• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA

[1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
30.09.2023, 15:52  ✶  

Sauriel był pod ogromnym wrażeniem, że Stanley go tak mocno zapewniał, że wie, co to Disneyland. To znaczy - nie był pod wrażeniem, że go zapewniał, tylko tego, że wie. Ewentualnie mógł być jeszcze pod wrażeniem tego, że tak skutecznie go ściemnia. Bo to przez moment zakładał, Stanley potrafił tak zapierać się, że niby coś nie wie (albo wie), a potem wychodziło coś kompletnie odwrotnego. Ale tutaj machnął ręką - niech mu będzie... Co było jednak zabawniejsze w tym wszystkim to to, jak mężczyzna podszedł do zagadnięcia go o dziewczynę. Rookwood tutaj w zasadzie niczego nie rozgryzał, to było pytanie, czy ma jakąś laseczkę, skoro już nie zagląda po biustach innych niewiast w okolicy! Dobrze zostać docenionym za coś, czego się nie zrobiło i nie miało na myśli. To zawsze dodawało kilka punktów do poczucia własnej wartości. Na razie nawet odpowiedź Staszka mu umknęła w swojej pełni, ale to spokojnie! Na razie! Potem nastąpi atak na jego osobę, kiedy już się rozprawią z koronnym problemem w postaci... mniej koronnych osób, które utrudniały życie jakiegoś również niekoronnego gościa... eeech, po prostu jak już sklepią parę mord.

Ale tak, to fakt, Sauriel był twardy wszędzie, tylko nie tam, gdzie trzeba. Czyli w majtkach.

- Czyli nie będziemy się bić? - Nietrudno było nie usłyszeć tego nagłego zatrzymania się w pół słowa, co wyszło od strony Borgina. Jakoś nastawienie mężczyzny względem kobiety i z drugiej strony - jej wobec Stanleya zmieniło się, jak tylko spojrzeli sobie w oczy. Oskarżenie o sprowadzanie dupy z ministerstwa faktycznie było całkowicie trafne, w koń królewicz ubrał się adekwatnie do spotkania z księżniczką. Czyli nie ubierał się wcale, po prostu założył pantofelki i poszli, jak stał w tym progu. W końcu Sauriel go poganiał biczem, bo spóźniał się z odpisami nie mógł na niego czekać. Dokładnie tak to było. Czarny Kot zawsze nosił na podorędziu jakiś pejczyk na niepokornych Stanleyów. Dla innych miał swoje pięści, które były mniej subtelne. - Mówi o cennych informacjach, a przed chwilą mnie przekonywał, że wie, co to Disneyland. Takie cenne informacje. - Ej, w zasadzie to bezcenne, to
było fantastyczne miejsce! Dlatego czy Stachu tego chciał, czy nie, to właśnie tam pojadą. Jak już Sauriel będzie miał chwilę pośród tego uganiania się za łamaniem nosów.

- Dla mnie nie byłabyś łatwa? - Pokazał kły w uśmiechu, wcale się z nimi nie kryjąc. Jego biała skóra tak mocno kontrastująca z kolorem jego ubrań, włosów i oczu sama w sobie mówiła o jakiejś chorobie. Albo, no właśnie, o wampiryzmie. To była chamska odzywka z jego strony w jej kierunku, ale kto się czubi, ten się lubi. A on Lorraine naprawdę lubił. Tak jak się lubił z nim przekomarzać. Lorraine wydawała się nieosiągalnym snem - za wysokie progi na twoje nogi. Takie sprawiała wrażenie, bo o jej podbojach miłosnych wiedział tyle, co nic. Tak jak nie miał pojęcia, że się kiedyś za nim oglądała niczym Jęcząca Marta podglądająca go w kąpieli. To było bardzo niekomfortowe tak swoją drogą. Tym nie mniej rozmowy z nią były w pewnym stopniu podobne do komunikacji z trzodą chlewną zwaną dalej mężczyznami. Z tą gorszą płcią w każdym razie, do której sam się zaliczał. I to był przy tym komplement. Sauriel naprawdę nie znosił babskich humorków, tykliwości na byle kurwe lecącą w powietrzu albo... całej tej otoczki, jaką ta delikatna płeć potrafiła stworzyć. Oczywiście jednocześnie doceniał delikatność tych powabnych istot, ale nie o to w tym chodziło. Malfoy była po prostu tak samo zepsuta, jak on. Niby nosili nazwiska czystej krwi, a jednak spadli właśnie tutaj. Na Nocturn. Zamiast zagrzać gdzieś ciepłą posadkę wśród tysięcy galeonów... trzeba było brać przykład z Mulcibera. TO znaczy - Borgina, tak. Niby nie zdał na aurora czy tam innego brygadzistę, a jednak patrzcie, jaki szczęśliwy! Unurzony wśród papierów i sadzący ogórki w czasie wolnym. - Burdel to to na pewno się stał przez tych chuliganów. - Jakże delikatnie ujęte z jego strony! Bo prześmiewczo.

Spoglądał uważnie na żmiję, jaka przed nimi siedziała. Albo pytona? Jej biało-cytrynowe łuski stanowiłyby ozdobę każdego salonu, alee jednak była tutaj. Był ciekaw, czy jest naprawdę skuteczna. A jeśli tak, to czy wyrwanie jej z rąk obecnego pracodawcy wchodziło w grę. Co było całkowicie zabawne to to, że ich głowy szły aktualnie identycznymi torami, kiedy wpatrywali się w swoje oczy. Kiedy on był ciekaw, na ile była w stanie się zainteresować i jednocześnie nie wtrącać tam, gdzie nie powinna, a na ile rzeczywiście mogła mu dać informacje, które dla niego do zbierania byłyby upierdliwe. Bo nie miał cierpliwości, bo zostawiłoby to trupy na drodze, zrobiłoby dodatkowe burdy... nie. Kiedy przychodziło do wykonywania zadań dla Czarnego Pana Sauriel dbał nie tylko o końcowy efekt. I nawet jeśli brakowało mu finezji z głupiego rozdrażnienia czy innych powodów to zwykłe załatwienie paru knypków nie rozwiązywało dla niego sprawy, nawet jeśli to tego w zasadzie bezpośrednio dotyczył rozkaz. Zresztą... mógł objąć w posiadanie i tę część uliczki. Z wielką przyjemnością odciśnie tutaj ślad swojej łapy.

- Owszem, ploty. I to posłane przez aurorów, więc jak się cieszę, że i do twoich uszu dotarły. - W jego głosie pobrzmiał śmiech. Spojrzał przy tym na Stanleya, bo to przy nim palnął to wspaniałe głupstwo, gdy uciekali z Beltane. - Gdybym uznał, że wystarczą, nie byłoby mnie tu. - Nie chodzi o to, że by odpuścił sobie spotkanie z nią, gdyby faktycznie dostał już w dłonie na nią namiary. Po prostu nie szukałby infobrokera. Już ostatnim razem miał w kurwe problem z jednymi typkami, którzy sądzili, że kosa w żebra Czarne Kota załatwi sprawę i pośle go do piachu. O ile czasu się za nimi uganiał... aż swędziały go opuszki czarnych łap. I nadal się nie dowiedział, kto był nad nimi. Nie uważał również tematu za zakończony. Wszystko jednak w swoim czasie. - Jak wszystko pójdzie cacy, dostanę to, czego potrzebuję to możemy pogadać o dalszej współpracy. - Docieranie się w tym biznesie było różne. Następnie zwrócił się do Stanleya. - Tak, tak, możesz się nimi pobawić. - Nie "z nimi". "Nimi". Stanley miał jakiegoś świergla na punkcie Cruciatusa. - Ile potrzebujesz czasu na zebranie informacji. - Zwrócił się tutaj już do blondynki. - Jesli jesteś tak dobra, jak cię zachwalali, to może przeskoczyć klasyczną gadkę "jak mnie wychujasz to będzie źle", prawda? - Wyciągnął płócienny woreczek, który rzucił na stolik Lorraine. Dźwięczały tam monety, bo i była to zaliczka za jej pracę w czystych galeonach. Powiedział to rzeczywiście nawet nie ze znudzeniem, a znużeniem, prawie na wydechu, jakby mógł to zamienić na "blablabla".



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (3267), Sauriel Rookwood (4141), Stanley Andrew Borgin (1965)




Wiadomości w tym wątku
[1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Sauriel Rookwood - 20.09.2023, 16:14
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Stanley Andrew Borgin - 20.09.2023, 21:26
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Lorraine Malfoy - 21.09.2023, 22:36
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Sauriel Rookwood - 22.09.2023, 11:04
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Stanley Andrew Borgin - 25.09.2023, 19:44
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Lorraine Malfoy - 30.09.2023, 00:09
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Sauriel Rookwood - 30.09.2023, 15:52
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Stanley Andrew Borgin - 01.10.2023, 19:13
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Lorraine Malfoy - 04.10.2023, 21:41
RE: [1.06.1972] Lorraine & Stanley & Sauriel | DZIEŃ DZIECKA - przez Sauriel Rookwood - 05.10.2023, 14:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa