06.10.2023, 12:01 ✶
- Widzisz, pewnie tu pies pogrzebany został. Ćwiczenia są dobre, ale nie można z nimi przesadzać, bo twoje ciało potrzebuje również odpoczynku żeby się regenerować. Ćwiczeń akurat potrzebują mięśnie i stawy, ale... to właściwie nieistotne z punktu widzenia pacjenta - przyznałem, uśmiechając się tylko, że się tak zagalopowałem, ale też nadmiar wiedzy nigdy nikomu nie zaszkodził. Mógł się czasami skończyć drzemką, ale to tylko na plus w moim mniemaniu. - A z tą nogą było minęło. Jak mówiłem. A, cóż, jestem dosyć ruchliwym kolesiem, więc się wspinam to tu, to tam, więc kiedyś trzeba było spaść - przyznałem, wzruszając ramionami. Czysty przypadek, lekki wypadek, ale niestety uziemiony zostałem na nazbyt długo. Życie.
- I dokładnie tak mi mów, Heather. To się nazywa pozytywne myślnie, moja droga. W razie gdybyś chciała wykupić u mnie pełen pakiet kursów, to jestem otwarty, terminy dla ciebie znajdę, pisz śmiało - zaśmiałem się, bo w tej chwili byłem niepoważny jawnie. Nie prowadziłem żadnych kursów, ale musiałem przyznać, że brzmiałem bardzo pozytywnie. Hmm. Może to jakiś plan B? Pomysł, w razie gdyby moja kariera w szpitalu kiedyś dobiegła końca? Będę mówcą motywacyjnym i będę zarażał innych swoją energią - najlepszy i najbardziej pozytywny wirus na świecie.
- Żartowałem, oczywiście, jednakże gdybyś potrzebowała poprawy humoru czy też nastawienia, to pisz-pisz. Leo O’Dwyer się kłania. Zawsze można wyskoczyć gdzieś na miasto, niezobowiązująco, rzecz jasna, panno Wood nieposzukująca aktualnie miłości. To dla fakty już jasne, a ja zdradzę ci jeden - znam niemalże każdy bar w tym mieście, więc zapraszam na cokolwiek nie miałabyś ochoty - przyznałem się, zostawiając już tę jej rękę w spokoju. Ile można ją męczyć, skoro sama Heather dawała jej wycisk. Aż zanadto. - A z tym kotem-terapeutą to też naciągane, bo ci słowa nie powiem w postaci kota. Może za wyjątkiem miau, hehe. Czy to słowo? - zapytałem zaciekawiony, bo aż tak to moja wiedza nie sięgała daleko. Może kochałem książki i spać na książkach, ale wszystkich rozumów nie pozjadałem. Właściwie, to żadnego nie zjadłem. - Po prostu nie forsuj się na siłę, bo niczego nie przyspieszyć. Na spokojnie, poćwiczyć kwadrans z rana, kwadrans po południu. Normalnie ręki używaj, ale nie przeciążaj, a zapomniesz, że jest problem i na domiar dobrego nawet się nie obejrzysz, a już będzie z nią wszystko okej - zapewniłem w taki sposób, że aż zabrzmiałem jak profesjonalista. Ja to jednak byłem stworzony do tej roboty.
- I dokładnie tak mi mów, Heather. To się nazywa pozytywne myślnie, moja droga. W razie gdybyś chciała wykupić u mnie pełen pakiet kursów, to jestem otwarty, terminy dla ciebie znajdę, pisz śmiało - zaśmiałem się, bo w tej chwili byłem niepoważny jawnie. Nie prowadziłem żadnych kursów, ale musiałem przyznać, że brzmiałem bardzo pozytywnie. Hmm. Może to jakiś plan B? Pomysł, w razie gdyby moja kariera w szpitalu kiedyś dobiegła końca? Będę mówcą motywacyjnym i będę zarażał innych swoją energią - najlepszy i najbardziej pozytywny wirus na świecie.
- Żartowałem, oczywiście, jednakże gdybyś potrzebowała poprawy humoru czy też nastawienia, to pisz-pisz. Leo O’Dwyer się kłania. Zawsze można wyskoczyć gdzieś na miasto, niezobowiązująco, rzecz jasna, panno Wood nieposzukująca aktualnie miłości. To dla fakty już jasne, a ja zdradzę ci jeden - znam niemalże każdy bar w tym mieście, więc zapraszam na cokolwiek nie miałabyś ochoty - przyznałem się, zostawiając już tę jej rękę w spokoju. Ile można ją męczyć, skoro sama Heather dawała jej wycisk. Aż zanadto. - A z tym kotem-terapeutą to też naciągane, bo ci słowa nie powiem w postaci kota. Może za wyjątkiem miau, hehe. Czy to słowo? - zapytałem zaciekawiony, bo aż tak to moja wiedza nie sięgała daleko. Może kochałem książki i spać na książkach, ale wszystkich rozumów nie pozjadałem. Właściwie, to żadnego nie zjadłem. - Po prostu nie forsuj się na siłę, bo niczego nie przyspieszyć. Na spokojnie, poćwiczyć kwadrans z rana, kwadrans po południu. Normalnie ręki używaj, ale nie przeciążaj, a zapomniesz, że jest problem i na domiar dobrego nawet się nie obejrzysz, a już będzie z nią wszystko okej - zapewniłem w taki sposób, że aż zabrzmiałem jak profesjonalista. Ja to jednak byłem stworzony do tej roboty.