Samuel nie wpadłby zapewne na to, że to on mógł zostać uznany za sprawcę tego całego zamieszania. Nie chciał stwarzać zagrożenia, nie miał złych zamiarów. Tyle, że no właśnie. Wyszedł przed siebie i chciał zobaczyć, co się dzieje. Miał już tak, że był całkiem ciekawski, więc nie usiedziałby w warsztacie słysząc takie dźwięki, które zwiastowały, że w okolicy znajduje się jakiś ciekawy pojazd. Do tego dobrze zrobiłaby mu przerwa. Wyjście na chwilę z ciemnej jaskini, oczy mogły odpocząć od mroku i chociaż przez moment popatrzeć na słońce.
Niestety, na jego oczach coś się wydarzyło. To urządzenie przygrzmociło w coś całkiem mocno. Miał nadzieję, że nic poważnego się nie stało. Ruszył pędem przed siebie, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z kierowcą tej maszyny. Miał nadzieję, że tak.
Pędził przed siebie, kiedy znalazł się na tyle blisko pojazdu, aby kobieta go usłyszała krzyknął dosyć głośno - Czy wszystko z panią w porządku? - Wolał się upewnić. Stawiał raczej na to, że jest ona mugolką, całkiem sporo mieszkało ich w okolicy. Nie przeszkadzało mu to wcale. Samuel darzył ich ogromnym podziwem i był zafascynowany tym, jak wyśmienicie radzili sobie w życiu bez magii.
Nie przestawał jednak dalej biec, tylko dotarł wreszcie do traktora, wtedy kobieta z niego wysiadła. Była całkiem młoda, nie zakładał nawet, że może być taka młoda. Zatrzymał się tuż przed nią. - Pani się nie przejmuje, jak coś to się wyklepie. - Nie bez powodu był mechanikiem, na pewno sobie z tym poradzi, szczególnie, że wiele razy doglądał swojego przyjaciela Franka przy pracy, to nie powinno być dużo trudniejsze od naprawy samochodów, szczególnie, że nie było to uszkodzenie wewnątrz, tylko bardziej blacha na zewnątrz.
!pęknięcia