• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away

[24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#5
28.09.2023, 11:12  ✶  

Sauriel naprawdę sądził, że nie jest zdolny do płaczu. Opuścił znów głowę, chowając twarz w dłoniach. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz płakał. Kiedy te emocje były zbyt wielkim natłokiem, żeby... a może sam po prostu sobie to wszystko wmawiał? Może nie chciał pamiętać, może był o wiele słabszy, niż sam o sobie myślał, niż jemu się wydawało? No bo w końcu to mu się wydawało. Wmawiał sobie wiele rzeczy, ale o większości po prostu nie myślał, bo tak było prościej, wygodniej i bardziej komfortowo. Gdzie nie było myśli, tam nie istniał problem. Gdzie był problem, tam mogłeś go pokonać dusząc go własnymi rękoma. Świat kładł się u stóp - bardzo prosty.

Ale Sauriel wybuchnął płaczem.

Ze zgarbionymi ramionami, kryjąc swoją żałosną twarz w dłoniach wybuchnął płaczem głośnym i żałosnym nad sobą, nad Victorią, nad Stanleyem i Fergusem. Nad tym popierdolonym światem, w którym nacisk nie pozwalał żyć i sprawiał, że młode pokolenie stawało się dokładnie takie, jak te starsze. To było pojebane. Sauriel nie poczuwał się do roli osoby zmieniającej świat, ale chciał zawsze chociaż pomóc tym, którzy byli obok. Słuchał. Ciągle słuchał i słuchał, w końcu miał dość słuchania. Ale to wcale nie znaczyło, że zaczął mówić. Zaczął za to odsuwać wszystko to, co powinno było zostać powiedziane. Nie chciał o tym myśleć, więc jak mógłby chcieć o tym mówić? A teraz płakał. Nie, ten płacz już nawet nie był płaczem - on ryczał. Jego bezradny krzyk w tym wszystkim brzmiał jak strzał karabinu wymierzony w winnego. Albo niewinnego? Kto oceni, kiedy społeczeństwo nie potrzebowało prawdy - potrzebowało tylko ofiary. Kogoś, kto zapłaci za grzechy i czyny, za spisane straty. Sauriel był jednym z nich - przecież nie potrzebował rachunku sumienia, by zdecydować o czyimś życiu czy śmierci.

Trząsł się od tego płaczu, a w końcu odciągnął trochę dłonie od twarzy, by zobaczyć, jak są mokre. Od łez, które sądził, że nie miały prawa pojawić się na jego skórze. A jednak. Świat wcale nie był kiedyś lepszym czy gorszym miejscem, był ciągle taki sam. To nie on się zmienił - to ty sam. Twoje poglądy, twoja sprawiedliwość, twoja bardzo wielka wina. Przyjęta gdzieś do serca, potem spalona wraz z nastaniem nowego poranka, bo kiedyś trzeba było przeżyć zmierzch własnego istnienia. To nie było żadne katharsis, to było po prostu śmieszne. Choć niektórzy powiedzieliby raczej, że tragiczne. I może nawet on by dzisiaj o tym powiedział..?

To trwało. Ten jego płacz. Osiągnął swój punkt kulminacyjny, a potem zaczął maleć, ale Eryk nie poruszył się przez ten cały czas nawet o krok, żeby podejść do swojej latorośli, położyć dłoń na jego ramieniu. Nie zrobił żadnego gestu - tylko słuchał i spoglądał trzymając ciągle różdżkę w dłoni, by móc zareagować w każdej chwili na jakąś... głupotę. Ale głupoty żadnej nie było. Sauriel miałby się teraz szarpać z Victorią, przerzucać zaklęciami? Nie mogli go upilnować każdego dnia, nie miałoby to więc żadnego sensu. Byłoby tak desperackie, że nijak nie wpasowywałoby się w... w jego samego. Jej słowa przedzierały się przez te dziury jego rzeczywistości i rozbrajały te zasieki, te wilcze doły, przeganiały jego ucieczkę. I go w końcu dogoniły. To nie emocje tej chwili go pokonały i sprawiły, że upadł. To słowa, które zostały w niego wycelowane i podcięły mu nogi, nie pozwalając dalej biec. Wylądował na tej drodze swojego życia i nagle został zmuszony do słuchania o tym, o czym nawet nie chciał słuchać. I jednocześnie w lwiej części właśnie o tym, co usłyszeć potrzebował.

W końcu płacz zaczął przemijać i pozostawił po sobie tylko popiół.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (3220), Victoria Lestrange (2740)




Wiadomości w tym wątku
[24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Sauriel Rookwood - 27.09.2023, 15:49
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Victoria Lestrange - 27.09.2023, 18:14
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Sauriel Rookwood - 27.09.2023, 19:55
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Victoria Lestrange - 27.09.2023, 22:30
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Sauriel Rookwood - 28.09.2023, 11:12
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Victoria Lestrange - 28.09.2023, 16:57
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Sauriel Rookwood - 28.09.2023, 23:16
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Victoria Lestrange - 28.09.2023, 23:57
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Sauriel Rookwood - 29.09.2023, 12:21
RE: [24.06.1972] Sauriel & Victoria | Fade away - przez Victoria Lestrange - 29.09.2023, 19:20

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa