc trochę pomachaliśmy i niby Heather mówiła, że okej, więc możliwe, że było okej. - Potencjalny ból może być oznaką nieprawidłowego zagojenia się albo przeciążenia. Gdyby jednak coś było nie tak, mogę ja, możesz ty odezwać się do magimedyka... A kiedy będzie cię bolało podczas dużych wysiłków, zaprzestań i nie forsuj się. Z tym nie ma żartów... Kiedyś złamałem nogę. Teraz śmigam, ale była to znacznie dłuższa męka niż uszkodzony bark - przyznałem niepocieszony, bo to były jedne z moich najmroczniejszych czasów, bo byłem na łasce bliskich mi osób, a one nie do końca wiedziały, że mleko nie było mleku równe, a czasami trzeba też się znieczulać alkoholem i pięknymi dziewczątkami. Brakowało mi tego bardzo. Jak zakurzonych półek w bibliotece czy zabłoconych uliczek Nokturna. Ach... Cieszyłem się, że mogę normalnie, swobodnie spacerować.
- Ale dałem radę, myślałem pozytywnie i teraz mogę robić swoje - przyznałem, jakby to była idealna historia, idealny dar ode mnie dla Heather. Trochę uśmiechu nie zaszkodzi. - A walka nas nie ominie. Chyba lepiej walczyć, mając za sobą uśmiech, a nie smutne wizje pogrzebanych bliskich... Lepiej z nimi tańczyć w jesienne wieczory do piwa kremowego, zamiast rozstrząsać co będzie gdyby? Och, chyba powinienem zostać kotem-terapeutą. Myślisz, że ładnie bym wyglądał w okularach? Może powinienem sobie takie sprawić. Dostojniej, mądrzej bym się prezentował - stwierdziłem, pozwalając sobie wziąc w dłonie rękę dziewcyzny by ją nieco pouciskać dla poruszenia mięśni. Tych, tamtych i takich innych też. - I jak? Boli? - dopytałem dla pewności, tak niby patrząc na nią uważnie, ale zamierzałem łyknąć każdą odpowiedź.