• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
Lato 1965 | Leave him like his dad did

Lato 1965 | Leave him like his dad did
Alchemiczny Kot
I cannot reach you
I'm on the other side
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Avelina mierzy 157 centymetrów wzrostu i waży około 43 kilogramów. Nie jest blada, wręcz zawsze opala się na brązowo. Ma ciepłe brązowe oczy, które podejrzliwie patrzą na obcych i radośnie na przyjaciół. Usta ma pełne i czasami pomalowane czerwoną szminką, gdy się uśmiecha pokazuje przy tym zęby nie mając nad tym kontroli. Włosy ma brązowe i zwykle proste. Czasami jak nie zadba o nie to puszą się jej od wilgoci. Ubiera się w szerokie, kolorowe spodnie i luźne bluzy. Czasami narzuci na siebie szatę. Na pierwszy rzut oka Avelina sprawia wrażenie osoby spokojnej i cichej. Wokół niej zawsze unosi się zapach palonego drewna, pod którymi tworzy swoje mikstury oraz suszonej nad kominkiem lawendy. Nie jest to zapach szczególnie mocny, ale wyczuwalny. Dopiero przy bliższym poznaniu można stwierdzić, że jest też wesoła i czasami zabawna. Jest osobą dosyć sprzeczną, ponieważ walczą w niej dwie osoby październikowy Skorpion i numerologiczny Filozof.

Avelina Paxton
#8
02.10.2023, 11:35  ✶  

Avelina natomiast była pewna porażki jeśli doszłoby do pojedynku nawet trzymając w ręce różdżkę. Zapewne zmieniłaby się w swoją kocią formę i uciekła. Może powinna to zrobić? Może powinna pierdolić rozmowę z tym człowiekiem i po prostu zwiać jak tchórz. Dziewczyna jednak nie chciała, aby ktoś ginął z powodu tak prozaicznego powodu jak mały worek z tajemniczą zawartością. Nie, nie zajrzała do środka mimo ciekawości wolała nie wiedzieć co znalazła. Wolała to oddać służbom, które zajmą się sprawą, ale co jeśli ona sama przez taką głupotę zginie? Patrzyła na niego nieodgadnionym wzrokiem, jej źrenice były powiększone tak mocno ze stresu, strachu i wściekłości dla swojej bezradności, że wyglądały jak oczy demona. Czasami słyszała, że ludzie boją się wściekłych ciemnookich osób, bo wyglądali wtedy jak demony. Avelina jednak nie była podłym człowiekiem, udawała, że jest silna, że wie czego chce, a tak naprawdę po prostu chciała zamknąć się w domu i nigdy z niego nie wychodzić.

Cicho prychnęła na jego słowa.

– Dobre samopoczucie, że oddałam coś złodziejowi? – zapytała, a jego pytanie o to, co chciała zignorowała. Nie wiedziała co chciała. Po prostu rzuciła czymkolwiek w eter, aby przedłużyć chwilę porażki, która szykowała się nieubłaganie. Nic nie mam, zejdź mi z drogi – chciała powiedzieć, ale kłamać nie potrafiła; może czasem jakieś drobne kłamstewko wymknęło się jej z ust, ale nigdy nie potrafiła przekonywać kogoś do czegoś, co nie było prawdą.

Ruszyła w jego kierunku. Nie wyciągnął różdżki, uniósł dłonie ku górze. Zdawał się nie chcieć zrobić jej krzywdy. Może było to głupie założenie. Oboje na pewno kłamali, Avelina trochę gorzej, bo nie lubiła kłamać, ale głównie tylko ważnym dla niej osobom. Zatrzymała się niedaleko niego, nie wykonywała gwałtownych ruchów, nie sprawiała wrażenia osoby, która mogłaby zrobić mu krzywdę.

– Naprawdę… coś ci się stanie? – była głupia? Nie. Czy była naiwna? Teraz zdecydowanie tak, bo nie chciała, aby złodziejowi, aby komuś spod ciemnej gwiazdy stała się krzywda. Czy on ją wkurzył? Ogromnie. Miała ochotę mu znowu przyłożyć. Czy to zrobi? Oczywiście, że nie. Dłonie jej drżały, a spojrzenie kierowała gdzieś na jego usta lub czoło byle nie patrzeć w oczy. Avelina nie cierpiała ludzkich oczu ze względu na to, że szybko łapała się na współczucie, gdy komuś na czymś zależało. Czy lubiła pomagać? Tak, ale nie chciała być wykorzystywana przez recydywistów. Nie chciała też ulegać facetom, a zwłaszcza po tym jak codziennie myślała o pieprzonym Rookwoodzie, że mogłaby do niego napisać, że mogłaby się z nim znowu spotkać. Gdy opuściła szkołę jeszcze bardziej za nim zatęskniła, ale powinna zapomnieć.

Walka w jej głowie trwała w jej przeświadczeniu długo, ale dla jej przeciwnika było to tylko kilka chwil. W końcu bez słowa wyciągnęła z torby mały woreczek, który zgubił.

– Nie chce kłopotów i ty też nie powinieneś się w nie pakować – przyłożyła ten woreczek do jego klatki piersiowej. Teraz nad jej głową powinien wisieć wielki napis PORAŻKA, bo nie zrobiła czegoś dobrego, bo oddała mu rzecz, która zapewne została komuś skradziona. Czy życie naprawdę składało się z samych porażek?


@The Edge
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Avelina Paxton (2004), The Edge (1797)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez The Edge - 17.09.2023, 20:34
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez Avelina Paxton - 18.09.2023, 00:28
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez The Edge - 24.09.2023, 16:13
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez Avelina Paxton - 24.09.2023, 20:58
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez The Edge - 25.09.2023, 19:50
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez Avelina Paxton - 28.09.2023, 16:14
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez The Edge - 01.10.2023, 21:56
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez Avelina Paxton - 02.10.2023, 11:35
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez The Edge - 03.10.2023, 08:57
RE: Lato 1965 | Leave him like his dad did - przez Avelina Paxton - 07.10.2023, 19:00

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa