Samuel był tak zapatrzony w traktor, że dopiero po dłuższej chwili przeniósł swoje spojrzenie na Ulę. Nie dostrzegł jednak żadnych blizn, o co się tak martwiła. Skupił się na jej uroczych piegach i oczach. Zupełnie nie pasowała do tego pojazdu, co bardzo go zaciekawiło. Taka delikatna i krucha istota i ta wielka maszyna. Nie do końca mu się to zgrywało, ale był gotów się dowiedzieć, jak właściwie doszło do tego, że przyjechała tutaj tym czymś.
Uśmiechnął się do niej promiennie. Nie chciała być panią, nawet lepiej. Musiała być mu podobna wiekiem, a może nawet nieco młodsza. - Sama się tym zajmiesz, jesteś pewna? - Teraz spoglądał na nią, jakby nie mógł w to uwierzyć. Nie, żeby coś, ale nie wyglądała na osobę kompetentną w tej dziedzinie. Może to były pozory i Carrow nie powinien oceniać książki po okładce?
Już miał zamiar wyciągnąć do niej rękę i się przestawić, żeby nie mówiła na niego ej ty następnym razem, kiedy się spotkają, tyle, że zwróciła uwagę, że nie są tutaj sami. Ktoś jeszcze musiał zostać wyciągnięty z domu przez te dźwięki. Nie dziwił się wcale, nie zdarzało się to często, aby w tej okolicy pojawiały się takie pojazdy.
Zauważył zmianę jej nastroju, przerażenie zaczęło malować się na twarzy dziewczyny. Czego się przestraszyła? Nie zwlekał, odwrócił się, aby zobaczyć co ją tak zlękło.
Coś biegło w ich stronę. Tyle, że nie miało głowy, nie był to więc żaden sąsiad, jak im się na początku wydawało. - JA PIERDOLE - Mruknął pod nosem. Jednak nie uciekał, nie chciał zostawić młodej damy samej. Zresztą nie zdążyłby. Zbyt późno zauważył zagrożenie. Przechylił jedynie głowę w prawo, czekając aż to coś w nich wbiegnie. Tyle, że nic nie poczuł.
Rozejrzał się wokół, a ta istota zniknęła. Pojawiła się i zniknęła, to było kilka sekund. Nie miał zielonego pojęcia dlaczego i po co. Odetchnął głęboko, odwrócił się za siebie, żeby zobaczyć, gdzie jest Ula. Cofnęła się w stronę traktora i osunęła na ziemię. Powolnym krokiem do niej podszedł, bo nie chciał jeszcze bardziej wystraszyć kobiety. Przykucnął i odezwał się cicho. - Już dobrze. To zniknęło, przepadło. Nie musisz się bać.