W Dolinie działy się cuda. Przez to Beltane, podczas którego zaatakowali Śmierciożercy Samuel nie rozpoznawał miejsca w którym mieszkał całe swoje życie. Nic nie było takie samo. Miał wrażenie, że zrobiło się dużo bardziej niebezpiecznie. Jako, że znał chyba wszystkich mieszkańców wioski angażował się we wszystkie bieżące sprawy. Uruchomił usługi taksówkarskie, żeby pomóc sąsiadom dostawać się do Londynu. Nie działała tu teleportacja, co go bardzo dziwiło. Próbował więc badać ten temat, była to jego ulubiona dziedzina magii, znał się na translokacji jak mało kto, nie znalazł jednak odpowiedzi na nurtujące go pytania. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Jakby ktoś nacisnął jakiś przycisk i wszystko zaczęło działać, jak dawniej. Dziwna sprawa.
Carrow spędzał czas w swoim warsztacie. Miał wiele pracy. Sąsiedzi prosili go o pomoc z naprawami przedmiotów uszkodzonych podczas Beltane. Nie miał z tym problemu, nie brał od nich pieniędzy, przecież wszyscy tutaj w Dolinie byli niczym wielka rodzina. Musieli sobie pomagać. Dłubał właśnie przy drzwiach, które zostały wyrwane z framugą przez silny wiatr, kiedy usłyszał dziwny dźwięk. Nie był mu on znany. Brzmiało trochę, jak samochód, tyle, że głośniejszy.
To wystarczyło, aby wywabić go z warsztatu. Carrow wyglądał, jak zawsze podczas pracy. Nie miał na sobie koszulki, bo wreszcie zrobiło się ciepło, jeszcze chwila, a wiosnę zastąpi długo wyczekiwane przez wszystkich lato. Do tego ubrany był w mugolskie jeansy - które były brudne, miały na sobie plamy z farby, oleju. Za uchem miał papierosa, nałóg niestety bardzo zła rzecz, ale nie można być idealnym. Zmierzwił włosy ręką i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu tego, co wydawało te nieznane mu dźwięki. Nie trwało to długo, kiedy dostrzegł traktor. Zrobił na nim wrażenie, jako pasjonat wszelkich pojazdów postanowił zbliżyć się do niego. Dopiero kiedy podszedł bliżej, zauważył, że prowadzi go jakaś kobieta - nieznana mu wcale. Zrobiło to na nim ogromne wrażenie, że takie dziewczę potrafi prowadzić taką maszynę. On niby specjalista, a radził sobie tylko z samochodem.