Szef od razu zaczął jej wszystko pokazywać, czym miałaby się zajmować, jak wyglądałaby jej rutyna w tym miejscu, a Avelina czuła się jak w niebie. Zawsze marzyła o takim miejscu, zawsze marzyła o otwarciu swojej własnej apteki, ale na razie musiała zdobyć jakiekolwiek doświadczenie, więc zaczęcie pracy u Ravena było czymś odpowiednim na ten moment. Może za dwa lata zabrałaby się za swój własny biznes? Od razu złapała wspólny język z właścicielem, od razu zaczął jej nawet pokazywać jeden z eliksirów, który najczęściej schodzi z półek i, który zapewne będzie musiała warzyć jeśli tam zostanie. W czasie oprowadzania coś rzuciło się jej w oczy w okienku na zapleczu, ale uznała to za jakiegoś gołębia, albo polującego ptaka i nie przyjrzała się za bardzo, bo miała inne zajęcia.
W końcu delikatnie zgarbiona szła zatłoczonymi uliczkami. Szukała jakiegokolwiek Brygadzisty, bo nie chciała iść bezpośrednio do Ministerstwa za bardzo, ale jeśli zostanie do tego zmuszona to nie będzie mieć wyboru. W końcu jednego dostrzegła i już chciała do niego podejść, chciała się odezwać, ale jej usta odmówiły posłuszeństwa. Straciła mowę, a wargi pomalowane na czerwono wygięły się w dziwnym, mimowolnym uśmiechu. Nagle na jej biodrze pojawiła się obca dłoń, chciała się wyrwać, ale nie dano jej na to szansy. Nie mogła nawet wołać o pomoc. Spojrzała na swojego napastnika ze strachem w oczach. Czuła jak serce podchodzi jej do gardła. Chciała mu powiedzieć, że ją pomylił, że nie jest Nicole, ale potem wspomniał o tym, że mu coś zabrała i dotarło do niej, że musiała być to ta małpa z tamtego zaułku. Rozszerzyła oczy w przerażeniu. Gdy ją puścił bez zastanowienia przywaliła mu w twarz z otwartej dłoni za to, że drugi raz tego dnia śmiał ją zmacać, a potem dobyła swojej różdżki.
– Spierdalaj, nie wiem o czym mówisz! – krzyknęła i spojrzała w dal, aby wiedzieć ile ma szans na przedostanie się z powrotem i ucieczkę od niego. – Puść mnie bo będę krzyczeć – ze stresu nie mogła sobie przypomnieć żadnego zaklęcia. Nie była dobra w ich rzucaniu, wolała zdecydowanie chować się za kotłami od eliksirów i nie wychylać nosa podczas pojedynków, gdy takowe się odbywały. W dodatku ledwo skończyła szkołę, a już musiała mierzyć się z pierwszym zagrożeniem życia codziennego poza Hogwartem. Tego jej nie uczono.