Nie wiedział, jak wiele emocji przelewało się przez Victorię, ale zdawał sobie sprawę z tego, że nie mogło być jej łatwo z różnych względów. Z bardzo wielu względów. Jej świat był teraz wszystkim, tylko nie stabilnym gruntem. Rozjeżdżał się, rozpływał, łamał na kawałki, jakby przeżywał wstrząsy tektoniczne, które miały na zawsze to wszystko odmienić. Bo miały. Nie było możliwości, żeby żyć dalej tak, jakby nigdy nic się nie wydarzyło. Jego mały wyskok dołożył jej zmartwień - to też wiedział na pewno. Sam by się przejmował gdyby ktoś z osób, które lubił, wyskoczyły z takim czymś. Pewnie by się wkurwiał. I nie wiedział zupełnie, co ma robić. Jeśli ona nie wiedziała to świetnie to ukrywała. Ale ona zawsze świetnie wszystko ukrywała, jeśli tylko chciała. Teraz zaś dawała upust swojej złości - miał peszka złodziejaszek. Trafił na bardzo złą klientelę jego zabiegów. Chociaż tak to chyba bywało, kiedy pchałeś łapy, gdzie nie trzeba, prawda? Nawet gdyby im teraz uciekł to Sauriel by go znalazł później - już jego w tym głowa. Wtedy byłoby gorzej niż teraz, więc tak naprawdę dobra jego, że Victoria wykazała się zabójczą precyzją z tym strzałem.
Pewnie będzie to wielkim szokiem i zdziwieniem, ale Sauriel nie wiedział, jak to jest nosić szpilki. Tym bardziej nie miał pojęcia, jak to jest w nich biegać. Kobiece nogi prezentowały się w nich fantastycznie i...
- Wiesz, że obcasy nosili jako pierwsi tylko mężczyźni? - Iiii miał jedną ciekawostkę ich dotyczącą. Tak mu się jakoś przypomniało, kiedy czyściła swoje nogi i wtedy dopiero te szpilki założyła. Spojrzał na mężczyznę, który nawet nie próbował się wyplątać i nie sięgał po swoją różdżkę. Tak, chyba miał trochę oleju w głowie i całkiem możliwe, że to nie było jego pierwsze aresztowanie, jakiego uświadczył. Na najmłodszego nie wyglądał, ale ludzie z marginesu społecznego potrafili wyglądać o wiele starzej niż mieli lat w rzeczywistości. Pod tym względem do obdartusów z Wiwerny nie pasował Czarny Kot ani trochę.
- Ay. Do zobaczenia. - Skinął głową, obserwują ten cały proces skuwania. Zastanawiał się, czy mężczyzna by również tak grzecznie stał, gdyby była tutaj sama, skoro okazała się być aurorem? Pewnie gdyby nie to, że Sauriel go dogonił, to w ogóle nie byłoby tej sytuacji. Cwaniak wiedział, co robi. Wpadł w tłum, a potem w kręte uliczki, żeby na pewno nie dostać żadnym zaklęciem. Och, cóż, nie był to nikt, kogo by rozpoznawał, więc ni chuja nie było mu żal. Nie podobało mu się tylko to, że wieść o tym, że jest zaręczony z aurorką dotarła już do ciemnych alejek Nokturnu. I to tylko dlatego, że pierdolnął zajebisty błąd o Victorii ROOKWOOD! No właśnie, ZARĘCZONY. Już mu, śmieszki jebane, gratulowali małżeństwa. Chyba nie trzeba mówić, że nie miał na to nastroju.
- Poczekam, spokojnie. - Zapewnił ją i lekko machnął ręką dając znać, że się nigdzie nie wybierał, że miał czas, więc żeby zrobiła, co do niej należy. Pokaż mu, Różyczko. Niech ten winowajca dobrego nastroju zostanie przysłowiowym workiem treningowym dla jej frustracji. Chociaż trochę będzie mogła dokręcić śrubę.
Przeszedł się jeszcze z nią do kominka, żeby tam zniknęła w płomieniach i aportowała się do Ministerstwa, a sam skierował się wtedy do Nory, żeby poczekać na kobietę. Urokliwa, pełna kwiatów i różu kawiarnia była miejscem, gdzie Sauriel w swoim codziennym stroju wyglądał jak maluch obok lamborginii. I nie chodziło o prestiżowość, tylko o odmienność dwóch światów. W tych strojach jednak prezentowali się tutaj całkiem normalnie. Sauriel namówił Victorię, żeby zamówili różne rzeczy, tak po troszkę i popróbowali. Bo sam się na to pokusił i mimo, że aktualnie nie był najbardziej wybitnym towarzyszem do rozmów, to naprawdę szczerze się uśmiechał tego wieczoru.
I prawda była taka - nie było lepszych łakoci niż w Norze Nory.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.