Trixie miała bardzo krótki lont. Wiedziała, że nie przystoi damie wyrażać się w ten sposób, jednak nic sobie z tego nie robiła. Szczególnie, że przecież praktycznie nikt nie miał możliwości ich podsłuchać. Na całe szczęście, bo rodzice zapewne nie byliby zadowoleni, gdyby zobaczyli, jakie słowa padają z jej ust.
- Nigdy nie dam się stłamsić. - Powiedziała śmiertelnie poważnie, bo w przeciwieństwie do Chrisa ją wcale to nie bawiło. Uważała, że kobiety są w dużo gorszej pozycji od mężczyzn, mimo, że były im równe, a jej zdaniem nawet lepsze od nich w wielu dziedzinach. Tyle, że często niedoceniane, nie podobało jej się, że w tej kwestii czarodzieje byli takimi konserwatystami. Wiedziała, że musi się z tym pogodzić, ale jak widać, nie do końca jej to wychodziło. Miała problem z tym, żeby zaakcpetować taką sytuację. Niby robiła wszystko, o co prosili ją rodzice, jednak gdzieś tam głęboko bardzo ją to bolało.
Black nie uważała, żeby zdrada małżeńska była czymś, co można było wybaczyć. Ona nigdy by się na to nie zgodziła, szczególnie, gdyby dowiedziały się o tym, jakieś osoby trzecie. Powodowałoby to, że straciłaby szacunek, a ktoś taki jak ona nie mógł sobie na to pozwolić. Wiedziała, że jej życie będzie wyglądało inaczej, już ona o to zadba. Sama też nie uważała, żeby chwilowe uniesienia były warte plotek na temat tego zachowania. Ludzie powinni nauczyć się panować nad swoimi rządzami, przynajmniej tymi cielesnymi. Nie byli przecież zwierzętami, które kierowały się tylko i wyłącznie instynktem.
- i są sobie równi pod tym względem. Szlamie się nie dziwię, że nie panuje nad sobą, ale my, czystorwiści powinniśmy mieć trochę ogłady. - Przynjamniej w pewnych dziedzinach życia.
Skłoniła się w podzięce za taniec. - Na pewno dobrze je wykorzystam. - Zapewne w najmniej odpowiednim momencie, a później zniknęła gdzieś w tłumie.